W Detroit stawiają na auta elektryczne

Motociekawostki / Relacje

Autor: Tomasz Dominiak

Liczba odwiedzin: 4487

Firmy nie chwalą się już dużymi samochodami. Światowi producenci chcą produkować samochody małe, ekologiczne i oszczędne, ale auta na prąd mają kosztować ponad 100 tys. zł.

Firmy nie chwalą się już dużymi samochodami. Światowi producenci chcą produkować samochody małe, ekologiczne i oszczędne, ale auta na prąd mają kosztować ponad 100 tys. zł. Fot. NAIAS: Chrysler EV Concept

 

Wygląda na to, że już za kilka lat dojedziemy do pracy autem ładowanym ze zwykłego gniazdka. Bez emisji spalin i bez tankowania. Taką wizję motoryzacyjnego świata nakreślili na rozpoczętych w Detroit targach szefowie największych koncernów.

 

40 i 0 - tak można w liczbach streścić idee przyświecającą tegorocznym targom. 40 mil (ok. 72 km) to dystans, jaki 80 proc. dorosłych mieszkańców USA pokonuje codziennie, dojeżdżając do pracy. Właśnie taki maksymalny zasięg mają auta z napędem elektrycznym.

 

Miejski Chevrolet Volt, sportowy Dodge Circuit EV czy Ford Focus z silnikiem napędzanym prądem będą dostępne w salonach już od 2010 r. O (zero) to oczywiście zerowe zużycie paliwa oraz brak zanieczyszczenia środowiska. Nie wiadomo jednak, czy kierowcy kupią tego typu auta. Ich ceny są na razie bardzo wysokie. Najdroższym elementem jest w nich bowiem bateria litowo-jonowa. Chevrolet Volt ma kosztować ok. 40 tys. dol. (ok. 120 tys. zł).

 

40 oznacza też 40 mil przejechanych na jednym galonie benzyny, co odpowiada 17 kilometrom z jednego litra paliwa. Czterdziestka jest dla pozostałych aut z napędem tradycyjnym bądź hybrydowym równie magiczną liczbą jak zero dla elektrycznych.

 

Amerykańscy producenci aut chcą dogonić rywali takich jak Toyota, którzy postawili na oszczędność jeszcze w latach 90. Raporty spalania działają jak magnes na klientów. W dobie dużego spadku sprzedaży koncerny bezpardonowo wykorzystują więc każdą okazję, aby dopiec rywalowi. Ford twierdzi, że jego hybrydowy Fusion jest najbardziej ekonomicznym autem w swojej klasie. Toyota z kolei uważa swojego Priusa za niedościgniony ideał i zamierza podjąć kroki prawne, jeśli Ford wykorzysta inną informację w reklamach hybrydowego Fusion.

 

To właśnie w segmencie aut hybrydowych toczy się zacięta walka. Prym wiodą Japończycy. Honda przedstawiła podobny do Priusa model Insight, niewiele odbiegający od pokazanego w październiku w Paryżu prototypu. Toyota z trzecią generacją Priusa oraz wersją ładowaną z gniazdka elektrycznego mocno okopała się na swojej pozycji. Sprzedaż hybryd stanowi niejako przedsionek dla zdobycia zaufania konsumentów i sprzedawania im innych oszczędnych aut.

 

Amerykańskie koncerny postrzegane są jako producenci paliwożernych aut o monstrualnych rozmiarach I właśnie nad zmianą tego wizerunku mocno pracują. Jeszcze rok temu Ford i Chrysler z dumą prezentowały nowe generacje paliwożernych pikapów - F-150 oraz Dodge Ram. Ten ostatni został zaprezentowany w asyście bydła, podkreślając jego związki z kulturą Dzikiego Zachodu. - W tym roku zrezygnowaliśmy z krów i postawiliśmy na auta elektryczne - powiedział podczas konferencji Chryslera Jim Press, wiceprezes firmy.

 

Z kolei na stoisku General Motors pikapy z mało znanej w Polsce marki GMC były wstydliwie ukryte na samym końcu stoiska. Zwiastunem zmian zachodzących w motoryzacji był debiut, który odbył się po cichu, bez blasku fleszy. Miejskie autko Chevrolet Spark będzie jednym z najmniejszych dostępnych w Stanach. Pojawi się w USA w 2011, a rok wcześniej trafi do salonów w krajach europejskich.

Komentarze

    • anty polityk
    • http://moto.wp.pl/kat,15953,wid,8904490,wiadomosc.html?ticaid=17510 - to jest przyszłość!

Dodaj komentarz