Wywiad z Robertem Kubicą 24.01.2008 Liczba odwiedzin: 8560 Robert Kubica opowiada nam o swoich pasjach niezwiązanych z wyścigami i najpoważniejszym wypadku, który wcale nie wydarzył się na torze.
Jak przy wzroście 1,84 m mieścisz się w kokpicie, czyli kabinie samochodu wyścigowego? No cóż, w środku jest bardzo podobnie jak w poprzednim modelu, czyli komfortowo mogą czuć się tu jedynie kierowcy o posturze dżokeja. Teraz mam jednak trochę więcej miejsca na nogi, jest więc nieco wygodniej.
Na początku Twojej kariery polskie media i kibice nie wiedzieli zbyt wiele o Formule 1. Teraz jest chyba nieco lepiej? Zanim zacząłem jeździć w F1, zainteresowanie tym sportem było u nas znikome, ale myślę, że w innych krajach byłoby podobnie. Teraz wiedza o tej dyscyplinie jest w Polsce znacznie większa i
Jeżeli ten pokaz był tak popularny, to może pewnego dnia odbędzie się Grand Prix Polski? Możliwe, choć zapewne stanie się to wtedy, gdy mnie już nie będzie w Formule 1. Organizacja takiej imprezy wymaga sporych nakładów finansowych. Wierzę jednak, że wszystko jest możliwe.
Od dawna wiadomo, że jesteś wielkim fanem rajdów samochodowych. Planujesz kiedyś starty w tej dyscyplinie? Mam już za sobą start m.in. w Rajdzie „Barbórka” w Warszawie i muszę przyznać, że w przyszłości chciałbym ponownie spróbować. Jednak w tej chwili jestem w 100 procentach skoncentrowany na Formule 1. Rajdy to zupełnie inny sport i zainteresowanie nimi nie ma żadnego wpływu na moją karierę w wyścigach.
Poza torem raczej nie jesteś widywany na towarzyskich imprezach. Jak więc spędzasz czas, gdy się nie ścigasz? Lubię posiedzieć w domu. Przygotowuję się do kolejnego wyścigu w ciszy i spokoju. Czasem jeżdżę pooglądać rajdy albo ścigam się w nich, ale na komputerze. Zdarza się też, że grywam z przyjaciółmi w pokera. Jestem w tym niezły, chociaż nie zawsze sprzyja mi szczęście.
Podobno Twoim sportowym idolem jest mistrz snookera Ronnie O’Sullivan? To prawda. Po obejrzeniu go w akcji zrozumiałem, że to wspaniały mistrz. Wiem, że niektórzy uważają, że snooker to nie jest sport, ale ja się z tym nie zgadzam. To, co ci ludzie robią z bilardowym kijem, jest niewiarygodne, podobnie jak ich koordynacja ruchów i koncentracja. Podejrzewam, że inni kierowcy wyścigowi szukają sobie idoli bliższych własnej profesji.
Jakim samochodem Robert Kubica jeździ prywatnie? Najczęściej służbowym, czyli BMW. Podczas testów i wyścigów w różnych krajach do swojej dyspozycji mam różne modele tej marki, także BMW serii 1.
Jako bardzo znany już kierowca wyścigowy pewnie szybko jeździsz także na ulicy? Nic z tych rzeczy! W ruchu drogowym staram się jeździć ostrożnie i przepisowo. Przecież droga nie jest torem wyścigowym. Zawsze trzeba pamiętać, że na drodze nie jesteśmy sami, a życie jest tylko jedno.
W ubiegłym sezonie przeżyłeś koszmarny wypadek podczas Grand Prix Kanady. Podobno nie była to jednak najgroźniejsza kraksa w Twoim życiu? Chyba jednak to była najgroźniejsza, ale najpoważniejszy w skutkach wypadek przytrafił mi się na zwykłej drodze w Polsce. Przed kilkoma laty podróżowałem jako pasażer, kiedy auto wpadło na barierę. Doznałem wtedy złamania ręki, co popsuło mój sezon startów w Formule 3.
Czy masz jakieś rady dla młodych kierowców, którzy niekoniecznie chcą ścigać się w Formule 1, ale po prostu dobrze prowadzić auto? Trzeba dużo jeździć. Liczba przejechanych kilometrów zawsze wpływa pozytywnie na nasze doświadczenie i sprawia, że za kierownicą czujemy się pewniej. Ważne jest również to, aby wyciągać wnioski z popełnianych błędów i starać się ich nie powtarzać. Wtedy nie tylko będziemy bezpieczniejsi, ale poczujemy także większą przyjemność z jazdy.
Rozmawiał: Tomasz Szmandra Komentarze
Autor:
chavez
24.01.2008 09:56
Cokolwiek R.K. by nie powiedział, zawsze zachowuje się jak dyplomata, jednocześnie pamiętając o
własnym zdaniu. Jak już będzie miał kilkadziesiąt lat i znudzą mu się samochody, powinien zostać ambasadorem RP, gdzieś, gdzie dobrzy ambasadorzy są na wagę złota... np. w Moskwie :> waży każde słowo, nie omija trudnych tematów, ale i nie dolewa oliwy do ognia (np. nie ma pretensji do kumpla który prowadził tamto auto), nie czuje się "ponad wszystkimi", sława nie uderzyła mu do głowy, nie wstydzi się swoich zainteresowań, jest realistą i sprawia solidne wrażenie :))
Autor:
chavez
24.01.2008 17:55
Małysz sprawia wrażenie zagubionego i przytłoczonego sławą, a Kubicy z nią do twarzy :D
Autor:
Roger
24.01.2008 23:50
bo Małysz zaczynał z tego co usłyszałem od robieniach dachów sąsiadom ;-) a Robercik od razy od
kółka... nie no tych obu sportowców ceni się tak samo, jednak na motofaktach faworyt jest chyba oczywisty.
Autor:
Krychaj
25.01.2008 08:10
Roberta i przyjemnie sie slucha i przyjemnie czyta. Chavez, swieta racja gosc jest jak urodzony
dyplomata a przy tym naprwde skromny i normalny facet. Zadnych fajerwerkow - nie to co u duzej czesci tych co sie to gdzies na salony przebili jednym serialem itp. (jak np. bracia mrok i ich slynne zaparcie na szklo).
Autor:
arturrof31
25.01.2008 20:57
Prawda tu jest, ten człowiek jest jak najbardziej pozytywną, sympatyczną sławną postacią. I głęboko
wierzę, że koleś na torze F1 pokaże na co go stać.
|