Zakup kontrolowany

Porady / Zakup Auta

Autor: Anna Jorgas/ Robert Tomaszewski

Liczba odwiedzin: 31037

Kupno używanego samochodu zawsze pociąga za sobą niebezpieczeństwo, że nie będzie on odpowiadał naszym oczekiwaniom.

Kupno używanego samochodu zawsze pociąga za sobą niebezpieczeństwo, że  nie będzie on odpowiadał naszym oczekiwaniom. Na dodatek trzeba uważać, aby nie dać się oszukać. Fot. Archiwum

 

Można założyć, że określony czas używania samochodu powoduje pewien przeciętny stopień zużycia, ale stopień ten może wykazywać odstępstwa, i to w obu kierunkach. Może się bowiem okazać, iż samochód jest bardzo zużyty i tu tkwi ryzyko kupującego, lub też zużycie samochodu jest mniejsze od przewidywanego, w czym można się dopatrzyć szkody sprzedawcy. W przypadku pierwszej z wymienionych ewentualności sprzedawca jest zawsze zwolniony od odpowiedzialności, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy. 

 

Niektóre usterki są następstwem wypadków czy kolizji, źle wykonanych napraw, zaniedbań w okresowych przeglądach i innych grzeszków poprzedniego właściciela. Bywa i tak, że sprzedający zapewnia nabywcę o właściwościach auta, których ten nie może się potem dopatrzyć. Niby wszystko jest w porządku: auto jeździ, nie trzeba nic naprawiać, ale miał być ABS, a po pierwszym ostrym hamowaniu okazało się, że nie ma, miała być klimatyzacja, ale nie działa.

 

Aby sprzedawca był zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi, kupujący musi wiedzieć o wadzie w chwili zawarcia umowy. Tę wiedzę może czerpać z oględzin pojazdu, z informacji od zbywcy lub dokumentów przedstawionych przed zawarciem umowy.

 

Nie do każdej transakcji można zastosować rękojmię. Nie skorzystają z niej osoby fizyczne kupujące pojazd na własne potrzeby od firmy albo od kogoś, kto zawodowo zajmuje się sprzedażą używanych aut. Tak się dzieje, gdy samochód kupowany jest np. w komisie. Tam nabywcy mają inny rodzaj ochrony swoich interesów: roszczenia z tytułu niezgodności towaru z umową. To nie to samo co rękojmia. Różni się od niej m.in. zakresem odpowiedzialności sprzedawcy i terminami zgłaszania roszczeń.

 

Kupując używany samochód należy pamiętać o tym, że to, co jest napisane w ogłoszeniu nie do końca musi oddawać stan rzeczywisty. Wszechobecny „idealny stan samochodu” nie zawsze jest tak idealny, jakim go przedstawia sprzedający. Ponadto w erze powszechnie dostępnych i łatwych w obsłudze programów do obróbki zdjęć można zatuszować takie wady jak rdza czy odpryski lakieru. Aby zaoszczędzić czas należy już podczas pierwszej rozmowy uzyskać od sprzedającego możliwe jak największą ilość informacji, takich jak przebieg, ilość poprzednich właścicieli (doświadczony czy nowy kierowca), czy auto było prywatnie użytkowane, czy służbowo oraz o to, czy np. kierowca był palaczem.

 

Tendencje do przesadnego zachwalania szczególnie posiadają zawodowi handlarze. Kupują samochód, po czym z reguły doprowadzają go do dobrego stanu wizualnego, aby skusić potencjalnego klienta. Podstępne zatajenie wady może mieć jednak konsekwencje.

 

Jeżeli sprzedający świadomie wprowadzi nabywcę w błąd dla własnej majątkowej korzyści, to jest to przestępstwo, za które kodeks karny (art. 286) przewiduje dotkliwą karę: „Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.


Obok kary pozbawienia wolności sąd może też wymierzyć oszustowi grzywnę, a na wniosek pokrzywdzonego – nakazać naprawienie wyrządzonej szkody.

 

Udowodnienie oszustwa wymaga wykazania, że sprawca działał w celu osiągnięcia _korzyści majątkowej (nie ma znaczenia, czy faktycznie ją osiągnął) oraz, że zastosowanie przez oszusta nieuczciwych środków pogoszyło sytuację majątkową pokrzywdzonego.

 

Na przykład cofnięcie licznika w samochodzie ma na celu zwiększenie atrakcyjności auta, a co za tym idzie – podniesienie jego ceny. Zapłata pod wpływem błędu wyższej ceny, gdy wartość rynkowa auta jest faktycznie niższa, powoduje zaś uszczuplenie majątku kupującego.

Na koniec dodajmy, że takie oszustwo jest ścigane z urzędu, nie jest zatem potrzebny formalny wniosek pokrzywdzonego. Musi on natomiast powiadomić organa ścigania, jeśli uważa, że padł ofiarą oszustwa.

 

Do zakupu każdego samochodu, a tym bardziej używanego warto podejść bez emocji. Poza sprawdzeniem numer nadwozia VIN czy jest on zgodny z numerem wpisanym w dowodzie rejestracyjnym, kolejną czynnością powinno być sprawdzenie ogólnego stanu zewnętrznego i wewnętrznego pojazdu, czyli kondycji lakieru i pokryć tapicerskich. O historii samochodu i jego wieku wiele mówi także stan dywaników podłogowych, obić foteli czy nakładek na pedały. Jeśli są one znacznie zużyte, najczęściej oznacza to, że samochód był bardzo mocno eksploatowany. Ważna jest także ocena stanu ogumienia. W skrajnych przypadkach, koszt kompletu nowych opon może wynosić tyle, co połowa wartości samochodu.- mówi Jerzy Kula, rzeczoznawca samochodowy

 

Warto wiedzieć

 

Przy zakupie używanego auta można skorzystać z usług zawodowego rzeczoznawcy. Za kwotę rzędu 200 zł, rzeczoznawca profesjonalnie oceni czy wskazania licznika wskazują faktyczny przebieg auta, sprawdzi grubość lakieru i autentyczność numeru nadwozia.

 

- Współczesne samochody są coraz częściej wyposażone w układy mające zapewnić bezpieczeństwo jadącym. Ich moduły sterujące to złożone układy elektroniczne, których sprawdzenie może być dokonane jedynie przy użyciu komputera diagnostycznego. Takie wyposażenie posiadają autoryzowane serwisy poszczególnych marek, albo specjalistyczne zakłady elektrotechniki samochodowej. Niestety są warsztaty, które stale doskonalą metody oszukiwania przyrządów diagnostycznych - dlatego przy zakupie samochodu najlepiej jest skorzystać z pomocy rzeczoznawcy samochodowego, który dysponuje odpowiednią wiedzą i doświadczeniem zawodowym - mówi Waldemar Redzyński, rzeczoznawca PZM.

 

Jeżeli nie chcemy rzeczoznawcy i nie mamy fachowca pod ręką, to zawsze możemy podjechać do najbliższej stacji diagnostycznej, w której mechanik fachowym okiem spojrzy na samochód i powie, co w aucie z danym przebiegiem należy wymienić, na co zwrócić uwagę i na jakie koszty musimy się przygotować. Są to bardzo często koszty nie wynikające ze złej eksploatacji, lecz po prostu z naturalnego zużycia się pewnych podzespołów (elementy rozrządu w silniku, olej w silniku, filtry, klocki hamulcowe itp.).

 

Ostatnio pojawiło się także nowatorskie rozwiązanie, jakim jest skorzystanie z porady eksperta z banku (tylko w przypadku zakupu samochodu za pośrednictwem kredytu bankowego). A więc może się okazać, że dzięki kredytowi możemy zdobyć pomoc fachowca bezpłatnie. 

Komentarze

    • lordofchaos
    • co jakis czas valkovane jest jak kupic autko a co ze sprzedaza? ostatnio sasiadka sprzedavala "gruchota" i kupujacy-handlarze proponovali jej ze kupia "fure" ale na umovie nie bedzie vpisanego kupujacego - na szczecie nie zgodzila sie na to
    • Krystianek
    • Bo jest nieuświadomiona ta Twoja "są siatka". Jest to normalny proceder aby uniknąć dodatkowego podatku. Po prostu podpisuje się drugą umowę abyś był zawsze kryty i razie czego mógł się powołać na nią.
    • Vito3
    • Sprzedałem dwa lata temu samochód 8letni i 48 tyś przebiegu , a obecny ma 6 lat i 41 tyś jeżdzę wszędzie lecz do pracy mam 5 km . Gdybym sprzedawał nikt nie uwierzył w tak niski przebieg ,ale to właśnie jest ta skrajność.
    • tusiek
    • Podpisanie drugiej umowy niczego nie kryje! To jest udział w przestępstwie skarbowwym i podlega karze.
    • tusiek
    • Mam dokładnie taki sam problem-nikt nie chce uwierzyć że TDI po 7miu latach ma 115tys przebiegu. Z jednej strony wiedzą że TDI mają duże przebiegi a z drugiej strony mały przebieg nie ma wpływu na cenę.
    • Hipek
    • Czy jest możliwość w ogóle wykrycia, że licznik był cofnięty?
    • piotrzieba1
    • Nawiązując do przedostatniego akapitu, ja, kupując używany samochód, pojechałem do salonu Hondy w Miarkach k/Warszawy na takie oględziny pojazdu i oni nie poinformowali mnie, że auto nie jest już na gwarancji, gdyż wcześniej było przedmiotem kasacji :) Auta się pozbyłem informując o sprawie inny salon, ale przed Miarkami przestrzegam!!!
    • laaant
    • coś ode mnie.kiedy chcesz kupic uzywane,to nigdy nie wiesz co kupujesz. jako przyklad dam samochody dostawcze z oto=moto,gdzie prawie żaden nie ma wiecej na liczniku jak 150 - 250 tys km. wszystkie w opisie są bezwypadkowe.dostawczak w firmie robi na rok od 30 do50 tys km. a te maja po 6,8,10, i więcej lat. kiedy kupilem swoj to też w ciemno. ale doradził mi facet na katowickiej giełdzie że mam kupic od wlasciciela z polski i dobrze trafilem bo przy ubezpieczeniu autocasco zbadali mi to auto doglebnie lącznie z gruboscią powloki lakierowej.czy nie czas na takich expertów?
    • eugen30
    • Komentuję poprzednie komentarze. Panowie, wy kiedykolwiek kupowaliście samochód. Bo z opisów uważam, że to są zakupy ze słyszenia.Opisujecie takie fanaberie, że komentować ich się nie chce!
    • DrLupus
    • Hipek, istnieje taka możliwość w autach z licznikiem cyfrowym np. grupy vw. Podpina się komputerek i wszystko jasne :)
    • DrLupus
    • eugen30 - ja kupowałem dwa używane, kilkunastoletnie auta, jedno (Golf 3 1994) dla siebie, a drugie (Astra 1993) dla żony. Wg mnie: kupujemy auto zawsze w dzień (zwłaszcza zimą ma to znaczenie), świadectwa bezwypadkowości: jednakowe nadruki na lampach i szybach (producent, data), jednakowe szczeliny między elementami nadwozia (spasowanie), drobne odpryski na masce i pasie przednim (efekt normalnego zużycia), brak białego nalotu w szparach i na el.plastikowych nadwozia (efekt polerowania po malowaniu), brak konserwacji na wewnętrznych stronach el.blacharskich (efekt ich wymiany lub zatuszowanie
    • DrLupus
    • innego koloru części, przy okazji odprysków inny kolor np. maski, zderzaka będzie wówczas widoczny, zacieki, cienie i małe zlewki lakieru (powstają po nieprofesjonalnym malowaniu) - w tym przypadku należałoby się zapytać czy to była mała stłuczka czy coś większego. Pod maską sprawdzamy np. producenta chłodnicy (jeśli auto było sprowadzone, a chłodnica jest made in Poland to nic dodać nic ująć). Przebieg: kierownica to podstawa - wytarta - przebieg duży, druga rzecz to lewarek i mieszek, następnie gumy na pedałach choć te łatwo zmienić. Rdza najczęściej atakuje nadkola (zwłaszcza z tyłu), progi
    • DrLupus
    • , podłogę (warto wjechać na kanał), czasem klapę bagażnika. Silnik: zaglądamy do oleju i płynu chłodniczego, sprawdzamy poziom, oglądamy korek oleju i bagnet szukając śladów płynu i odwrotnie w zbiorniku na płyn szukamy osadów z oleju (chodzi o uszczelkę głowicy). Dodatkowo można ocenić ilość kamienia w zbiorniku z płynem - chodzi o konieczność np. wymiany nagrzewnicy. Szukamy widocznych, świeżych wycieków, odpalamy motor i grzejemy do załączenia wentylatora. Obserwujemy na wskaźniku czy temp. rośnie normalnie. Można przygazować i posłuchać popychaczy zwłaszcza hydraulicznych - grzechotanie =
    • DrLupus
    • wymiana. Obserwujemy dym z rury: biały w autach z katalizatorem to normalka, ciemny - auto bierze olej. Właśnie - olej: jego rodzaj i typ, auta z Niemiec nie mają przywieszek, więc warto sprawdzić w instrukcji jaki olej był olejem fabrycznym. Aha, co do rdzy to jeszcze atakuje ona dół drzwi. Co można jeszcze ocenić? Jak wyglądają przewody elektryczne pod maską (łączone, lutowane?), stan tłumików zaświadczy o sposobie korzystania z auta (przy jeździe miejskiej zardzewiały), czy są oryginalne akcesoria: dojazdówka, lewarek - na szrotach w DE takie rzeczy znikają. Warto zaglądnąć pod wykładzinę
    • DrLupus
    • w bagażniku, bo tam często dochodzi do przecieków wody i po prostu mamy basen a nie auto, zresztą przy pierwszym wejściu do auta czuć smród stęchlizny... Na koniec mojego wywodu wspomnę, że lepiej zapoznać się wcześniej z wersjami auta, które chcemy kupić, z instalowanym seryjnie wyposażeniem, bo pamiętajmy, że po kilku latach produkcji jest zawsze jakiś lifting. Pozdrawiam kupujacych.
    • DrLupus
    • Aha, jeszcze dla miłosników TDI - wady ukryte zależne raczej od przebiegu to: zawór recyrkulacji spalin, turbina, koło dwumasowe - to ryzykujesz przy zakupie diesla. Warto sprawdzić opór świec żarowych, będzie wiadomo kiedy mniej więcej nadejdzie ich koniec. Dla tych, którzy nie wiedzą - komplet takich świec np. do Audi A4 to ok.300 PLN
    • agbaro
    • Ja patrzę od kogo kupuję auto i to mi w zupełności wystarcza. Pytam czy handlarz, od kiedy ma pojazd i czy to on jest w dowodzie, a nie bajki, że babci, szwagra itp. Z takimi nawet nie dyskutuję. Jadąc kupić auto oglądam... dom lub mieszkanie i już wszystko wiem. Jak ogólne dziadostwo, wraki na podwórku, bajzel sztachety drutem wiązane to i takie auto. Metodę stosuję od dawna i jeszcze nie wtopiłem, a kupuję przeciętnie dwa używane auta na w roku na dojazd do pracy dla mnie i żony. Rok mija, na używkach nabite kolejne 50-60 tyś i do żyda, a ja szukam nowych. Marka, wiek, nieistotne

Dodaj komentarz