Widziano Yeti

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 4096

Są dwie szkoły pokazywania samochodów.

Są dwie szkoły pokazywania samochodów. Fot. Archiwum

 

W jednej bez przerwy zachwalają i mówią, że ich samochody są świetne. Tak dzieje się na ogół z BMW. Ostatnio wynajęli wielki hangar na lotnisku Okęcie, postawili dwa samochody i też zachwalali jakie znakomite jest BMW Gran Turismo czyli BMW 530 d za 263 tys. złotych chociaż i tak było widać, że jest to samochód solidny tylko  za drogi. Tył ma lekkość – zachwalali. Marcin Kydryński  twierdzi, że w  nowym BMW 530  mieszczą się cztery saksofony w tym jeden tenorowy. Jedni więc mówią i mówią, a w Skodzie np. mówią tylko dzień dobry i pokazują samochód, aby sprawdzić ile jest wart.

 

Skodą Yeti jeździliśmy ostatnio w Rumunii. Yeti jeździ po górach jakby to nie był samochód tylko legendarne Yeti, którego nikt nie widział, ale podobno istnieje. W górach nie ma dróg tylko kamienie, jak Pan Bóg usypał przed wiekami, a Yeti jechało i nawet się nie trzęsło. Rumunia jest jedynym poza Albanią krajem w Europie gdzie jest mniej dróg niż w Polsce.

 

Yeti jest pierwszym samochodem terenowym Skody. Wygląda trochę tak, jak większy Fiat Panda. W Rumunii były to jazdy niezwykłe. Auto ma urządzenie off-road, które w trudnych warunkach zastępuje kierowcę. Hamuje, dodaje gazu, włącza napęd na przednie albo na tylne koła. Yeti zjeżdża ze stoku o nachyleniu prawie 45 stopni, czyli tak, jakby skoczyło sobie ze skoczni i jechało w dół spod Krokwi. Kierowca nie musi używać hamulca, działają automaty.

 

Rumunia jest pięknym krajem, Polacy lubią  jeździć w  Karpaty. W dużych miastach jest oczywiście cywilizacja, ogródki, nowoczesne sklepy, w górach natomiast czas jakby się zatrzymał. Jest tak, jak w Polsce 50 lat temu na Kieleczczyźnie.

 

Zardzewiałe kubły leżą przy drodze przed domami, jakieś łóżka, rozprute pierzyny. Wszędzie snują się głodne psy. Zdziwieni ludzie patrzą na nasz samochód, jakby to było rzeczywiście Yeti. Auto przejeżdża bez kłopotów przez półmetrowe potoki.

 

Samochody terenowe są teraz różne. Powstała cała klasa aut, które tylko takie udają i służą do  wygodnej jazdy po szosach  jak np. Honda CR-V, Opel Antara, Toyota RAV4 czy nawet Mitsubishi Outlander. Sprzedaż Toyoty znacznie zresztą spadła.

 

Skoda Yeti niczego nie udaje ale może zrobić dużo zamieszania na rynku. W listopadzie Yeti leci do Indii na specjalne pokazy w Himalajach. Samochody wysyła się teraz samolotami jak paczki.

Komentarze

    • acent
    • Auto może i fajne, ale trochę za drogie. A tak w ogóle auta są za drogie.
    • Krystianek
    • @acent - zgadzam się z Twoim zdanie. Kryzys w motoryzacji powinien potrwać jeszcze kilka lat wtedy ceny zjechałyby do poziomu na który zasługują. A Yeti ? Wg. mnie po prostu brzydal.
    • Mecenas
    • Skoda Yeti to świetne auto, wiem bo jeździłem. Tylko jest jeden problem - jest znacznie za drogie w wersjach z mocniejszymi silnikami i lepszym wyposażeniem. Wersja TDI jest droższa niż Tiguan 2,0 TDI a to już jakaś kpina
    • kkprofi
    • No cóż od jakiegoś czasu Skoda ma dość wysokie ceny, czasami przewyższające VW!!! A jak dla mnie w przypadku kiedy cena jest podobna, lepiej wybrać VW nie Skodę
    • Mecenas
    • Obecnie Tiguan 2,0 TDI kosztuje netto 82 tys zł. i ma homologację na 5 osób. Jest większy od Yeti, ma wykończenie z lepszych jakościowo materiałów i co tu dużo gadać ma większy prestiż niż Yeti. Osobiście uważam że Skoda przesadza z cenami.
    • kkprofi
    • W takiej cenie to faktycznie Tiguan wydaje się być atrakcyjny, ciekawe ile będzie kosztował Yeti w podobnej wersji, chociaż Skoda nie oferuje homologacji...

Dodaj komentarz