Zamiast reszty wydają kwitki

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: Agata Grzegorczyk

Liczba odwiedzin: 1441

Najnowocześniejsze w Polsce parkomaty elektroniczne, przystosowane do wydawania reszty, będą zainstalowane w Gdyni.

Najnowocześniejsze w Polsce parkomaty elektroniczne, przystosowane do wydawania reszty, będą zainstalowane w Gdyni – tak reklamowano je,  gdy w mieście wprowadzano strefy płatnego parkowania. Rzeczywistość jest bardziej szara. Fot. Tomasz Błot

 

Parkomaty,  zamiast  zwrócić pieniądze, wydają tylko  kwitki odsyłające po odbiór gotówki do biura Strefy Płatnego Parkowania. To denerwuje kierowców, a urzędnicy twierdzą, że wszystko przez to, że  parkomaty traktowane są... jak maszyny do rozmieniania pieniędzy.
 
Kierowcy są zgodni – system jest bez  sensu, gdyż nie każdy ma czas na to, by szukać biura w którym odbierze pieniądze.

 

Tomasz Wojaczek, kierownik biura Strefy Płatnego Parkowania w Gdyni przyznaje, że faktycznie po drobne kwoty kierowcy się nie zgłaszają.– Ale to nie jest efekt zamierzony – twierdzi. – Założenie było takie, by kierowcy nie musieli mieć odliczonej gotówki, żeby zapłacić za parking. Nie przewidzieliśmy jednak, że gdynianie będą używać parkomatów jako maszynek do rozmieniania pieniędzy.

 

Każdy  gdyński parkomat ma dwa zasobniki na pieniądze do wydawania reszt. Jeden mieści 700 złotówek, drugi 800 dziesięciogroszówek. Kierownik biura Strefy Płatnego Parkowania zapewnia, że codziennie jego pracownicy sprawdzają zasobniki  i uzupełniają jeśli jest taka potrzeba.
 
Gdańskie i sopockie parkomaty kosztowały po około 12 tysięcy złotych za sztukę, wraz z serwisowaniem, oprogramowaniem i dwuletnią gwarancją. Za gdyńskie trzeba było zapłacić po około 50 tysięcy za jeden (z tym, że na cztery lata). Pojawia się więc pytanie - czy warte są swojej ceny, skoro kwitki odsyłające po resztę, a to nie jedyna ich wada.

 

– Nie dość, że obsługa tego urządzenia do najłatwiejszych nie należy, to jeszcze  są mocno awaryjne. Czasem trzeba przejść kilka przecznic, żeby znaleźć działający – twierdzi Adam Majchrowicz, przedstawiciel handlowy, który często zmuszony jest parkować w centrum Gdyni.

Parkingowi odpierają zarzuty, twierdząc, że obsługa aż taka trudna nie jest, a  za kolejnym razem jest już prosta. Tylko czy kolejny raz będą chcieli skorzystać z takich parkomatów turyści, którzy pojawią się w Gdyni.

 

– Planujemy w sezonie letnim w najbardziej newralgicznych punktach ustawić naszych parkingowych, by  pomagali turystom w obsłudze urządzeń –  zapowiada szef biura SPP w Gdyni. – Co do awaryjności przyjęliśmy taką zasadę , iż jeśli najbliższy parkomat jest zepsuty, należy skorzystać z sąsiedniego. Jeśli i ten jest nieczynny, nie trzeba już płacić. Ale by nie dostać mandatu należy do nas zadzwonić pod nr 58 764 40 00 i poinformować o takim fakcie oraz podać numer rejestracyjny swojego pojazdu.

 

Na brak karnej opłaty, niestety, nie możemy za to liczyć w wypadku nawet całkowicie zakopanego w śniegu miejsca parkingowego. Parkingowi twierdzą, że jeśli ktoś zdecydował się skorzystać z miejsca, to ma za nie zapłacić, przy czym nie oni są podmiotem odpowiedzialnym za odśnieżanie tych miejsc. To zadanie Zarządu Dróg i Zieleni w Gdyni. Ale pług nie zawsze jest w stanie odśnierzyć miejsca parkingowe. 

Komentarze

    • matias21
    • i wszyscy mają czas, żeby szukać parkometrów potem jeszcze dzwonić do biura śmiech na sali, oczywiście żadnych nowych miejsc nie wybudowali, albo jakiegos parkingu bo po co ?

Dodaj komentarz