Za darmo w stolicy, pojazdem na baterie

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: Grzegorz Bruszewski

Liczba odwiedzin: 1513

Do końca roku za pieniądze Unii Europejskiej ratusz postawi w stolicy pierwsze urządzenia do ładowania elektrycznych samochodów.

Fot. Mitsubishi

Docelowo ma być ich ponad sto. W przyszłości kierowcy takich aut będą mieli m.in. darmowy wjazd do centrum. Urzędnicy planują też zakup elektrycznych taksówek i autobusów. Do takich kroków władze miasta zainspirowała produkcja elektrycznych aut, która ruszyła w fabryce Pruszkowie. Dodatkowy argument to konieczność walki z nadmierną emisją gazów cieplarnianych, do czego zobowiązane są państwa członkowskie Unii Europejskiej.

 

Na terenie miasta próżno w tej chwili szukać punktów ładowania ekologicznych pojazdów, które w innych stolicach europejskich są na każdej stacji benzynowej. Z odsieczą kierowcom już niedługo ma ruszyć biuro infrastruktury urzędu miasta. Urzędnicy planują instalację 130 punktów, w których będzie można doładować elektryczne auto, oczywiście za opłatą. Mają być one  ogólnodostępne. Staną w takich miejscach jak stacje kolejowe, okolice miejskich parkingów Parkuj i Jedź czy popularne place – Konstytucji, Defilad i Bankowy.

 

– W najbardziej popularnych punktach miasta będzie ich nawet 10 – zapowiada Marcin Wróblewski z biura infrastruktury. Będą działać podobnie jak automaty służące do ładowania telefonów komórkowych, które znajdują się na dworcach i w centrach handlowych. Pierwsze urządzenia pojawią się jeszcze w tym roku. Wszystkie – 130 w optymistycznym wariancie – do końca przyszłego roku.

 

Władze miasta chcą w ten sposób zachęcić warszawskich kierowców do korzystania z ekologicznych samochodów. Planują też wprowadzenie innych ułatwień, np. możliwości korzystania z buspasów, których w mieście przybywa z miesiąca na miesiąc. W przyszłości kierowcy tych aut mieliby zapewniony darmowy wjazd do  Śródmieścia, za który posiadacze tradycyjnych aut będą musieli zapłacić.

 

Takie udogodnienia wprowadzono np. w Londynie. W Wenecji i Berlinie kierowcy aut ekologicznych mają z kolei bardzo duże zniżki za wjazd do  centrum. W Niemczech rząd wprowadził program promocji elektromobilności, który zakłada, że takich pojazdów będzie tam do 2012 r. 100 tys., a do 2020 r. – milion.

 

Niezmotoryzowanych pasażerów również ekologiczna rewolucja nie ominie. – Chcemy z unijnych funduszy zakupić elektryczne autobusy i elektryczne miejskie taksówki – zapowiada Marcin Wróblewski. Kierowcy tych ostatnich dostaliby zniżki za wybranie takich właśnie pojazdów.

 

Pierwsze elektryczne samochody z pruszkowskiej fabryki zobaczymy na warszawskich ulicach prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu. Za pojazd Impact Automotive Technologies trzeba zapłacić aż 50 tys. zł. Jednak ta cena nie odstrasza klientów. – Mamy już kilkaset zamówień, głównie z państw Unii Europejskiej –mówi Mariusz Wnukiewicz z pruszkowskiej fabryki.

 

 Ile takich aut będzie jeździć w Warszawie? – To zależ od tego, ile samochodów kupią warszawiacy. Kilka osób jest bardzo chętnych – dodaje. To typowo miejski pojazd –niewielki (waga: 556 kg, długość: 3 m, szerokość i wysokość: 1,6 m), trójkołowy i dwuosobowy. Łatwiej jest nim manewrować i je zaparkować.

 

Według ekspertów rynku samochodowego cena za auto wyprodukowane przez Impact Automotive Technologies jest rzeczywiście mocno wyśrubowana. Za ekologiczny pojazd dla dwóch osób zapłacimy tyle samo, co za podobnych rozmiarów toyotę IQ, ale już o 15 tys. mniej niż np. za mini morrisa.

 

Samochód z Pruszkowa kosztuje jednak więcej np. fiat cinquecento. – Cena naszego auta na pewno spadnie – zapowiada Mariusz Wnukiewicz. – Tak jak miało to miejsce w przypadku telefonów komórkowych czy odtwarzaczy MP3. Kiedyś były droższe, ale kiedy produkcja się zwiększyła, ceny automatycznie spadły –dodaje.

 

Koszt zakupu auta ma zrekompensować dużo tańsza niż przy tradycyjnych samochodach eksploatacja. – Doładowanie 7 kWh starcza na  100 km, taki odcinek pokonamy, wydając raptem 3 zł –opowiada Wnukiewicz. Przy  silnikach spalinowych koszt benzyny jest dwunastokrotnie wyższy. Problem jednak dla wielu kierowców może stanowić właśnie jego zasilanie. Auto można doładować, korzystając z domowego gniazdka (ładowanie trwa ok. pięciu godzin i powinno wystarczyć na 100 km).

Komentarze

    • poul
    • fiat cinquecento- chyba już nie produkują od 11 lat
    • nobi
    • a te polskie ciemniaki pomyślały ile trzeba węgla w tym zacofanym kraju spalić żeby takie byle co jeżdziło
    • Roger
    • ale stolica będzie czystsza i bardziej cicha.
    • SkolmiFCP
    • tyle że węgiel póki co nasz, a ropa nie
    • Roger
    • tak właśnie ekolodzy wygrali z ekonomami.
    • pixi2000
    • Sprawność silnika spalinowego samochodowego nie przekracza 30%, a sprawność elektrowni węglowej to do 60%. Wynika z tego, że samochody elektryczne są ekologiczne w użytkowaniu. Inna sprawa to procesy produkcyjne akumulatorów i ich utylizacja. Ale marzy mi się, żeby w Poznaniu w centrum jeździły tylko ciche elektryczne autobusy i ew. taksówki. Teraz jest ciągły hałas i smród.
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • po 1sze ciągły smród i hałas są, póki co, potrzebne by wymusić zmiany świadomości po 2 gie pisząc o konieczności eklektrycznych (ogólnie : prawie nieszkodliwych i kilkukrotnie tanszych ) taksówkach nie należy używać zwrotu "ew." gdyz są one absolutnie koniecznym elementem systemu który mógłby stanowić poważną alternatywę do tego co się obecnie wyprawia na ulicach po 3 cie sprawność spalinowców niekiedy przekracza nawet 45 % ale szczytowa, zaś rzeczywista eksploatacyjna w miastach to kilka(naście)% w czym duża "zasługa" dziennikarzy namawiających do kupowania mocniejszych wersji silnikowych
    • evs
    • nie wszystko co opowiada w tym artykule Marcin Wróblewski to prawda!!! Po drugie chciałem kupić SAM'a i cena jaka mi podali to 14 tys EURO - czyli ok 70 tys zł. Z taką ceną życze powodzenia jak za dwu miejscowy pojazd zarejestrowany jako MOTOCYKL - zero bagażnika. Fajnie że w ogóle są na rynku ale cena nie przystaje na Polskie warunki.

Dodaj komentarz