Urwał się korbowód

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 11341

Katarzyna Tekień-Dźwierzyńska zakupiła Renault Grand Scenic. Kiedy wybierała się zagranicę udała się do stacji Renault, gdzie stwierdzono, że wszystko jest w porządku. Tyle, że na autostradzie pod Brnem urwał się korbowód.

Prezes Renault Polska Arnaud Barral często zapewniał, że głównym celem firmy jest zadowolenie klienta. Na konferencji w Hotelu Ossa pod Rawą Mazowiecką prezes stwierdził, że owszem, zdarzali się poprzednio klienci nie bardzo zadowoleni, samochody owszem się psuły, ale jest to niechlubna przeszłość i teraz będzie dobrze.

 

Katarzyna Tekień-Dźwierzyńska zakupiła samochód Renault Grand Scenic i oto jak jej było dobrze. Kiedy wybierała się zagranicę udała się do stacji Renault w Warszawie przy ul. Puławskiej, gdzie dokonano przeglądu i stwierdzono, że wszystko jest w porządku.

 

Tak było w porządku, że na autostradzie pod Brnem silnik stracił moc, zaczął wydawać niepokojące dźwięki, a potem stanął. Urwał się korbowód pierwszego cylindra – co stwierdzono później po rozebraniu silnika. Samochód doholowano spod Brna do Polski na koszt właścicielki za 2 tys.  zł.

 

Renault Assistance odmówiło pomocy. Samochód był ubezpieczony w tzw. formule non stop, na gwarancji przedłużonej, ważnej do lutego 2009 roku, ale do przebiegu tylko 80 tys. km, a samochód przejechał 85 tys. km w związku z czym firma Renault nie widziała powodów, aby pomóc swojej klientce podróżującej w dodatku z 8-letnim dzieckiem. Formalnie wszystko jest niby w porządku, tyle że to Renault wypuściło klientkę w drogę sprawdzonym samochodem, który się rozleciał.

 

Taki jest poziom obsługi w Renault. Najpierw stacja autoryzowana dokonuje przeglądu i uznaje, że wszystko jest w porządku, a jak się rozsypuje silnik i to zaledwie po 85. tys. km, to twierdzą, że to ich nie obchodzi. Renault Grand Scenic przed urwaniem korbowodu reperowany był 12 razy. Już po 15 tys. km trzeba było wymieniać tarcze hamulcowe, potem dwukrotnie poduszki silnika, wtryskiwacze, a także końcówki drążków kierowniczych.

 

Trzeba było też naprawiać komputer, podnośnik szyb, wymieniać czujniki zbliżeniowe. To był od początku rzęch, psuło się wszystko, co się mogło popsuć. Przez cztery tygodnie samochód stał w serwisie w celu wymiany sprzęgła.

 

Tak to wszystko ładnie reperowano, ciągle w tym samym serwisie przy ul. Puławskiej w Warszawie, aż się wreszcie urwał korbowód.

 

Proponują teraz klientce wymianę silnika na jej koszt i każą sobie zapłacić 35 tys. zł za nowy lub 25 tys. zł za silnik regenerowany. Normalnie silniki samochodowe przejeżdżają bez awarii 200–300 tys. km, a Renault bierze odpowiedzialność tylko za 80 tys. km i to też tylko wtedy, kiedy klient wykupi dodatkową gwarancję.

 

Taka jest historia samochodu Renault Grand Scenic, rok produkcji 2005. Ciekawe, co z tym zrobi prezes Renault Polska Arnaud Barral (pozdrawiamy), który tak przecież dba, aby klienci byli zadowoleni.

Komentarze

    • peppek
    • To między innymi dzięki takim ekspertom jak szanowny Pan Redaktor, którzy nieustannie chwalą francuskie i włoskie wozidła. Mam w pracy 4 samochody marki Renault w wieku od 4 do 1 roku. Dodam że nie maja dużych przebiegów, najstarszy 50 tys. We wszystkich samochodach ciągle coś sie psuje. Nawet w najnowszym samochodzie który ma dopiero niecały rok wystąpiły już 2 awarie. W tym jedna poważna. Nikt mnie nie przekona do tej marki a właściciele francuzów są najaktywniejsi na forach i probują sie nawzajem utwierdzać w przekonaniu że nie wyrzucili pieniędzy w błoto.
    • peppek
    • Dodam że kilka lat temu sam byłem szczęśliwym użytkownikiem francuskiego samochodu innej marki (Citroen C5) Samochód pił więcej oleju niż benzyny. Szyba przednia pękła 2 razy i była wymieniona na gwarancji z powodu jak mi powiedzieli w serwisie... " zbyt małej sztywności nadwozia" SZOK Sprzedałem to badziewie po 2 latach a ile straciłem na tej transakcji wiem tylko ja i nie będę sie chwalił. Nigdy więcej francuskiego i włoskiego złomu !!!
    • acent
    • Panie redaktorze nie ma aut bezawaryjnych, ale to co się dzieje w serwisach Renault to "horror". Można chwalić się poprawianiem jakości i ogłaszać wszem, że teraz będzie tylko lepiej. Ogłaszać programy jakościowe z chwilą wprowadzania nowych modeli, zawsze jest to samo. To nic nie da, jeżeli nie poprawi sie jakości w serwisach. Podejścia do klienta w tak nagłaśnianej przez Renault kultury wobec klienta. Od roku osobiście doświadczam koszmaru wyegzekwowania zapisów w gwarancji. Serwis każe sobie płacić za naprawy gwarancyjne. Mam Reanault Scenic II rok 2006 (gwarancja do 06.2008).
    • peppek
    • Pewnie że będzie lepiej bo gorzej już być nie może.
    • Roger
    • tak! mnie też coś się dzieje z jednym cylinderm (chyba wtrysk siada) i wózek traci moc.. muszę wtedy puścić najpierw gaz na parę sekund a potem dać mu po piź..e jak nigdy! potem działa jak należy.. pomijając, że ogólnie jest już mocno dezelnięty (zapraszam na "mój samochód", fotka, sami oceńcie.. no, choć niewiele widać :]) no ale od tego są takie artykuły :) to jest jak wsadzenie klina w dupę Renault. będzie lepiej. media mają władzę. szefunio przeczyta felieton i się pacnie w głowę z okrzykiem "o jasny c#&% z opola!?!"
    • Roger
    • i jeszcze mi się lewe lustreko urywa.. co chwilę otwieram okno i sprzedaję w nie tubę lewą ręką rozbawiając widzów tej akcji. W sumie dobra motywacja do ostrożniejszej jazdy. na autostradzie pęd powie3a dopiero przy 160km/h mi oddalił owe lusterko od karoserii ale na zwykłaj (dziurawej, nierównej) drodze nawet na zakręcie "90 tnij 20" już się urywa.
    • mag
    • To proponuje kupić samochód marki KIA bedzie jeszcze zabawniej:)
    • traun
    • Peppek --> odczep się od fiatów mam CC 900 kupiłem jako 7 latka zrobiłem 50tyś i tylko akumulator zmieniłem. Za to w pracy mam służbowego Pegota Partnera. Ma 4 lata 70 tyś przebiegu. Właśnie mnie ściągnęli z trasy za 600 zł a naprawa w ASO 2700 zł. Rozwaliło się koło które napędza pasek klinowy (od wału korbowego) i porwało pasek. Części paska dostały się pod wał korbowy i spowodowały jego przyblokowanie a to spowodowało przeskoczenie paska rozrządu o kilka ząbków i koniec jazdy.
    • traun
    • . O ASSistans Pegota wolę się nie wypowiadać bo trzeba by wszystko wykropkować. Koszty ASO: - koło pasowe 1200zł - części rozrządu (sam nie wiem jakie nawet się nie pytałem) 800 zł - robocizna 700 zł Boję się nawet myśleć ile kosztowała by naprawa jakby się coś pogięło w silniku (15-20 tyś???) Mechanik tylko ramionami wzruszył: Panie to się często zdarza w tym typie to normalne….
    • Roger
    • ale tu jest mowa o tym jak jest w serwisie Renault.
    • Edouard
    • renault laguna II - chyba najbardziej awaryjne auto swiata. srednio co 4 miesiace awaria uniemozliwiajaca jazde, sam serwis nie umial sobie z tym poradzic. naprawy horrendalnie drogie, w dodatku prawie za kazdym razem wymieniali nie to co trzeba. na szczescie nie ja za to placilem :))) to jest wlasnie nadmiar nowinek w samochodzie, losie chca nowinki to je maja :)
    • hjokiel
    • Nie ma firmy czy samochodu, który się nie psuje. Niezależne firmy badają stopień zadowolenia klienta ze swojego auta. Proszę poczytać statystyki o awaryjności aut. Wg brytyjskiego instytutu badań najmniejszą awaryjności z firm europejskich może pochwalić się citroen, tak. Zostawiając daleko w tyle takie marki jak audi czy mercedes. Mam wieloletnie doświadczenie w użytkowaniu "cytrynek". Obecnym xm-em mam przejechane prawie 500 tys. km. Owszem, nie powiem, że nic się nie psuje, ale jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Żona jeździ C3, satysfakcja pełna.
    • Tadeusz
    • I nagle obudziłeś się zlany potem ... To tylko sen...
    • kawol
    • serwisy renault to jedno, już się wypowiadałem o tym, co wyprawiają w brzezickim w tychach (zwany u nas w firmie rzeźnikiem) i o moim zadowoleniu z serwisu wektor w bielsku. dodam, że tam nie pracuję, nawet z własnych pieniędzy nie płacę za serwis, bo służbowe clio tam naprawiam.
    • kawol
    • co do jakości samochodów renault - w firmie, gdzie pracuję jest flota złożona z kilkunastu renówek - clio i meganki. nie słyszałem, żeby kogokolwiek u nas zawiódł samochód. fakt, że jakieś tam detale czasem się psują, ale z drogi nikogo nie ściągali z powodu awarii samochodu. więc z tym reno nie jest wcale tak źle, bardziej się u nas psuły vw golfy 4, gdzie sondę lambda trzeba wymieniać równie często co klocki ...ulcowe.
    • kawol
    • kolejną sprawą jest urwany korbowód. proszę mi powiedzieć, jak serwis podczas przeglądu miał stwierdzić, że za chwilę urwie się korbowód. panie redaktorze, co oni, mieli silnik rozebrać? rentgenem prześwietlić? nie oczekujmy cudów! sprawdzili płyny, oleje, klocki ...ulcowe i w drogę. ponadto zastanawiam się, jakim kierowcą jest ta pani, skoro uszkodziły się poduszki, zerwał korbowód i pewnie jeszcze półoś się ukręciła, o czym pan zapomniał napisać ;)
    • Reque
    • Jak sprowadzałem samochód z zagranicy to wyszyscy mówili że "złom sprowadzają". Teraz to się śmieję z tych co kupują złom nowowyprodukowany. Jeżdzę francuzem - Xantią.
    • usa
    • no czesc bardzo mi przykro ze w renowce urwal sie wal. ja kupilem ostatnio, nie dawno, dodge carawana z 99 i wal mi sie nie urywa. chociaz wisi na nim nie cztery ale szesc cylindrow. eurpa jest piekna ale i tak tam nie wroce. a i zaplacilem za niego ze wszystkim 1600$ ale ciagnie bydle.
    • usa
    • a no i zapomnialem powiedziec ze pracowalem na niego dwa tygodnie ---- ale dzieciak ma radoche ja jade 90 94 a on biega po pokladzie i zmnienia miejsca. a 90 i 94 to autostrada ktora biegnie przez chicago. mysle ze w europie nie ma nawet metra takiej autostardy. przykro mi z powodu walu w renowce, dobrze ze tutaj nie ma renowek.
    • usa
    • a no i wszystko automatyczne full elektryka. pije kawke jak piloci boeinga i co jakis czas spojze ------------ hahah co robi moj syn. przykro mi naprawde z powodu walu w renowce.
    • usa
    • hahaha
    • Edouard
    • o boze jestem w szoku!!! nie wiedzialem ze jeszcze ktokolwiek w ameryce kupuje chryslera!! czy tam innego dodga.
    • Edouard
    • aaaa, przeciez to polak z szikago i to do tego nowoprzybyly :)) gratuluje posiadania najbardziej usterkowego vana swiata :)
    • Krychaj
    • Nie chce twierdzic ze wszystkie francuzy sa suoper i wogole. Mam jednak doswiadczenie z peugeotem 406. Naprawde porzadny samochod. Ojciec kupil go w 2004 (rok produkcji 1997). Kilometrow natrzaskal i jedyne problemy jakie mielismy (lacznie z unieruchomieniem samochodu) to zablokowany koder immobilisera. Przyczyna byl montaz dodatkowego alarmu przez poprzedniego wlasciciela i jego zanajomego "zlota roczke". Ja mam teraz nowa Kie cee'da i po 40 tkm. musieli wymienic rolki i napinacze paska klinowego,zrobili to na gwarancji, no ale zeby po 40 tysiacach - o wiele za wczesnie.
    • usa
    • no czesc Edouard. chyba masz racje ten caravan psuje sie na potege wszystko sie sypie. ale tloki jeszcze nie dpadaja. hahahahhahha. przykro mi z powodu renowki. lacze sie w bulu ze wszystkimi posiadaczami francuskich, niemieckich, chiszpanskich, czeskich, rumunskich samochodow.
    • Roger
    • łączę się w bólu z wszystkimi, których obraziła Twoja cudowna ortografia. nikt tutaj nie jest jakimś polonistą z wyższej półki ale "chiszpańskich" potrafi zaboleć. sorry, że walę tak prosto z mostu.
    • usa
    • ko... cie roger
    • usa
    • roger jests moja ostatnia nadzieja --- ko... cie
    • usa
    • :))))))))))):*

Dodaj komentarz