Zawody w drifcie

Moto-sport / Wyścigi

Autor: (ip)

Liczba odwiedzin: 2240

W najbliższy weekend (6 – 7 czerwca) na lotnisku Bemowo w Warszawie odbędzie się II runda Drift Cup, zawodów w drifcie.

W sobotę, o godzinie 14.15 w strefie pokazów przeprowadzone zostaną eliminacje, które wyłonią 16 finalistów. Licencjonowani zawodnicy będą rywalizowali w przejazdach pojedynczych.

Sędziowie będą oceniali nie tylko prędkość (30 punktów), kąt wychylenia auta względem własnej osi (30 punktów) czy właściwą linię (30 punktów), ale także wrażenie ogólne, jakie zrobi na nich przejazd.

Z trzech punktowanych przejazdów wybierany będzie najlepszy i na podstawie uzyskanego wyniku sformułowane zostanie Top16. Zawodnik, który pierwszego dnia zawodów najbardziej zbliży się do bariery 100 punktów, wystartuje w pierwszej parze drugiego dnia zawodów, a dodatkowo zostanie nagrodzony 2 punktami do klasyfikacji generalnej.

Finały zostaną rozegrane systemem pucharowym w parach. W każdym biegu zdobyć można 10 punktów do podziału na parę przy założeniu, że najpierw wyżej rozstawiony kierowca „ucieka”, a w drugim punktowanym przejeździe kierowcy zmieniają się kolejnością.

Podział punktów zależy od odległości utrzymywanej przez obu zawodników. Goniący musi być jak najbliżej uciekającego, zadaniem tego ostatniego jest możliwie największe zdystansowanie przeciwnika. Wypadnięcie z toru, jednego z uczestników finału, jest jednoznaczne z utratą wszystkich punktów na rzecz oponenta.

Finały odbędą się w niedzielę, o godzinie 14.25 (również w strefie pokazów).

Drift polega na wprowadzeniu samochodu w kontrolowany poślizg przy dużej prędkości i utrzymaniu go w tym poślizgu na całej trasie przejazdu, składającej się przeważnie z kilku zakrętów.

Sport wywodzi się z Japonii, gdzie uprawiany był już w latach 60. XX wieku na górskich serpentynach, przez kierowców, którym jazda po torze nie dawała odpowiedniej dawki adrenaliny.

Moda na jazdę poślizgami szybko trafiła do japońskich miast, gdzie owiany był mroczną legendą „górskich kamikaze”. Jego popularność przekroczyła granice Kraju Kwitnącej Wiśni, bakcyla złapali Australijczycy, Brytyjczycy i Amerykanie. Rozwój driftingu, jako spektakularnego show, zawdzięczamy w dużej mierze tym ostatnim, którzy dzięki odpowiedniej oprawie sprawili, że pokochały go nie tylko fani sportów motorowych, ale całe rodziny, a czołowi kierowcy stali się prawdziwymi gwiazdami.

Do Europy drift trafił dwutorowo – bezpośrednio z Japonii przez import mocnych, japońskich aut z napędem na tylną oś do Wielkiej Brytanii oraz jako jedna z technik rajdowych i wyścigowych, która stała się popularna na niemieckich odcinkach specjalnych i torach wyścigowych.

W pierwszej połowie lat 90. XX wieku odbyły się pierwsze zawody driftowe na niemieckim torze Hockenheim nazwane Drift Challenge, które odniosły na tyle spektakularny sukces, że stały się cykliczne.

Kiedy w 2004 r. wygrał je Maciej Polody fala popularności tego sportu trafiła do Polski, gdzie w kilka miesięcy po sukcesie Polaka w Niemczech, zorganizowano pierwsze zawody na torze „Poznań”. Rok później założono Polską Federację Driftingu, która do tej pory organizuje zawody Drift Cup.

Sezon 2009 jest pierwszym, w którym wprowadzono podział na ligi – dla początkujących adresowane są zawody Drift Series, natomiast Super Drift Series to cykl wyłącznie dla licencjonowanych drifterów, których na dzień dzisiejszy jest 51. O poziomie kierowców SDS świadczy fakt, że odnoszą spore sukcesy w zagranicznych seriach.

Brak komentarzy - napisz pierwszy