W warsztatach oszukują klientów

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: Maciej Pobocha

Liczba odwiedzin: 6634

Ponad 60 proc. przedsiębiorców prowadzących warsztaty samochodowe, które skontrolowała Inspekcja Handlowa, narusza interesy konsumentów. Nieprawidłowości dotyczyły m.in. braku informacji o cenach usług oraz problemów z rozpatrywaniem reklamacji.

 

Kontrolą na terenie ośmiu największych województw objęto ogółem 67 przedsiębiorców zajmujących się diagnostyką i naprawami samochodów, wulkanizacją i wymianą opon oraz blacharstwem-lakiernictwem.

 

- Wytypowaliśmy przede wszystkim tych przedsiębiorców, którzy wykonują usługi motoryzacyjne cieszące się szczególnym popytem wśród konsumentów, a także pięciu, na których działalność wpływały skargi konsumentów – mówi Bogdan Pietrzak, rzecznik Głównego Inspektoratu Inspekcji Handlowej.

 

- Celem kontroli było sprawdzenie legalności i prawidłowości wykonywania przez przedsiębiorców wytypowanych świadczonych przez nich usług motoryzacyjnych, ze szczególnym zwróceniem uwagi na: jakość i terminowość wykonywania przyjętych do realizacji prac, prawidłowość naliczania i pobierania opłat, uwidacznianie cenników, Fot. Vauxhall jakość oferowanych opon, a także montowania części zamiennych bez wymaganej homologacji.

 

W porównaniu z rokiem 2005 w 2006 r. nieprawidłowości było o 15 proc. więcej. Najwięcej zastrzeżeń budził brak cenników za wykonywane usługi. Prawie 40 proc. warsztatów nie zamieszcza jasnych informacji o koszcie napraw, ponadto niewłaściwie podawane są ceny części i towarów dostępnych w placówkach.

 

- Nieuwidacznianie cenników i nieoznaczanie towarów ceną uniemożliwiało konsumentom dokonanie porównania wysokości stosowanych cen przez  poszczególne zakłady, a tym samym utrudniały podjęcie decyzji o powierzeniu naprawy samochodu  konkretnemu warsztatowi – stwierdza Bogdan Pietrzak.

 

Tylko w 19 z 67 skontrolowanych zakładów klienci mieli możliwość obserwacji naprawianego auta. Zdaniem konsumentów jest to istotny element kontroli placówki pozwalający na uniknięcie np. podmiany części. Niektórzy przedsiębiorcy nie prowadzili też rejestrów zgłoszonych reklamacji, a także nie określali na piśmie terminu realizacji usługi. Ponadto bardzo często zawierali jedynie umowy ustne.

 

Praktyki usługodawców w znacznym stopniu mogą uniemożliwiać konsumentom dochodzenie swoich roszczeń z tytułu wadliwie wykonanej usługi oraz niedotrzymania terminu.

W opinii specjalistów z Inspekcji Handlowej większość z wyżej wymienionych praktyk w istotny sposób utrudnia lub wręcz uniemożliwia poszkodowanym konsumentom dochodzenie roszczeń z tytułu wadliwie wykonanej usługi. Tym samym właściciele warsztatów stawiają się w pozycji dominującej wobec klientów.

 

Z ponad 60 skontrolowanych przedsiębiorstw tylko 3 były autoryzowanymi stacjami obsługi.

- Przedsiębiorców wybrano w większości w drodze losowania. Naszym zamierzeniem nie było pominięcie prowadzących ASO – podkreśla Bogdan Pietrzak.

 

W następstwie kontroli Inspekcja Handlowa skierowała do przedsiębiorców ponad 50 wystąpień z żądaniem usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości. Ponadto inspektorzy nałożyli 37 mandatów, a także skierowali 3 wnioski do sądów rejonowych.

Komentarze

    • Krystianek
    • Wymiana lozyska kola przod albo 50pln albo 200pln - wybieramy sami czy chcemy na to patrzec popijajac kawke czy siedziec w domu i czekac na telefon. Calkiem normalna kolej rzeczy. Taniej oznacza pewne niedogodnosci i klient sie z tym godzi.
    • tomek1
    • Tak samo jak często twierdzi się, że Polak naprawia auto dopiero jak będzie poważniejsza naprawa. Dziwią się? Jakby z każda pierdołą lecieć na "przegląd/naprawę" to można majątek wydać a tak tzw. poważne awarie są niedrogie w usunięciu!
    • uh1h
    • całe szczęście niektórych kierowców te problemy nie trapią
    • biewoj
    • Nie bardzo rozumiem powyzsze komentarze. Po prostu weszla kontrol i nalozyla mandaty. Przypomnijcie sobie program "usterka". Sytuacji to pewnie nie zmieni. Warsztaty, do których mamy zaufanie takie pozostaną. Jak również tego, że jesteśmy na łasce "fachowców" w czasie nagłej awarii. Miałem ostatnio dwie awarie - urwała sie linka sprzegla i urwał sie tlumik. Za jednym i drugim razem musialem korzystac z przygodnego warsztatu. I jestem zadowolony, a cena byla niska. Jednak za każdym razem pytam z góry: "jak pan to naprawi i ile bedzie kosztowac", a potem się tego trzymam.
    • Emigrant
    • W Anglii też nieźle kombinują: Dzwonię z zapytaniem o całkowity koszt przeglądu. Odp: 90 funtów. Przyjeżdżają po samochód i odwożą klientowi po wykonaniu zadania. Jeśli nie ufałoby się zbytnio kierowcy, który ma się naszym cackiem przejechać po kilkanaście mil w każdą stronę, obawiając się, że sobie poszaleje, to i tak na miejscu patrzeć na ręce mechanikom/wchodzić na halę nie wolno, bo zabraniają tego przepisy Health&Safety (BHP). Dostaję fakturę na 150 GBP. - Miało być 90! - Eee, tyle to za robociznę... (No tak, odbiorą, umyją, wyczyszczą, przywiozą, ...ale po co kłamią?!)
    • edy
    • Dla mnie to za mala ilosc znakow do skomentowania. Na Slasku zepsol mi sie samochod. Mechanicy wymienili mi sprzegla a padla skrzynia biegow. Wzieli 1500 zl a pozneij okazalo sie ze wsadzili mi stare sprzegla ze zlomu. Przy okazji uszkodzili komputer i ukradli plyty z samochodu + strasznie go pobrudzili w srodku. Final taki ze mam samochod u innego mechanika w swoim miescie. Mija drugi miesiac a samochod nie sprawny bo nie ma czaseci do komputera i nie wiem kiedy bedzie. Stracilem na tej calej operacji okolo 7000 zl i nie mam auta. A mam Renaulta Lagune 2L pozdrawiam
    • Tadeusz
    • Na wyspach też zdarzają się papudroki. Kolega umówił się z jednym mechanikiem, bo w Omedze nie dziłał mu el. szyberdach, radio nie podtrzymuje programów i są stuki w przednim prawym zawieszeniu (do wymiany gumy). W umówiony dzień odstawił rano samochód, a po południu mechanik powiedział, że to poważniejsze rzeczy i trzeba zostawić samochód innego dnia na cały dzień. Przez cały dziń dłubał przy innym aucie, a do tego nawet nie zajrzał, a po naleganiach kolegi przejechali się kawałek, to stwierdził, że to z tyłu coś stuka. Szyberdach kolega naprawił sobie sam. I zmienił mechanika.
    • 11021981
    • JA WYJECHAŁAM NA WAKACJE NAD MORZE 600 KM OD DOMU,NA MIEJSCU ZEPSUŁ SIE SAMOCHUD.MECHANIK ZACHOLOWAL DO SIEBIE I OD PONIEDZIAŁKU DO CZWARTKU NIE WIEDZIAŁ CO JEST AŻ W PIATEK POWIEDZIAŁ DZIEN PRZED NASZYM WYJAZDEM ŻE TO POMPA PALIWOWA[VW SHARAN]SKASOWAŁ ZA NIĄ1500[UZYWANA]I ROBOCIZNA.PO WYJECHANIU Z WARSZTATU UJECHALIŚMY 100KM I AUTO PADŁO,WYNIKU CZEGO MUSIELIŚMY CHOLOWAĆ AUTO DO DOMU KUPIĆ DRUGĄ POMPE I DO TEGO WTRYSKI.MOŻE KTOS DORADZI CZY I W JAKI SPOSÓB MOGE ODZYSKAĆ CHOCIAŻ CZĘŚĆ PIENIEDZ?JUŻ DZWONILISMY DO NIEGO I OD MIESIĄCA OBIECUJE ŻE ODDA ALE TYLKO NAS ZWODZI
    • jarha
    • A czasami Pani nie zatankowała do tego sharana Pb zamiast ropy skoro padła po raz kolejny pompa paliwowa i wtryski?

Dodaj komentarz