Wieszać na Pl. Zamkowym

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 3802

Ma być teraz tak, że jak młody kierowca przez dwa lata po otrzymaniu prawa jazdy popełni trzy wykroczenia, to straci prawo jazdy. Takie założenie przyjął rząd na wniosek Ministerstwa Infrastruktury.

Ma być teraz tak, że jak młody kierowca przez dwa lata po otrzymaniu prawa jazdy popełni trzy wykroczenia, to straci prawo jazdy. Takie założenie przyjął rząd na wniosek Ministerstwa Infrastruktury. Fot. Archiwum

 

Jak ministerstwo zabiera się  za motoryzację, to trzeba uciekać. Nie precyzują w dodatku za co będą zabierać, a różne są przecież wykroczenia. Można przekroczyć szybkość ale także źle zaparkować, źle wjechać tyłem albo rozmawiać przez telefon. I co? Za to też mają być zabierane prawa jazdy.

 

W Polsce od dawna - o czym często piszemy - obowiązuje  filozofia kary i urzędowe przekonanie, że jak coś jest zakazane, to tego nie ma. W Łodzi - o czym też lubimy przypominać - psy mają zakazane dekretem prezydenta miasta,  aby nie szczekały, a szczekają. Jak najwięcej karać, jak najwięcej zabierać, jak najwięcej straszyć.

 

W więzieniach siedzą ludzie, którzy jechali po piwie na rowerze po wsi. Konfiskowano samochody. Teraz mają być zabierane prawa jazdy młodym kierowcom.

 

Oczywistym jest, że  niedoświadczeni kierowcy powinni jeździć szczególnie ostrożnie, mieć zielone liście, być pod opieką kierowców doświadczonych. Wszystko się zgadza ale młodych ludzi, którzy oswajają się dopiero z tym, co się dzieje  na drodze, nie można traktować gorzej niż starych kierowców, którzy mogą popełniać dowolną ilość wykroczeń i co najwyżej zapłacą tylko mandaty. Kurs na prawo jazdy zbyt wiele nie uczy, upoważnia tylko do wyjazdu na drogę, a dopiero wtedy kierowca tak naprawdę uczy się jeździć  i ma jakby prawo do popełniania jakiś błędów. A tu nagle buch i zanim się nauczy, to zabierają mu prawo jazdy. Jest  to trochę  tak jakby dziecko chciało nauczyć się  jeździć na rowerze i dostało lanie, że chce się nauczyć.

 

Wjechałem kiedyś  w Chicago pod prąd, zablokowałem ruch, stanęło kilkaset, a może i tysiące samochodów, bo była to sześciopasmowa jezdnia. Często o tym wspominam, bo było to bardzo pouczające. Policjant  nawet się nie zdenerwował. Zapytał  jak długo tu jeżdżę. Odpowiedziałem że drugi dzień. To widać - powiedział i dodał abym zapamiętał, że jak widzę maski samochodów, a nie tył to znaczy, że źle jadę.

 

W USA i każdym innym rozwiniętym motoryzacyjnie kraju najpierw uczą, a potem karzą. W Polsce od razu chcieli by wieszać i to najlepiej na Pl. Zamkowym aby było dobrze widać.

 

 PS. Z nowych przepisów najbardziej cieszą się organizatorzy kursów. Jak zacznie się zabierać młodym kierowcom prawa jazdy, to bez przerwy będą chodzili na nowe kursy, a to już jest parę złotych.

Komentarze

    • Miromat
    • Święte słowa Panie Jerzy. Naszym decydentom wydaje się, że na kursie prawa jazdy można od razu zostać mistrzem kierownicy. A prawda jest taka, że żeby było nawet i 60 godzin jazdy to nikt nie nauczy się tam jeździć. Nauczy się tylko w miarę bezpiecznie prowadzić samochód. Żeby nauczył się jeździć to musi zrobić co najmniej 20-30 tys. km w różnych warunkach drogowych. Karanie i zakazywanie to u nas metoda uniwersalna na wszystkie problemy.
    • agbaro
    • Panie Jerzy tyle lat pan stąpa po ziemi i jeszcze się Pan dziwi? W Polsce cały system nastawiony jest na zarabianie na obywatelu i największym wrogiem Polaka jest jego własne państwo. Im więcej zakazów tym więcej mandatów, im mniej przyzwoitych dróg i autostrad tym więcej fotoradarów, wideorejestratorów i innych kur znoszących złote jajka. Już nawet policja drogowa zamiast dbać o bezpieczeństwo została sprowadzona do roli cieciów obsługujących urządzenia pomiarowe do zarabiania na kierowcach. Tylko patrzeć jak za chwilę ktoś wpadnie na pomysł badań lub wymiany prawka co rok oczywiście płatnie.
    • Piasek
    • "największym wrogiem Polaka jest jego własne państwo" Święte słowa kolego... Święte słowa...
    • ogrudek
    • Szanowny Panie Redaktorze. Tyle lat już Pan usiłuje doprowadzić naszych decydentów od spraw ruchu drogowego do rozumu i... jeszcze się Panu nie znudziło? Cała Pańska robota przyniesie w efekcie tęż samą materię (miękką i podatną acz zapachowo... niesłychaną), z której ulepiona jest wiedza, wola i rozsądek ww. postaci. W tej materii (zarówno dosłownie jak i w przenośni) nic się wyrzeźbić nie da. Brak mi słów... na tych wszystkich bałwanów.
    • gilbert3
    • Nie ma znaczenia kto jaki czas ma prawo jazdy, tylko jaki czas spędza za kółkiem. Moja mama ma prawko ponad 30 lat, a prowadziła być może 4 razy auto od uzyskania dokumentu, w tym 3 razy w zeszłym roku zmuszona sytuacją życiową. Prawdą jest jednak to, że młodzież zasiadająca przed kołem kierownicy nie ma respektu przed toną stali, którą prowadzi. Dawniej młody kierowca musiał się liczyć z tym, że w małym fiacie strefa zgniotu kończy się na silniku, a teraz? Moce przekraczają 100 KM, poduszki, ABS, ASP, ESR itp ... nic tylko umierać wierząc w to, że technologia utrzyma nas na drodze.

Dodaj komentarz