Zasypało
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 3813
Śnieg zaczął padać w piątek 8. stycznia i padał bez przerwy.
W Warszawie ogłoszono, że pługi nie mogą wyjechać, bo są korki jakby nie wiedzieli, że pługi muszą wjechać między samochody i jechać przed nimi.
Tak robi się np. na autostradach w Niemczech. Jak sypie to zatrzymuje się ruch, ustawiają się pługi i samochody jadą za nimi. Nie można tylko podjeżdżać za blisko, bo wtedy dodatkowo sypie spod pługa.
Ciekawie było też kiedyś w Ameryce. W Chicago stanęło metro i szedłem piechotą. Tak sypało, że robiło się cicho. Miasto stawało, ludzie zostawiali samochody i szli piechotą. Wiele lat temu to było, ale pamiętam tę ciszę, jak na biało leci z nieba i bezradnie staje ten wielki kraj. W Polsce od razu wszyscy mówią, że nie widzieli pługów, co jest prawdą tyle, że jak tak sypie, to żaden pług nie pomoże. W Finlandii w ogóle nie odśnieża się ulic w miastach i nie sypie soli, tylko kamienny grysik i robi się jezdnia śnieżno-kamienna. W całej Skandynawii drogi prowadzą przez zamarznięte jeziora i autobusy też tak jeżdżą. Ludzie nauczyli się żyć z przyrodą.
Kataklizm był tym razem ogólnoświatowy. W łeb wzięła teoria, że klimat się ociepla, a tu nagle wszystko zamarzło. W Genewie zamknięto lotnisko. Stanęły pociągi. Pociąg pod Lublinem stał bez ogrzewania kilkanaście godzin. Tylko rzecznicy od dróg i kolei bredzili, jak zwykle, że wszystko jest pod kontrolą i że się starają.
Sypało przez trzy dni. Na wsiach trzeba było odkopywać budy dla psów aby się nie podusiły. Pociąg do Gdańska spóźnił się 16 godzin. W miastach trwała walka drogowców z ludnością. Drogowcy wyrzucali śnieg z ulic na chodniki, a ludność z chodników na jezdnię. Burmistrz z Bytomia Odrzańskiego zakazał w ogóle sprzątania śniegu, bo na wiosnę i tak stopnieje. W Polsce zawsze jest tak, że jak coś się dzieje, to lecą z nieba bałwany.
Taki był to kataklizm. Zasypało, a potem dodatkowo zamarzło. Piszemy dla pamięci. Jak ktoś przeczyta ten felieton za 50 lat, żeby wiedział. Służby drogowe okazały się absolutnie nieprzygo-towane, co nikogo specjalnie nie zdziwiło, bo jak nie pada to też są nieprzygotowane. Tak sypało, że nawet Straż Miejska przestała karać mandatami.