Uwaga na fałszywki

Przepisy / Ubezpieczenia

Autor: Mieczysław Teer

Liczba odwiedzin: 4657

W ramach ostrzeżeń dla poszkodowanych w kolizjach drogowych, którzy spotykają się z odmową wypłaty odszkodowania, należy wspomnieć o historii, która kiedyś miała miejsce w stolicy.

 

Samochód mieszkańca Warszawy został „sponiewierany” przez jakiś przyjezdny wóz. Kierujący nim mężczyzna grzecznie przeprosił za nieuwagę, okazał polisę OC i napisał oświadczenie. W nim szczegółowo zrelacjonował wszystkie okoliczności zdarzenia, bezspornie przesądzające o jego winie.Fot. Maciej Pobocha

 

Poszkodowany – korzystając z okazji, że zdarzenie miało miejsce niedaleko placówki firmy, w której ubezpieczony był sprawca, wymógł, aby pojechać do ubezpieczyciela i na miejscu zgłosić szkodę. Sądził, że po pierwsze przyspieszy to proces jej likwidacji, po drugie zaś uniemożliwi sprawcy jakiekolwiek manewry ze zmianą czy wycofaniem oświadczenia.

W placówce ubezpieczyciela spisano wszystkie dane z polisy sprawcy, przyjęto jego oświadczenie, a likwidator obejrzał samochód. Ubezpieczyciel wyraził zgodę na naprawę.

Kilkanaście dni później poszkodowany odebrał telefon z warsztatu, że i owszem, wóz jest już naprawiony, ale nie można go odebrać, bo firma ubezpieczeniowa odmówiła zapłaty rachunku, twierdząc, że sprawca szkody...nie był u nich ubezpieczony!

Okazało się, że polisa, którą oglądali urzędnicy ubezpieczyciela była fałszywa!

Zarówno polisy OC jak i tak chętnie ostatnio wystawiane przez firmy ubezpieczeniowe certyfikaty (poręczne, gdyż nie trzeba wozić ze sobą dokumentu o sporym formacie) są praktycznie niezabezpieczone przez podrobieniem. Potwierdził to ekspert z KGP, pisząc m.in., że „dokumenty te są z reguły drukowane przy użyciu technik poligraficznych (offset i typografia) i nie posiadają znaków protekcyjnych”.

 

Z jednej strony prawdą jest, że – niezależnie od stosowanych zabezpieczeń - wszystko da się (lepiej lub gorzej) sfałszować – od świadectwa maturalnego po banknoty NBP. Z drugiej strony dziwi niefrasobliwość ubezpieczycieli, którzy swoje dokumenty wystawiają na drukach, które da się podrobić na byle kserokopiarce czy skanerze.

Ekspert pododaje, że „statystyki policyjne wykazały w 2005 r. 739 przestępstw kryminalnych i 1 481 dotyczących działalności gospodarczej związanych z fałszerstwem polis ubezpieczeniowych lub innych dokumentów związanych z działalnością ubezpieczeniową (gdzie ww. dokument był głównym przedmiotem przestępstwa). W pierwszym kwartale 2006 roku zarejestrowano odpowiednio 187 i 117 przestępstw. W tymże kwartale współczynnik wykrywalności wyniósł 79,3 proc. dla przestępstw kryminalnych i 97,4 proc. dla przestępstw dotyczących działalności gospodarczej”.

 

Statystyki są jednak złudne – odnoszą się bowiem do sytuacji, w której już ujawniono fałszerstwo. Tymczasem liczba osób, które jeżdżą samochodem posługując się sfałszowaną polisą pozostaje niewiadomą.

 

Warto więc pamiętać, aby w przypadku kolizji jednak wzywać policję. Wprawdzie dopóki nie ruszy centralny rejestr ubezpieczonych, dostępny za pośrednictwem radia lub komputera w każdym radiowozie, również policjant nie jest w stanie stwierdzić, czy dokument polisy jest autentyczny. Ale z pewnością nie da się tak łatwo nabrać jak urzędnicy firmy ubezpieczeniowej z przedstawionej historii. W tamtym przypadku okazało się bowiem, że również samochód o podanych numerach rejestracyjnych nie istnieje.

Komentarze

    • komentator (gość)
    • Skoro nawet najwieksza firma ubezpieczeniowa PZU nie ma systemu komputerowego lub nie udostepnia danych inspektoratom to jak to wszystko posprawdzac. Od czterech lat ubezpieczam auto w tym samym inspektoracie i od czterech lat obslugujaca mnie osoba wypelnioa dlugopisem ten sam formularz zadajac mi te same pytania (jest wniebowzieta jak mam wypelniony formularz z zeszlego roku). Jedyna informacja zmieniajaca sie z biegiem czasu jest wartosc pojazdu (tej szuka sie w specjalnej, drukowanej ksiazce) i wysokosc ubezpieczenia. Czy nie lepiej byloby wpisac wszystko raz w baze danych (udostepniona policji i urzedowi komunikacji) i co roku na podstawie numeru rejestracyjnego wydrukowac nowy formularz ktory wystarczy tylko podpisac? Wygodniej dla obu stron a sprawnosc odszukania polisy, pojazdu i kierowcy kilkusetkrotnie wyzsza (telefon do inspektoratu w celu sprawdzenia autentycznosci polisy zajmuje tylko kilkadziesiat sekund)
    • tomek (gość)
    • Dokladnie, policja na miejsce kolizji i już, fałszerza przynajmniej wsadzą od razu do aresztu a fundusz gwarancyjny powinien załatwić odszkodowanie dla poszkodowanego.
    • tomek (gość)
    • Do komentator: u mnie to jeszcze ciekawsza sprawa, poltora roku temu polisa byla wystawiana juz na nowe rejestracje a przyszlo mi wezwanie do zaplaty drugiej raty ze starymi "czarnymi" rejestracjami! To się nazwya "porządek"!
    • matys (gość)
    • Na przykald za nasza zachodnia granica. Wsyzstkie pojazdy wpisane sa w baze danych urzedu komunikacji a firmy ubezpieczeniowe przesylaja do urzedu dane ubezpieczonych. Programy szukajace zarejestrowanych aut dzialaja bezustannie i jesli tylko taki pojazd zostanie namierzony u wlasciciela pojawia sie kontroler. Prosi uprzejmie o okazanie dowodu wplaty i jesli wlasciciel takiego dokumentu nie ma z tablicy rejestracyjnej zrywa sie naklejke swiadczaca o ubezpiezcneiu auta - pojazdem nie mozna jezdzic i trzeba go zaparkowac na prywatnym terenie. Do tego kara. Wszystko jakos sie kreci nikt nie narzeka na ochrone danych osobowych. A u nas kroluje myslenie - 50% nie placi - no coz, tzeba reszcie podniesc skladke...
    • noname (gość)
    • Najłatwiej, k..a, podnieść składkę OC/AC i jest już cool!!!
    • krzys (gość)
    • takie rzeczy to tylko w Polsce,nic dodać nic ująć
    • weczi (gość)
    • i kto ponosi wine? dla mnie prucz oszusta kolejni sa urzednicy ktorzy dostali do reki papier i nie sprawdzili jego wierzytelnosci - tak wiec na miejscu poszkodowanego sadzil bym sie przedewszystkim z tymi
    • Henryk (gość)
    • Pamiętaj kierowco,jak nie jedziesz na 2x gazie to wzywaj drogówkę, chocibyś przez 24 godziny tamował ruch, takie jest polskie prawo (kulawe) innej opcji brak. Dam Ci przykład- urzędasy ze średnm wykształceniem w PZU zarabiają netto około 3 tyś do ręki. Zobacz takie ,,młoty" i często poruwnują sie do tych co mają właściwe wykształcenie. Mam takich w swoim gronie i na ich widok dostaję cowki. Te prostaki (benkarty dawnego systemu)tak ustawiają ewentualne odszkodowania.
    • mm (gość)
    • Tak zupełnie OT. Po przeczytaniu pierwszych zdań artykułu odechciało mi się czytać dalej, ale przeczytałem. "Samochód mieszkańca Warszawy został „sponiewierany” przez jakiś przyjezdny wóz." Ja bym już zakończył to zdanie - jakiś przyjezdny wóz z prowincji. Czy mieszkańcy Warszawy naprawde są aż tak zarozumiali??? Co wnosi do sprawy fałszywych polis określenie "jakiś przyjezdny wóz"??? Gratuluję pracownikom firmy ubezpieczeniowej do której trafił kierowca tego przyjezdnego wozu. Naprawde żeby w erze Internetu i komputerów nie sprawdzić w bazie danych numeru polisy... żenada. Pozdrawiam mieszkańców stolycy
    • Marionita (gość)
    • Ja miłam tez niemiłe zdarzenie tyle, że z Compensą po pół roku od zapłaty przyszło mi upomnienie za nie zapłacenie 2 raty za OC. Nadzwoniłam się po całej Polsce i do dizś nie4 mam odzewu.Pomijam fakt, ze na poczatku okazało się że moja podpisana polisa jest nieważna i trzeba podpisać drugą a na dodatek składka jest inna aniżeli w pierwszej wersji. Ubaw po pachy z kompetencji...
    • Krzysiek (gość)
    • Henryku, dlaczego uczepiłeś się wykształcenia urzędników pracujących w PZU? Po sposobie formułowania zdań i wyrażania myśli mniemam, iż masz wykształcenie zawodowe (zdania niepoprawne zarówno stylistycznie jak i gramatycznie, o interpunkcji nie wspominam). Nie uważam aby wykształcenie średnie nie było wystarczające, jeśli mowa o pracy agentów ubezpieczeniowych. Osobiście posiadam tytuł "mgr inż.", ale szanuję ludzi którzy nie posiadają wykształcenia - mogą być znacznie lepszymi pracownikami niż osoby "światłe"... I często są.
    • rock (gość)
    • Ale właściwie w czym problem? Polisa była podrobiona, ale sprawę wykryto. Ubezpieczyciel ma prawo odmówić wypłaty odszkodowania, ale ma też obowiązek (to wynika z ogólnych warunków ubezpieczenia OC) sprawę przyjąć, zbadać i przekazać do Funduszu Gwarancyjnego. Fundusz wypłaca odszkodowanie, po czym już we własnym zakresie zdziera ze sprawcy równowartość plus 3000 zł z groszami mandatu za "niemanie" OC. Nie wspominając o sprawie za fałszerstwo, ale to już sprawa karna, a nie cywilna.
    • kusy (gość)
    • Aż niechce się wierzyć aby ubezpieczyciel nie potwierdzł (tj sprawdzł) polisy i od razu przystąpił do opisania szkody i naprawy
    • czytelnik (gość)
    • Może ktoś wie w jakiej firmie najlepiej wykupić ubezpieczenie AC, zeby nie być później ,,nabity w butelkę''
    • Korgo (gość)
    • Przy wykupowani AC musimy przedewszystkim kierować sić warunkami. Warto przeczytać szczegulnie wkluczenia odpowiedzialności, czyli kiedy i ile firma ubezpieczeniowa potrąci sobie z odszkodowania. Najtrudniejsza sprawa bedzie tutaj z PZU ponieważ żeby odszukaś tam wszystkie haczyki trzeba prawnika. Bardzo ważne jest sprawdzenie czy jest zniesiony udział własny w szkodzie, oraz szczególni przy samochodach starszych amortyzacja cześci, w wiekszości firm już po roku są z tego tytułu potrącenia. Ale np. w Generali dopiero po 5 latach. Warto też zwrucić uwagę od jakiej kwoty firma wypłaci odszkodowanie. Chcąc mieć dobre warunki AC nie można kierować się tylko ceną ponieważ w przypadku wypłaty odszkodowania można się załamać jak się dostanie 40% wartości samochodu ktury pójdzie do kasacji. Najlepiej porozmawiaj z agentemi kilku firm i zwóć uwage na ich kompetencje bo od tego naprawde wiele zależy. Powodzenia
    • Ewelinek (gość)
    • Witajcie drodzy czytacze ! Czepianie sie formy tez jest formą.....Ale niech tam.Tak się składa ,że pisze z różnymi paniami magisterkami i tez przyprawiają mnie one o palpitascje serca i prącia,a mianowicie ich sposób pisania.Jest to niegramotność, a obserwujac w biurach w jaki sposób uderzają paluszkami o klawiatury (kiedys ponoć białymi będace),to dukają tymi paluchami niemożebnie.Coś strasznego.A nawiasem mówiąc badźcie wyrozumiali dla modemowców-tyle.Wężykeim i z uśmiechem. antonczaka6@op.pl

Dodaj komentarz