W Łodzi ograniczą prędkość

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: (kd)

Liczba odwiedzin: 1530

Znaki umożliwiające jazdę do 70 km/h mają zniknąć z ulic Łodzi, a po mieście autem będzie można się poruszać najwyżej sześćdziesiątką.

Znaki umożliwiające jazdę do 70 km/h mają zniknąć z ulic Łodzi, a po mieście autem będzie można się poruszać najwyżej sześćdziesiątką - tak zdecydowali inżynierowie z Zarządu Dróg i Transportu. Nowe rozwiązanie ma zmniejszyć liczbę wypadków i ujednolicić ograniczenia prędkości w Łodzi.

 

 - „Siedemdziesiątki” zostaną zdemontowane m.in. na al. Piłsudskiego i al. Rydza-Śmigłego. Największa dopuszczalna prędkość nie będzie wyższa niż 60 km/h, ale to i tak o dziesięć więcej, niż ta przewidziana w terenie zabudowanym - mówią w ZDiT.

 

- Z naszych analiz wynika, że najwięcej wypadków jest na równej nowej nawierzchni. Dlatego stawiamy tam ograniczenia, choć wielu kierowców tego nie rozumie. Nie bez przyczyny na dwupasmowej, mającej dobre parametry ul. Łagiewnickiej, można jechać tylko pięćdziesiątką. Już kilka razy kierowcy w okolicach ul. Sowińskiego wpadali na barierki - mówi Aleksandra Mioduszewska, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi.

 

- Nie podniesiemy też prędkości na al. Włókniarzy powyżej 60 km/h. Tam co kilkaset metrów są przejścia dla pieszych i światła. Przed remontem było 70 km/h, ale dopuszczalna prędkość w mieście wynosiła 60 km/h.

 

Jak zapewniają fachowcy z ZDiT, każdorazowe postawienie znaku ograniczenia prędkości poddawane jest dokładnej analizie. Często wnioskują o nie rady osiedli czy wspólnoty mieszkaniowe. W urzędzie istnieją nawet specjalne mapy, na których zaznaczona jest liczba kraks.

 

- Wypadki drogowe oraz hałas zmusiły nas do postawienia "czterdziestek" na ulicach Warszawskiej, Pomorskiej i Rzgowskiej - dodają inżynierowie. - Człowiek potrącony przez samochód jadący z prędkością 60 km/h ma 15 proc. szans na przeżycie; jeśli auto jedzie 50 km/h, szanse wzrastają do 45 proc.

 

W całej Europie Zachodniej obowiązuje w mieście ograniczenie prędkości do 50 km/h. Powszechne jest jednak jeszcze większe ograniczanie prędkości w centrum do 30 km/h.

 

Takie strefy obowiązują m.in. w Hadze (na ponad 80 proc. ulic), Sztokholmie, Hamburgu, Stuttgarcie. „Trzydziestkę” wprowadzono też częściowo w centrum Krakowa.

Komentarze

    • traktorzysta
    • Niedługo będziemy pchali samochód ,żeby było bezpiecznie ,a żeby ekolodzy byli w 7 niebie to będziemy mieli paliwo na kartki . Tak to już jest socjal-komucho-katolandzie.
    • Roger
    • no uwaga bo się ktoś przejmie tym 60 :/ ale mi to różnica... kazdy i tak ćiśnie ile uważa za dobrze. teraz do przepisów stasują się właściwie tylko kursanci i samochody z blokada elektroniczną podłączoną do GPS ;p
    • RysiekK (gość)
    • [quote="traktorzysta"]Niedługo będziemy pchali samochód ,żeby było bezpiecznie [/quote] wypowiedź nieco niepoważna ale dobrze, że porusza wątek bezpieczeństwa. Jeżeli w miastach miałby być wprowadzony ruch uspokojony realizowany autkami miejskimi, to należy stworzyc warunki do powstania i użytkowania takich autek czyli m.in. "odchudzenia" co byłoby uniemożliwione ryzykiem przy V>50. Proszę spróbowac analizować sprawy transportu całościowo i przyszłościowo.
    • RysiekK (gość)
    • [quote="traktorzysta"]a żeby ekolodzy byli w 7 niebie to będziemy mieli paliwo na kartki [/quote] pomysł z kartkami absurdalny ale tylko pozornie. Jezeli jako kraj mamy narzucone (b. słusznie !) limity emisji, więc mozna także limitować szybkich i wściekłych szkodników ekologicznych..o sorry: zwolenników "szybkiej dynamicznej jazdy"
    • RysiekK (gość)
    • [quote="traktorzysta"] Tak to już jest socjal-komucho-katolandzie. [/quote] Ja bardzo,...,proszę by nie mieszać pewnych pojęć ! świadomość ekol. nie jest ściśle zwiazana z socjalizmem czy liberalizmem. Doktryna liberalna ( i program UPR też ) zakładają kary ekologiczne, a pewne hasła wyborcze typu "benzyna po złotówce" swiadczą o cześciowej nieświadomości niektórych działaczy.
    • Kierowca, Z życzeniami szerokiej drogi!
    • " Wypadki drogowe oraz hałas zmusiły nas do postawienia "czterdziestek" na ulicach Warszawskiej, Pomorskiej i Rzgowskiej - dodają inżynierowie. " Panowie Inzynierowie! To nie wypadki zmusiły a zachowania kierujących, którzy nie respektowali istniejących ograniczeń. Czy wydaje się Wam Panowie, żektos kto "olewa" 50-tkę zacznie nagle respektowac 40-tkę, albo 30-tke? Nie wiem, gratulować Wam optymizmu czy wspólczuć naiwności???
    • RysiekK (gość)
    • Ja bardzo, .. , proszę również o ty, by nie używać argumentów drugorzędnych. To że panstwo nie spełnia swej roli i nie umie wymusić przestrzegania limitów nie ma nic wspólnego z celowością istnienia takich ograniczeń. Wystarczy kuilkudziesieciokrotnie zwiąkszyc ilość fotoradarów i n.p. wprowadzic system nagród za donosy (w postaci filmów, zdjęć ) na tych którzy stwarzaja zagrożenie. Docelowo niezbędne stana sie ograniniki w samych pojazdach. .. a więc można, trzeba tylko chcieć.

Dodaj komentarz