Wielkie święto speedway'a

Moto-sport / Warto wiedzieć

Autor: Klaudia Borowy (red)

Liczba odwiedzin: 2726

Tegoroczne żużlowe Grand Prix Polski przejdzie do historii przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze organizatorem zawodów był Toruń, który stał się piątym polskim miastem goszczącym uczestników SGP. Po drugie, po raz pierwszy w historii trzech Polaków awansowało do finału i wszyscy stanęli na podium!

Tegoroczne żużlowe Grand Prix Polski przejdzie do historii przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze organizatorem zawodów był Toruń, który stał się piątym polskim miastem goszczącym uczestników SGP. Po drugie, po raz pierwszy w historii trzech Polaków awansowało do finału i wszyscy stanęli na podium!

Wypełniony po brzegi stadion, wspaniała atmosfera, dopisująca aura i Fot. SGP: Tomasz Gollob historyczny rezultat zawodów – Toruń z wielkim hukiem wkroczył do grona polskich gospodarzy cyklu Speedway Grand Prix. Swój debiut na pewno zaliczy do udanych. Klimat zawodów można było poczuć już od wczesnych godzin popołudniowych. Na toruńskiej starówce tłumnie gromadzili się przyodziani w biało-czerwone stroje fani speedway'a. Ci, spoza stolicy Kujaw, chętnie podziwiali uroki kandydata do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Mieli także okazję obserwować eliminacje do mistrzostw Polski w siatkówce plażowej rozgrywanych na stworzonej specjalnie na tę okazję Plaży Gotyku, czy też uczestniczyć w tradycyjnym Jarmarku Katarzyńskim.

Prawdziwym hitem okazały się jednak kupowane dla rodzin i przyjaciół toruńskie pierniki. Kibice z Polski wiedzą bowiem, że wyjechanie z Torunia bez tego specjału nie wchodzi w grę. Zakup tradycyjnych ciastek w firmowym sklepie wiązał się z koniecznością stania w piętnasto-, dwudziestominutowej kolejce, która z upływem czasu wcale nie topniała.

Fot. SGP Kibiców – zwłaszcza tych, którzy nowy toruński stadion mieli okazję odwiedzić po raz pierwszy – zachwyciła Motoarena. Mieszczący 16 tys. widzów, ale jednocześnie sprawiający wrażenie kameralnego obiekt, sprzyjał budowaniu wspaniałej atmosfery. Na zawody Grand Prix zjechali kibice zarówno z ośrodków żużlowych, m.in. Gorzowa, Bydgoszczy, Rybnika, Zielonej Góry, Ostrowa, jak i z miejsc nie kojarzonych z czarnym sportem – Wałbrzycha czy Warszawy. Byli także liczni goście z zagranicy. Bohaterów wieczoru powitano utworzoną - podczas odśpiewania hymnu - z białych i czerwonych kart flagą narodową. Nie zabrakło również sztandarowych piosenek polskich kibiców – w tym Pieśni o małym rycerzu.

Fot. SGP Brawurowe zwycięstwa reprezentantów Polski podtrzymywały doping i nieustającą wrzawę na stadionie, zamieniając turniej w prawdziwe polskie święto. Przebiegiem i otoczką zawodów zachwycony był obecny na stadionie im. Mariana Rosego przyjaciel Jasona Crumpa – kierowca Formuły 1 Mark Webber. Historyczny rezultat turnieju Grand Prix zmotywował kibiców do pięknego odśpiewania hymnu państwowego, który tym razem zdawał się być wykonywany dla zdobywców wszystkich trzech miejsc na podium. Po pokazie sztucznych ogni,  kibice niechętnie opuszczali mury Motoareny. Toruń, któremu pomogli polscy zawodnicy, swój udany debiut ma za sobą.

Pojawia się zatem pytanie, czy Gorzów – organizator przyszłorocznych finału Drużynowego Pucharu Świata oraz potencjalny gospodarz turnieju Grand Prix – może zainspirować się sukcesem miasta z Kujaw? Jest tu odpowiedni stadion i wspaniali kibice, w mieście panuje atmosfera dla takich przedsięwzięć. Gorzej natomiast z tym, co będzie miał do zaoferowania Gorzów dla przyjezdnych poza emocjami sportowymi. Nie oszukujmy się – samo zwiedzanie Torunia jest już atrakcją i nie są już zbyt potrzebne dodatkowe rozrywki. Co natomiast zaproponuje Gorzów w miejsce toruńskich pierników? Czas już teraz o tym pomyśleć.

Brak komentarzy - napisz pierwszy