Wartość rynkowa to nie cena

Przepisy / Aktualności

Autor: Anna Jorgas

Liczba odwiedzin: 51021

Każdy, kto kupi od prywatnej osoby samochód wart więcej niż 1000 zł, musi zapłacić podatek od czynności cywilnoprawnych. Wartość auta kupujący określa sam, ale urząd skarbowy może się z nim nie zgodzić. Fiskus skwapliwie korzysta z tej możliwości i dość często wzywa nabywców do podwyższenia wartości pojazdu.

Podatek od umowy sprzedaży pojazdu wynosi 2 proc. wartości rynkowej auta. Trzeba pamiętać, że owa wartość nie musi być równa cenie widniejącej w umowie sprzedaży.

 

Zgodnie z obowiązującym prawem wartość rynkową określa się na podstawie przeciętnych cen stosowanych w obrocie rzeczami tego samego rodzaju i gatunku, z uwzględnieniem ich miejsca położenia, stanu i stopnia zużycia, oraz w obrocie prawami majątkowymi tego samego rodzaju, z dnia dokonania transakcji, bez odliczania długów i ciężarów.

 

Przykład: Fot. Maciej Pobocha

 

Pani Jola kupiła Opla Corsę z 2000 r. od swojego kuzyna. Policzył za auto mniej, niż wziąłby od obcej osoby. Pani Jola wypełniła deklarację PCC-3. W miejscu, gdzie trzeba podać podstawę opodatkowania wpisała cenę faktycznie zapłaconą kuzynowi. Od tej kwoty obliczyła 2-proc. podatek  i wpłaciła go w kasie urzędu skarbowego. Po kilku miesiącach urząd wezwał ją do podwyższenia wartości rynkowej auta, gdyż uznał, że podana w deklaracji podstawa opodatkowania nie odpowiada wartości rynkowej Opla Corsy z 2000 r.

 

Urząd skarbowy miał prawo tak postąpić. Pamiętajmy, że w deklaracji PCC-3 nabywca nie jest pytany o cenę, jaką zapłacił, ale o podstawę opodatkowania.  A tę stanowi właśnie wartość rynkowa określona zgodnie z definicją w art. 6 ust. 2 ustawy o pcc.

 

Przed panią  Jolą stoi zatem trudne zadanie. Powinna zorientować się, jakie były  przeciętne ceny Opla Corsy z 2000 r. w dniu, w którym podpisała umowę z kuzynem. Czy wystarczy, że weźmie pod uwagę rodzinną miejscowość, czy powinna szukać cen w województwie, a może w całej Polsce? Ustawa nie odpowiada na to pytanie i z pewnością ta kwestia będzie budziła spory między podatnikami a fiskusem.

 

Wzywając podatnika do podwyższenia wartości rynkowej urząd skarbowy podaje jednocześnie wartość według własnej wstępnej oceny. Jeżeli podatnik, pomimo wezwania, w ciągu 14 dni od jego doręczenia znowu poda wartość nieodpowiadającą – według fiskusa - wartości rynkowej, urząd skarbowy sam dokona jej określenia.  Do końca 2006 r. mógł przy tym posiłkować się  wyłącznie opinią biegłego, którego sam powołał. Teraz może uwzględnić także wycenę rzeczoznawcy przedłożoną przez podatnika.

 

Może, ale nie musi. To znaczy, że jeśli podatnik dostarczy do urzędu zamówioną przez siebie wycenę, urząd i tak może powołać biegłego, który dokona innej wyceny. Zatrudnienie rzeczoznawcy samochodowego (można ich znaleźć przy PZM) to wydatek rzędu 150-200 zł. Będzie się zatem opłacać, gdy spór z fiskusem toczy się o znacznie wyższą kwotę.

 

Przepisy mówią, że jeżeli wartość określona z uwzględnieniem opinii biegłego różni się o więcej niż 33 proc. od wartości podanej przez podatnika, koszty opinii ponosi podatnik.

 

Warto wiedzieć:

Zmieniając ustawę o pcc ustawodawca wprowadził pewną z pozoru nieznaczną zmianę, która jest jednak niekorzystna dla podatników. W wersji obowiązującej do końca 2006 r. koszt opinii biegłego obciążał podatnika, jeśli wartość określona z uwzględnieniem tej opinii przekraczała o 33 proc. wartość podaną przez podatnika (biegły wycenił auto wyżej niż podatnik). Po zmianie, czyli od 1 stycznia 2007, podatnik płaci za opinię biegłego także wtedy, gdy ten stwierdzi, że podatnik zawyżył wartość swego auta.

 

Z decyzją urzędu skarbowego podatnik nadal nie musi się godzić. Może odwołać się  do dyrektora właściwej izby skarbowej, a potem do sądu.  Po zmianie definicji wartości rynkowej podatnik ma większe pole do manewru w sporze z urzędem. Może kwestionować m.in:

 

- ustalenie wartości rynkowej (przez urząd lub powołanego przez niego biegłego) bez uwzględnienia cen z miejsca położenia auta w dniu transakcji (np. samochód kupiony na Podkarpaciu przez mieszkańca Warszawy – urząd nie bierze pod uwagę, że ceny w tamtym regionie mogą być znacznie niższe z powodu mniejszego popytu);

 

- ustalenie wartości wyłącznie na podstawie gotowych cenników (np. Eurotax), bez uwzględnienia np. stanu technicznego, nakładów poczynionych po zakupie auta itp.;

 

- zbyt szerokie lub zbyt wąskie pojmowanie miejsca położenia auta w dniu transakcji (urzędom w Warszawie pewnie wystarczy samo miasto, ale urząd skarbowy w Biłgoraju może brać pod uwagę województwo lub nawet region).

 

Aby skutecznie się bronić przed zachłannością fiskusa warto gromadzić dowody własnych racji: faktury z warsztatów, fotografie, pisemne opinie ekspertów itp.

  

Źródło: Ustawa z 9 września 2000 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych (tekst jednolity w Dz. U. z 2007 r. Nr 68,  poz. 450)

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Moto.Gratka.pl

Zobacz także

Komentarze

    • luvinius
    • Jak składałem PCC3 to babka spojrzała na kwotę jaką wpisałem i jaka widniała na umowie[4000zł], uśmiechnęła się, zadzwoniła do rzeczoznawcy i wpisała[7000zł]:/ Ale przynajmniej nie wzywali mnie po jakimś czasie w celu dopłacenia róznicy. Fakt faktem, że kupione wtedy przeze mnie Clio było warte więcej niż 7000zł, ale poniewaz kupowałem je w rodzinie, więc na umowie zanizyłem wartość. Niestety nie udało się itrzeba było zapłacic ile się nienależy:/
    • krzysparco
    • ja maialem cene wpisana 1000zl i nawet nie musialem pokazywac umowy:), a dalem za auto 3000zl:) Pozdrawiam ps z ceny poniezej tysiaca nie odprowadza sie podatku
    • bl4d3
    • ale to jest chore!! Jak mam kaprys sprzedać moje auto nie ważne czy to bedzie Maluch za 500zl czy EVO9 za 100tyś za okrągły tysiąc to co ma do tego fiskus..? Co to za prawo? :/ Oni muszą na wszystkim zarabiać?
    • iruś
    • tak to jest potężny problem miałem taką sytuację gdzie kupiłem mercedesa za 3800 a pani zakwestionowała i chciała wpisać 5000.Powiedziałem jej że skoro wolno kupować na wolnym rynku samochody to ona ma obowiązek naliczyć kwotę od tego co jest napisane,jeśli jest inaczej to ona musi mi udowodnić że ja kłamię.Powiedziałem że jeśli uważa że auto jest warte 5000.to jej chętnie go jej sprzedam za 5000.Powinni wprowadzić monopol na obrót używanymi samochodami i mieli by problem rozwiązany a skoro jest wolny rynek a obywatel jest obywatelem a nie podejrzanym ...
    • ktos (gość)
    • chory kraj ale doczytalem ze wystarczy spozadzic umowe poza terytorium kraju zeby pozbyc sie obowiazku zaplaty podatku za dwa tygodnie sprzedaje auto bratu zobaczymy czy dziala
    • artur (gość)
    • Sorry za odświeżanie tematu, ale mam pytanie. Jeśli kupiłem samochód, którego wartośc rynkowa jest niższa niż 1000zł to muszę składać formularz pcc - 3 czy mogę zapomnieć o sprawie? Bo się zagapiłem :/

Dodaj komentarz