Trojaczki nie idą
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 8281
Słynne trojaczki czyli Citroen, Peugeot i Toyota z fabryki w czeskim Kolinie wyraźnie nie podbiły rynku. Mają jednakowe świetne silniki Toyoty, którymi można jeździć do znudzenia, ale to też okazało się za mało.
Rocznie każda z firm sprzedaje ok. tysiąca samochodów, co daje łącznie trzy tysiące, czyli mało jak na tak wielką inwestycję.
Sprawa jest prosta. Zapowiadano, że będą to tanie samochodziki, a skończyło się jak zwykle, że są drogie. Mała Toyota z Kolina z dobrym wyposażeniem kosztuje ok. 40 tys. zł, a takiej sumy za tak mały samochód nikt przytomny nie zapłaci.
Na polskim rynku można kupić zaledwie cztery samochody poniżej 30 tys. zł, z czego kupowany jest tak naprawdę tylko jeden, czyli Fiat Panda w wersji Actual za 29 800 zł. Polska zawsze była krajem paradoksów, a w motoryzacji szczególnie. Jak podaje firma Samar średnia cena samochodu w Polsce zbliża się już do 65 tys. zł. Od dawna piszemy, że Polak psa zagłodzi, ale musi sobie kupić do niczego niepotrzebny zderzak w kolorze nadwozia.
Polski przemysł został niemal w całości wyprzedany i nie mamy na to żadnego wpływu. Opel sam sobie zbudował fabrykę, Fiat od dziesiątków lat produkuje w Bielsku, żałosne są natomiast losy FSO na Żeraniu. Najpierw wynajęto fabrykę Koreańczykom z Daewoo, którzy szybko zbankrutowali, a w końcu niedawno została sprzedana takiej potędze motoryzacyjnej jak Ukraina. Każdy kupiec jest dobry byle chciał zapłacić, ale faktem jest, że sprzedajemy się coraz taniej.
FSO na Żeraniu interesują się Chińczycy. Od dawna mówi się, że zamierzają produkować tu mały samochód i to nawet w ilości 150 tys. sztuk rocznie w cenie ok. 20 tys. zł. Byłoby wtedy tanio. Rozważana jest również możliwość produkowania na Żeraniu małego Chevroleta, może Sparka czyli dawnego Matiza, tylko przerobionego na amerykański. Ludzie z Opla zaprzeczają, ale jak kręci się duże interesy to nikt o nich nie mówi.
Jakby nie było polska fabryka FSO na Żeraniu, która jest już ukraińska, zostałaby producentem małych samochodów koreańsko-chińskich. Takie to my potrafimy robić interesy.
W tym zestawie, z Polski pozostają już tylko robotnicy, którzy kiedyś mieli nadzieję na lepsze czasy.
Być może już o tym pisałem, więc powtarzam - czasem rzeczywiście robi się smutno.