Wyprzedaż

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 12264

Zaczyna się kolejna zabawa w bajki. Dilerzy samochodowi rozpowszechniają informacje, że zaczynają wyprzedaż aut tegorocznych i nigdy nie było tak tanio jak będzie teraz.

Zaczyna się kolejna zabawa w bajki. Dilerzy samochodowi rozpowszechniają informacje, że zaczynają wyprzedaż samochodów tegorocznych i nigdy nie było tak tanio jak będzie teraz.

 

W Polsce zrobiła się moda na to, że nigdy nie było tak dobrze. Premier Jarosław Kaczyński też oświadczył dumnie, że od lat nie było w Polsce tak dobrze jak za jego rządów, a prezydent Lech Kaczyński to potwierdził.

 

Póki co w branży samochodowej prawda jest taka, że na w miarę tani samochód trzeba w Polsce pracować dwa-trzy lata podczas gdy robotnik niemiecki kupuje auto za sześć miesięcznych pensji. Samochody w stosunku do zarobków są w Polsce bardzo drogie i nic się tu nie od lat nie zmienia. Ludzie w dodatku przestali kupować nowe samochody, bo za parę tysięcy mogą kupić dziesięcioletnie auta sprowadzane z zachodu.

W tym układzie dilerzy są w bardzo trudnej sytuacji i aby przetrwać muszą obniżyć ceny. Są to obniżki typowe, dotyczą głównie samochodów, których ceny zostały tak wywindowane, że nawet przy wysokich obniżkach samochody są i tak za drogie. Gazeta Dziennik podała ostatnio kilka przykładów jak to teraz ma być nam dobrze i jakie czekają nas okazje. Peugeot 407 2.2 Hdi Sport, który kosztował 124 tys. zł. można kupić za 107 900.

Obniżka niby 16 tys. ale od ceny przecież niezwykle wywindowanej. Peugeot z silnikiem Hdi jest świetnym samochodem, ale nie aż za tyle. Jeszcze większą wodę z mózgu próbuje nam robić Seat. Cordoba 1.4 TDI oferowana jest o 15 tys. zł. taniej ale i tak trzeba jeszcze zapłacić ponad 50 tys.

 

Realne obniżki stosuje od lat Citroen i nie tylko na droższe modele, ale jak piszą, że dają 29 tys. obniżki na Xsarę Picasso, która miała kosztować prawie 98 tys. to ja się pytam skąd ta cena. Dilerzy – powtórzmy są w trudnej sytuacji, niektórzy mają niesprzedane samochody nie tylko z tego, ale jeszcze z 2005 roku. Jak tego nie sprzedadzą to zaczną bankrutować.

 

Obniżki wszakże nie mogą dotyczyć tylko modeli bardzo drogich, których ceny wywindowano ponad przytomność.

Polski klient zapłaci teraz na wyprzedaży za nowy samochód góra 30-40 tys. i to będą prawdziwe okazje. Wszystko inne to jest tradycyjne naciąganie - mówią, że będzie tanio, a jest jak zwykle. Koncerny samochodowe muszą wszakże patrzeć na polski rynek pod względem wartości pieniądza. Nie można ustalać dla Polski takich samych cen jak dla zachodnich krajów europejskich gdzie ludzie zarabiają pięć razy więcej.

Komentarze

    • tomek1
    • Zgdzadam się, ale dodałbym jeszcze, że niemały wpływ na ceny samochodów nie tylko nowych mają gigantyczne podatki. Dlaczego rząd nie obniży też "swojej prowizji"?! To jest chore, ze ponad 40% ceny brutto samochodu to r różnego rodzaju podatki.
    • Maryan
    • Kolego badź miłościw dla bliźniego! Musisz sporo bulić,żeby pasibrzuchy i darmozjady miały z czego czerpać.To proste.Korwin "nie" odrył starej prawdy.Nie nalewaj do koryta a świnie same odejdą!Jakie to proste!
    • Maryan
    • Podpowiedż dla mniej bystrych. Ta bajka nie tyczy się dealerów.
    • tomas
    • Mam 30 latek na karku,jeżdżę 16letnim autem,nie dorobiłem się prawie niczego,nie mam własnego mieszkania,rodziny itd.Gdzie mi pomyśleć o nowym aucie nawet za 30 tyś.Panie Jurku nawet w 2-3 lata nie odłożę na takie auto,no może na alu felgi?Dilerzy nie mają problemu,oni mają cholery problem :) bo mało kogo stać na nowe auto.O polityce się nie wypowiem,bo szkoda nerwów,a jak bym się rozpisał to może by mnie nawet zamknęli.Dlatego odpuszczam.:)

Dodaj komentarz