Ukradli silnik

Wiadomości / Felietony

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 4455

Z wielka pompą pokazano w Warszawie samochód elektryczny Mitsubishi iMiev. Imprezę prowadził Marcin Prokop, który ma dwa metry, ale jakoś się upchał. Zmieścili. iMiev jest to małe auto dla dwóch osób oraz psa jamnika. Jedzie tak dziwnie cicho jakby silnik ukradli. Kosztuje 160 tys. zł, co też wygląda na defekt. Fot. Archiwum Polskapresse Red. Leszek Sagan twierdzi, że działka nad Bugiem z domkiem kosztuje taniej, ale ludzie z Mitsubishi zapewniają, że rata leasingowa wynosi 2192 zł i jest to dobra propozycja. Po Warszawie jeździ 20 takich samochodzików, wszystkie kupione przez firmy w celach głównie reklamowych. Ludzie z Banku Ochrony Środowiska twierdzą, że przejechali 1500 km i nic się nie dzieje. W tych samych dniach pokazano też nad Wisłą elektryczny samochodzik Peugeot iOn, ale bez takiej pompy. Peugeot od dawna pracuje również nad tego rodzaju konstrukcjami.

Elektryczne Mitsubishi ma gwarancję na 5 lat. Sam akumulator kosztuje 90 tys. zł, ale zapewniają, że z czasem stanieje. Przed paru laty telewizor plazmowy też kosztował 30 tys. zł, a teraz 1,3 tys. Jest to auto miejskie, zasięg 150 km. Ładowanie jest proste, wkłada się wtyczkę do kontaktu, jak od maszynki do golenia. Powstała też firma e +, która w najbliższych latach uruchomi 400 punktów ładowania. Jest to firma Jana Kulczyka, a wiadomo, że jak Kulczyk do czegoś się dotknie, to muszą być z tego pieniądze.

Jeździliśmy po Warszawie. Świetne przyspieszenie, szybkość 135 km/h. Koszt przejechania 100 kilometrów wynosi 6 zł i to jest główna zaleta auta elektrycznego. W przypadku tradycyjnego silnika spalinowego koszta są 10-krotnie większe.

Auta elektryczne są na razie bardzo drogie, ale w wielu krajach m.in. w Norwegii państwo dopłaca do zakupu. Można tym autem wjechać wszędzie i może nawet prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, która raczej nie lubi samochodów, pozwoliłaby zaparkować w centrum.

Pojawił się też na pokazie Jakub Faryś, przewodniczący związku pracodawców motoryzacyjnych, który bywa wszędzie aby się pokazać, ale byli też fachowcy. Red. Dariusz Dobosz twierdzi, że za 10, 15 lat świat zacznie się masowo przesiadać na samochody elektryczne. Pojawi się natomiast nowy problem, skąd wziąć prąd, aby je ładować. Już dziś trzeba budować elektrownie atomowe.

Mitsubishi iMiev to propozycja, trochę nadziei, że może kiedyś będzie na świecie cicho, bez spalin i nie będzie śmierdziało.

Zobacz także

Komentarze

    • ernwopr
    • "Jest to firma Jana Kulczyka, a wiadomo, że jak Kulczyk do czegoś się dotknie, to muszą być z tego pieniądze." - ten nowobogacki buc zarobi .. ciekawe kto straci ?!? ... Małe elektryki do miast to świetny pomysł .. niech ktoś zorientowany da jakąś prognozę za jaki czas te auta będą przystępne cenowo, a inżyniery zwiększą zasięg do rozsądnych odległości - powiedzmy o połowę (te 300-500 km zasięgu powinno wystarczyć każdemu) ...
    • Jarpoz
    • Auto elektryczne w takiej formie pozbawione jest jakiegokolwiek sensu, chyba że założymy że jest to tzw. nieudany początek ( jak pierwsze auta parowe na początku motoryzacji spalinowej ). Natomiast abstra.h.u.j.ąc od od irracjonalnej na chwilę obecną elektrycznej koncepcji auta to w mojej ocenie Mitsubishi iMiev ma bardzo ciekawy wygląd na tle tzw. miejskiej konkurencji.
    • koperrr
    • Faktycznie defekt Kulczyka , bo ten samochód w USA kosztuje jakieś 70000zł bez dopłat ekologicznych !!!
    • ppoland
    • Nie wierzę, że przy samochodach elektrycznych będzie cicho i bez zanieczyszczeń. Właśnie skąd wziąźć prąd do ładowania akumulatorów. Łatwo powiedzieć włóż wtyczkę do gniazdka, ale z drugiej strony kabla jest elektrownia wyrzucająca do atmosfery miliony ton zanieczyszczeń, albo jądrowe zużyte paliwo radioaktywne. I co dalej?
    • Moto-Chemia
    • To tak jak z żarówkami i świetlówkami - te pierwsze zużywają więcej energii elektrycznej ale de facto nie są szkodliwe dla środowiska. A świetlówki? Pobierają mało prądu, ale zawierają rtęć i inne szkodliwe związki - więc odpady świetlówek są już nieprzyjazne środowisku. I co wybrać? Sytuacja patowa.

Dodaj komentarz