Z drogownictwa
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 4930
Kiedyś było tak, że jak wydarzyła się katastrofa kolejowa, to nie podawano żadnych konkretnych informacji tylko ukazywała się krótka notka pod tytułem „Z kolejnictwa”. Obecnie mamy nowe czasy i ukazują się informacje „Z drogownictwa”.
Szykuje się właśnie wydanie Europejskiego Atlasu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i ma brać w tym udział Polski Związek Motorowy. Związek istnieje głównie po to, aby prezesem mógł być Andrzej Witkowski ale od czasu do czasu też próbują się do czegoś podłączyć.
Z badań wynika, że podróż po polskich drogach jest dziesięć razy bardziej niebezpieczna aniżeli po drogach europejskich. Najwięcej wypadków zdarza się po przekroczeniu polskiej granicy. Specjaliści twierdzą, że zagrożenia nie stwarza zaledwie 1 procent (słownie: jeden) polskich dróg, a najgorsza jest trasa Warszawa-Hrebenne. Kto chce przeżyć to w ogóle nie powinien tam jeździć.
Autostrad nie mamy, a jak mamy, to te nieliczne należą do najdroższych w Europie. Za średnią pensję Polak może przejechać autostradami 8,7 tys. kilometrów podczas gdy Francuz 36 tys. km. W Niemczech, Anglii, Szwecji i Holandii autostrady są za darmo. Przejazdy w Polsce bez przerwy zresztą drożeją. Właśnie zdrożał przejazd z Krakowa do Katowic z 13. do 16. złotych co jest grandą, bo nie ma tu żadnej autostrady tylko remont. Od stycznia do 33. złotych ma podrożeć przejazd z Konina do Nowego Tomyśla.
Prywatne konsorcja dyktują warunki. Duże skądinąd, europejskie państwo jakim jest Polska musi słuchać jednego Jana Kulczyka, który wybudował autostradę A 2 i dalej buduje.
Kryzys w motoryzacji niby minął, ale dalej wszyscy oszczędzają. W okresie przedświątecznym odbyły się zaledwie dwa spotkania z firmami motoryzacyjnymi. Ford podał w hotelu International, że mimo kłopotów zwiększył sprzedaż o 9,2 procent i wprowadził sprytną 10-letnią gwarancję na używane samochody, a Skoda podała piwo w restauracji Chmielna 13. Pozostałe firmy uznały, że nie mają nic specjalnego do powiedzenia.
Kryzys w Polsce może się zacząć dopiero w nowym 2010 roku co brzmi paradoksalnie, ale tak być może. Kraje europejskie, a szczególnie Niemcy, przestaną dopłacać do zakupu nowych samochodów, a tym samym Fiat i Ford stracą klientów. Do Niemiec wysyłano z fabryki w Tychach 30 tys. małych samochodów.
Tyle byłoby bieżących informacji: „Z drogownictwa”. Wszystkiego najlepszego życzymy na Nowy Rok. Nie dajcie sobie wciskać zestawów naprawczych zamiast kół zapasowych, bo to lipa.