Tragiczny wypadek dziennikarzy motoryzacyjnych

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: motofakty.pl

Liczba odwiedzin: 5578

Wczoraj w nocy na ulicy Puławskiej w Warszawie doszło do tragicznego wypadku. Ferrari jadące z dużą prędkością w kierunku Piaseczna uderzyło w filary wiaduktu i stanęło w płomieniach.

Wczoraj w nocy na ulicy Puławskiej w Warszawie doszło do tragicznego wypadku. Ferrari Modena jadące z dużą prędkością w kierunku Piaseczna uderzyło w filary wiaduktu prowadzącego na warszawski Ursynów i stanęło w płomieniach.  

 

Kierowcę i pasażera, którymi byli nasi koledzy, dziennikarze, Maciej Zientarski i Jarosław Zabiega, znaleziono obok samochodu. Początkowo podawano, że kierowcą był Maciej Zientarski, ale policja informuje, że na razie nie wiadomo kto prowadził Ferrari, po rozpadnięciu się na dwie części, niemal doszczętnie spłonęło.

 

- Kierowca i pasażer prawdopodobnie nie mieli zapiętych pasów i siła uderzenia wyrzuciła ich z samochodu. Widziałem pasażera leżącego obok auta. Musieli jechać z dużą prędkością, bo zniszczenia pojazdu były bardzo poważne – mówi komisarz Marcin Szyndler z Komendy Stołecznej Policji.

 

Według relacji naocznych świadków, Ferrari po gwałtownym ruszeniu spod świateł szybko nabrało prędkości. Niektórzy twierdzą, że mogło jechać nawet 200 km/h (na ograniczeniu do 50 km/h). W pewnym momencie podskoczyło na nierówności drogi, kierowca stracił panowanie nad samochodem, który przez chwilę jechał bokiem po trawniku, po czym z ogromną siłą uderzył w betonowe podpory wiaduktu prowadzącego na warszawski Ursynów.

 

W 2006 r. zginęły w tym miejscu dwie osoby. W pierwszym przypadku rozpędzone auto trafiło na uskok i uderzyło w betonowy filar wiaduktu - kierowca zginął na miejscu. Tydzień później gdy na miejscu wypadku dwaj jego koledzy zapalali znicze, w jednego z nich uderzył rozpędzony samochód.
 

Maciej Zientarski przeszedł operację w Szpitalu Klinicznym im. Dzieciątka Jezus w Warszawie. Jak powiedział jeden z lekarzy, jego stan jest bardzo ciężki, ale stabilny. Dziennikarz ma urazy głowy, klatki piersiowej, brzucha, kończyn i kręgosłupa. Czeka go przynajmniej jeszcze jedna operacja. Jarosław Zabiega zginął na miejscu.

 

***********************************

 

Maciej Zientarski - dziennikarz motoryzacyjny, współtwórca programu „V-Max” emitowanego na TV 4 i Cyfrowym Polsacie oraz „Pasjonatów” (wraz z ojcem, Włodzimierzem Zientarskim).

 

Jarosław Zabiega - dziennikarz motoryzacyjny w „Super Expressie”. Dziewięć dni temu skończył 30 lat. W "Super Expressie" zaczął pracować w grudniu 1998 roku. Jako młody  chłopak ścigał się w rajdach samochodowych, fascynował się motoryzacją. Za kilka dni, jak co roku wybierał się na salon do Genewy.

Komentarze

    • lordofchaos
    • zal ludzi... szkoda samochodu... ...ale z tego co czytalem na innych stronach to predkosc przekroczyli 4 razy najmarniej
    • Prot
    • jesli piszesz ze przekroczli czterokrotnie, to znaczy ze jechali okolo 200km/h, bo ograniczenie tam do 50, ehhh ta "ulanska fantazja" lub jej brak :(
    • wipeer
    • to na pewno wina jezdni albo ferrari za 70tyś.heh wiadomo co było przyczyną wypadku... szkoda chłopaków...
    • Krychaj
    • No to zaszaleli po raz ostatni, a szczerze to w szoku jestem ze to Zientarski.
    • Paweł
    • Dobrze że wcelował w słup, strach pomyslec co by sie stalo gdyby "storpedował" inny prawidłowo jadący samochód, którym przykładowo podróżowała by rodzina... nie zal mi takich idiotow ktorzy jezdza w terenie zabudowanym ponad 200km/h...
    • Roger
    • w pore napisane 'no coments' Paweł napisał, że to idioci... ja myślę, że to wstyd zabić się w ferrari przy 200 a nie 300. głupio by mi było. znicz dla Jarka [*]
    • marianos101
    • Masz rację Paweł ktoś kto po puławskiej jeździ 200km/h nie ma równo pod sufitem. Również mi ich nie szkoda. Szczęście że nie zabili niewinnych osób.
    • Conrado
    • Wszystko już zostało powiedziane. Napiszę tylko, że zgadzam się z przedmówcami.
    • tomi2
    • Łatwo mówić o bezpiecznej jeździe pouczać innych siedzących przed telewizorami, gorzej z praktyka w du.. ma się wszystkie zakazy i ograniczenia. WIOZE SIE FERRARI reszta pospołu niech wącha dym... patrzcie jak odjeżdżam ... na tamten świat. FAJNIE CO? PS. Kondolencje dla rodzin.
    • ristof738
    • Kondolencje dla rodziny. TO przyklad ze dobry samochod to nie wszystko trzeba miec olej nie tylko w silniku ale i w glowie.
    • tomek1
    • Co do ich winy nie ma wątpliwości jeśli osiągnęli taką prędkość, ale nawet jeśli ktoś niedużo przekroczy 50 km/h a wybój w drodze powoduje wręcz wzlot pojazdu kierując go w kierunku filaru to jest duże nieporozumienie i odpowiedzialność Zarządu Dróg! Równie dobrze, można by instalować np. co 50 m. czujniki prędkości co by wystawiały kolce do przebicia opon lub ścianę aby zatrzymać przekraczających prędkość.
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • Nie potrzeba żadnych kolców i.t.p. Wystarczy kilkukrotnie zwiększyć budżet na fotoradary i monitoring (n.p.kosztem autostrad ) do takiego poziomu by osobnicy w furach mieli świadomość że niemal wszędzie są w ukrytej kamerze. Uzupełnieniem , twierdzę wrecz że skuteczniejszym, byłby system automatycznie przyznawanych nagród za donosy (w postaci filmów ) na niektóre przestępstwa m.in niebezpieczne zachowania na drogach. Wszelkie inne dyskusje, apele do "rozumu" to strata czasu jedynie.
    • LAnYgus
    • Szkoda chłopaków ale niestety to ich wina, jak by jechali 2x za szybko pewnie by wyszli o własnych siłach oczywiście jeżeli w ogóle by w coś uderzyli. A zarząd dróg swoją drogę powinien ponieść konsekwencje za zagrożenie. Jedno jest pewne: ruch uliczny to jeden wielki test bezpieczeństwa. Szkoda że tak sie to kończy. Do RysiekK i tomek1: kolce i fotoradary to se w głowie pozakładajcie, może wam ograniczą to ciemnote. Jak by były autostrady to nie trzeba by było pędzić przez miasta żeby przejechać trase w sensownym czasie. I chłopaki mieliby gdzie ferrari przetestować.
    • tylik1
    • Tak szybka jazda po terenie zabudowanym nie byla najlepszym pomyslem :/ Co do Macieja - gdy wyzdrowieje, to i tak juz bedzie mu cieżko życ. Juz na zawsze bedzie miał świadomosc, ze PRZEZ JEGO GLUPOTE UMARL JAREK, który z nim jechal!!! I tego juz teraz mu współczuje
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • Do LAnyGusa:pisanie tutaj o autostradach to jawna prowokacja, chyba celem wk..wienia rozsądnych ludzi. Wytłumaczę wiec po raz kolejny tak prosto jak się da: istnienie autostrad poprzez umożliwoenie zbyt szybkiej jazdy zachęca do posiadania fur do takiej jazdy zdolnych . W połączeniu z ogólnie błędną polityką transportową (promowanie jazdy "od drzwi do drzwi" jednym autem) powoduje to wjeżdżanie szkodników w takich właśnie furach do miast, co w połączeniu z brakiem wszechobecnego monitoringu przynosi takie właśnie skutki. "sensowny czas przejazdu" może zapewnić upłynninie ruchu i szybka kolej
    • piotrtdi
    • 200 km/h w miescie to głupota, dobrze ze nikogo nie zabili, do takiej jazdy służą tory albo lotniska

Dodaj komentarz