W foteliku bezpieczniej

Porady / Wyposażenie

Autor: Maciej Rzońca

Liczba odwiedzin: 14823

Od kilku lat używanie przez dzieci fotelików podczas jazdy samochodem jest w Polsce obowiązkiem. Dzięki temu mają one szansę wyjść cało z wypadku, chodź dorośli nie zawsze są tego świadomi.

 

O ile można przyjąć do wiadomości, że osoba dorosła nie chce przypinać się pasami (w końcu najczęściej zrobi krzywdę tylko sobie), to skrajną głupotą i nieodpowiedzialnością rodziców jest zezwalanie na to swoim podopiecznym.

 

Obowiązujący Kodeks Drogowy informuje (Rozdz. 5 Art. 39) jednoznacznie; w pojeździe samochodowym wyposażonym w pasy bezpieczeństwa dziecko w wieku do 12 lat, nie przekraczające 150 cm wzrostu, przewozi się w foteliku ochronnym lub innym urządzeniu do przewożenia dzieci, odpowiadającym wadze i wzrostowi dziecka oraz właściwym warunkom technicznym. (Inna rzecz, że np. we Francji górna granica wieku wynosi 10 lat, a w Szwecji – stawianej za wzór jeśli chodzi o bezpieczeństwo na drodze - wynosi ona 7 lat).

 

Co więcej, ustawodawca przewidział za niestosowanie tego przepisu mandat w wysokości 150 zł oraz 3 pkt. karne. Jednak to nie mandat, ale realna możliwość przyczynienia się do kalectwa lub śmierci dziecka powinna skłonić rodziców lub opiekunów do tego, by dziecko zawsze, nawet na najkrótszej trasie, jechało w specjalnym foteliku.

 

Trudny wybór

 

Konstrukcja współczesnych fotelików w najniższych kategoriach wagowych umożliwia ich montaż tyłem do kierunku jazdy. W tej pozycji wolno zamocować fotelik na przednim fotelu, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem odłączenia poduszki powietrznej, co nie jest możliwe w każdym samochodzie. Zasadniczo, miejscem fotelika jest tylna kanapa pojazdu. Specjaliści zalecają przy tym, by nie spieszyć się z odwracaniem dziecka przodem do kierunku jazdy – im później, tym lepiej. Przykładowo, w Szwecji dzieci podróżują tyłem nawet jeszcze w wieku 3 lat!

 

Niestety, nie ma jednego, uniwersalnego fotelika, który by „rósł” wraz z dzieckiem od niemowlęctwa do ustawowej granicy 12 lat. Nawet w poszczególnych przedziałach wiekowych (wagowych) są dziesiątki modeli różnych producentów różniące się między sobą poziomem oferowanego bezpieczeństwa, wygodą montażu, komfortem podróżowania, a nawet łatwością czyszczenia (co w przypadku małych dzieci nie jest również bez znaczenia).

 

Podstawowym kryterium podziału fotelików jest waga dziecka, ale i tutaj nie ma pełnej zgodności producentów, którzy stosują różne przedziały wartości. I tak, jedni używają klasyfikacji; “0” do 10 kg, “0+” do 13 kg, “I” 9-18 kg, “II” 15-25 kg, “III” 22-36 kg. W Polsce częściej można spotkać zdecydowanie bardziej elastyczne przedziały wagowe; 0-13/18 kg, 15-36 kg, 9-18 kg, 9-36 kg. Tak więc, na upartego, dziecko mogłoby używać w swej „samochodowej karierze” tylko dwóch fotelików. Trudno spodziewać się, że np. ten ostatni będzie idealny dla dziecka w całym przedziale wiekowym, ale chyba lepsze to niż nic.

 

Ważną wskazówką uzasadniającą wymianę fotelika na większy będzie moment, gdy chociaż część głowy dziecka zacznie wystawać poza obrys oparcia. Tak czy inaczej, dziecko w swej karierze małego podróżnika będzie musiało przesiadać się do co najmniej 2-3 fotelików.

Ceny najtańszych fotelików, to 150-200 zł. Największy wybór jest w przedziale 300-400 złotych, ale nie brakuje też modeli po 500-600 (i więcej) złotych. Nie jest to więc mało, a wybór będzie naprawdę trudny.

 

Uwaga na certyfikat

 

Pierwszym krokiem przed zakupieniem fotelika - najprostszym i najtańszym – jest zrobienie sondy wśród rodziny oraz bliższych i dalszych znajomych. Być może okaże się, że ich dziecko właśnie wyrosło z fotelika, którego potrzebujemy i będziemy mogli go wypożyczyć lub odkupić za symboliczną kwotę. W ten sposób jeden dobry, markowy fotelik może być użytkowany przez wiele lat. W taki sam sposób rodzice wymieniają się przecież ubrankami, łóżeczkami czy wózkami spacerowymi. Jeśli „rodzinna giełda” nie pomoże, trzeba wyruszyć do sklepu...

 

Zanim jednak to zrobimy, warto dowiedzieć się, czy nasz samochód posiada specjalne mocowanie fotelików typu ISOFIX. Warto wykorzystać ten system – jeśli jest – i poszukać fotelika z takim właśnie zaczepem. System ten został opracowany w 1991 roku i po kilku modyfikacjach uważany jest obecnie za najlepszy sposób mocowania fotelików. Generalnie pomysł polega na tym, że korpus fotelika mocowany jest bezpośrednio do nadwozia samochodu, bez pośrednictwa pasów bezpieczeństwa. Posiada on dwa sztywne zaczepy, które zatrzaskują się po wsunięciu w specjalne gniazda umieszczone w szczelinie pomiędzy siedziskiem, a oparciem fotela.

 

Na co zwrócić uwagę podczas zakupów? Przede wszystkim, czy fotelik posiada potwierdzenie odpowiedniego poziomu oferowanego bezpieczeństwa w postaci certyfikatu Przemysłowego Instytutu Motoryzacji czy homologacji (np. ECE R44/03, ADAC, TUV). Po drugie, czy fotelik posiada jasne oznaczenia dotyczące sposobu jego montażu i użytkowania, a także wagi dziecka. Po trzecie, powinien mieć pięciopunktowe pasy.

 

Dobrze jest, jeśli fotelik ma możliwość regulacji głębokości siedziska, odchylania oparcia czy demontowania poszycia do prania. Rodzice dzieci o skłonnościach alergicznych muszą też zwrócić uwagę na rodzaj i jakość użytych materiałów.

 

Obecnie nie ma w Polsce żadnego problemu z dostaniem odpowiedniego fotelika dziecięcego. Można je dostać we wszystkich salonach samochodowych, sklepach dla dzieci czy hipermarketach. Do najbardziej uznanych producentów należą Chicco, Maxi-Cosi, Graco, Roemer, Kiddy, Emmaljunga czy Bebe Confort, co nie oznacza, że należy ograniczać się tylko do tych marek, bo jest ich dużo więcej. Jeśli rzeczywiście zależy nam na rzetelnej ocenie, warto zajrzeć na stronę www.fotelik.info czy do działu testy na www.adac.de, gdzie publikowane są wyniki kilkuset testów przeprowadzonych przez niezależne organizacje.

 

Warto także przyjrzeć się, gdzie fotelik był wyprodukowany. Jeśli pochodzi z Chin (oznaczenie P.R.C., to także ten kraj) i nie jest on markowym wyrobem, to raczej sobie darujmy taki zakup. Nieporozumieniem wydają się być także foteliki w postaci styropianowej skorupy obciągniętej materiałem oferowane już nawet za 20-30 zł. Nie oszukujmy się i nie kupujmy nowego fotelika, by uniknąć mandatu, ale po to, żeby realnie zadbać o bezpieczeństwo przewożonego autem dziecka!

 

Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć o tzw. podwyższeniach (podkładkach, „podpupnikach”), czyli samych siedziskach bez podparcia. Używane one mogą być przez dziecko ważące co najmniej 20 kg, a już na pewno przez takie, któremu (bez podwyższenia) zwykłe pasy przechodzą przez podbródek czy szyję. Ponadto zaleca się je stosować jedynie na krótszych trasach lub jako rezerwowy fotelik np. w samochodzie dziadków. 

 

Piotr Balcerzak (www.WozkiDzieciece.pl )

 

Kupując fotelik nie możemy kierować się ceną jako podstawowym, pierwszym kryterium wyboru. Przede wszystkim warto przyjrzeć się wynikom testów bezpieczeństwa przeprowadzanych przez niezależne firmy.

 

Pamiętajmy jednak, że są one robione przy niewielkich prędkościach rzędu 50-60 km/godz.! Wzorując się więc na naszych północnych sąsiadach nie spieszmy się za kierownicą zwłaszcza, gdy „na pokładzie” znajduje się dziecko. Warto też pamiętać o tzw. „bazie” do pierwszego fotelika 0-13 kg, która zwiększa bezpieczeństwo i ułatwia montaż w samochodzie.

Komentarze

    • diablo5
    • Możecie mnie nazwać donosicielem, ale kiedy widzę, że dziecko w samochodzie nie ma fotelika i sobie po nim swobodnie chodzi, dzwonię na policję i już. Parę razy zareagowali.
    • Roger
    • do 12 roku życia ?!? to chyba kpiny! ja w życiu nie siedziałem w foteliku, mimo, że opa3ny papa kupił malczana jak miałem jakieś 4 lata!
    • kawol
    • sam posiadam 2 dzieci, z czego starsze wożę samochodem do żłobka. w tym celu używam w samochodzie służbowym poddupnika (jest od 15kg, tyle co waży dziecko), w prywatnym mamy odpowiednie foteliki. do czego zmierzam. w porze popołudniowej pod żłobek podjeżdża co chwilę jakiś samochód, i po chwili odjeżdża z dzieckiem w środku. raz tak sobie stanąłem i zacząłem obserwować. zaryzykuję stwierdzenie, że połowa dzieciaków jedzie do domu bez jakiegokolwiek fotelika. raz to widziałem jak babcia bez zapiętych pasów trzymała dziecko na rękach. przecież przy najmniejszej stłuczce je zabije. masakra.
    • kawol
    • @diablo - chyba też zadzwonię na policję. niech sobie staną 100m dalej i założę się, że będzie niezły "utarg".
    • diablo5
    • Myślę że warto, może się głąby nauczą, odpowiedzialne mamusie i babcie!
    • maruder
    • "... to skrajną głupotą i nieodpowiedzialnością rodziców jest zezwalanie na to swoim podopiecznym" tak zapewne bezmyslnie napisałeś o zachowaniu innych ludzi, ktorzy Tobie niczego złego nie zrobili (jeżeli już to sobie lub swoimi bliskim), ale pewnie nie napisałbyś tego gdybyś miał swoje doświadczenia; ponieważ ja Tobie napiszę wprost, że gdyby nie to, że moje dziecko nie miało zapiętych pasów bezpieczeństwa i co gorsze nie było w foteliku to pewnie pisałbym o Nim w czasie przeszłym, więc następnym razem Teoretyku zastanow się lepiej wcześniej zanim obrazisz kogokolwiek i używaj czasami mózgu
    • maruder
    • postanowiłem jeszcze raz napisać, ponieważ zachęciła mnie liczba stalinowskich donosicieli, którzy w imię rzekomego dobra innych chcieliby wprowadzić państwo ... gdzie Wielki Brat czuwałby nawet nad pasami bezpieczeństwa, nie bacząc nawet na to, że takie pasy i fotelik mogą przyczynić się do śmierci; co , dzieki Bogu nie zdarzyło się w mojej sytuacji
    • maruder
    • a może tak pan piotr balcerzak i pan "diablo5" poszlibyście dalej i zabronilibyście jazdy na motocyklu !! o zgrozo !!! przecież ci kierowcy nie mają nie tylko specjalnego fotelika ale nawet nawet pasów bezpieczeństwa !! to istny horror , należy im się kara śmierci !!!
    • maruder
    • poszedłbym nawet dużo dalej - panie balcerzak , niech Pan zaprotestuje przeciwko wchodzeniu np na mount everest, przecież ci ludzie nie mają czasami żadnego zabezpieczenia !! czy Pana to nie oburza ??? co za hipokryzja z Pana strony
    • diablo5
    • Panie maruder, co pan pierdzielisz??? To, że komuś niezapięte pasy uratowały życie, to jakiś ułamek procenta w statystykach. Ja mam zupełnie inne doświadczenia i dlatego teraz tak reaguję. Może i jestem donosicielem, ale uważam, że foteliki ratują dzieciakom życie i tyle, a twoje teorie są mocno naciągane.
    • paljar
    • Mam jedną uwagę dotyczącą przepisu ,a mianowicie dziecko nie mające 12lat,a jednocześnie nie mające 150cm musi mieć fotelik lub siedzisko,a co zrobić gdy dziecko ma 10 lat i powyżej 150cm wzrostu?.Po co jest w takim bądź razie regulacja wysokości pasów?.
    • maka
    • o jaka dyskusja.. ja uwazam ze zycie naszych pociech jest najwazniejsze i nie ma co oszczedzac na fotelich. jest teraz tyle nowych technologii isofix, krzyzowe pasy i wiele innych jest w cyzm wybierac aby zapewnic komfort i bezpieczenstwo podczas jazdy swojemu dziecku
    • nixon
    • Oczywiście fotelik dla dziecka w każdym samochodzie to podstawa. Wiele testów pokazało, że dzięki fotelikowi dziecko ma większe szanse na wyjście cało z wypadku. Wzdrygam się na sama widok matek jadących ze swymi pocie...i na kolanach. Zero odpowiedzialności.
    • MotoSys
    • O rany ja nawet nie spotkałam sie z takimi sytuacjami. Fotelik to podstawa, nie wyobrażam sobie wożenia dziecka bez fotelika...Ale wydaje mi się, że ogólnie kierowcy przestrzegają tej zasady, w końcu komu ma zależeć na zdrowiu i bezpieczeństwu dziecka bardziej niż rodzicom...ale gdybym zauważyła, że dziecko chodzi po samochodzie to wydaje mi się, że też bym zareagowała, to nieodpowiedzialne...
    • patiomkin
    • Ja też bym reagował - dziecko samo nie powie rodzicom, że chce fotelik, ale gdyby miało świadomość, że ten fotelik może mu uratować życie, to z pewnością poprosiłoby ojca/matkę o wstawienie go do samochodu. I gadanie o motorze i włażeniu na Everest jest w tym wypadku bez sensu, bo dzieciom to raczej nie grozi. A dorośli sami odpowiadają za swoje decyzje.
    • marek1977
    • Fotelik to JEDYNY mądry przepis naszych ustawodawców.
    • ganfal
    • o fotelikach i nie tylko polecam strone www.facebook.com/BezpiecznyMalyPasazer

Dodaj komentarz