Zbuntowali się

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 1821

Polscy dilerzy samochodowi zaczęli się denerwować. Można się było tego spodziewać, bo jak dotąd wszelkie obciążenia związane z promocjami odbywały się ich kosztem.

Polscy dilerzy samochodowi zaczęli się denerwować. Można się było tego spodziewać, bo jak dotąd wszelkie obciążenia związane z promocjami czyli obniżkami cen samochodów odbywały się kosztem dilerów.

 

Pierwsi zbuntowali się dilerzy Mitsubishi. Jest ich w Warszawie czterech, założyli spółkę i zaczęli wprowadzać wspólną politykę, wspólne rozmowy z bankami, a także, co jest istotne, wspólne, jednakowe dla wszystkich ceny. Obecnie na rynku jest tak, że klienci jeżdżą po wszystkich salonach i szukają, gdzie jest taniej. W Mitsubishi w Warszawie, dokąd klient nie pójdzie, to usłyszy taką samą cenę.

 

Dilerzy Mitsubishi twierdzą, że mają zbyt małe marże, aby mogli wprowadzać promocyjne ceny. Marże są różne, 3,5 proc. dla małych samochodów, czyli dla coraz lepiej sprzedającego się Colta, i 7 proc. w przypadku terenowego Pajero. Ale kiedy jeden z dilerów policzył średnią marżę od 102 sprzedanych samochodów, to wyszło mu 2,65 proc. Taka marża nie pokrywa nawet kosztów obsługi, do tego trzeba dopłacać. Generalnie jest tak, że dilerzy zamiast zarabiać na sprzedaży samochodów, to muszą do tego dokładać. W tej sytuacji nie ma możliwości wprowadzenia cen promocyjnych, a bez takich nie sprzeda się teraz w Polsce żadnego samochodu.

 

Pisaliśmy już o sprawie, bo dotyczy wszystkich firm. Producenci i importerzy wprowadzają promocje głównie kosztem dilerów, a ci nie mają na to pieniędzy. Jeżeli to się nie zmieni, jeżeli marże dla dilerów nie zostaną podniesione, to kryzysowy spadek sprzedaży będzie się pogłębiał.

 

Mitsubishi Motors, czyli firma „czapka nad dilerami”, na razie marży nie podnosi, ale szczyci się, że sprzedaż wzrosła w czerwcu aż o 107,1 proc. To są takie wyliczenia, że jak sprzedawali jeden samochód, a teraz sprzedali dwa, to już im wzrosło o 100 proc. Mitsubishi w Polsce ma dobrą markę, w pierwszym półroczu sprzedano blisko 1400 samochodów. Najlepszą opinię mają Colt, Lancer i terenowe Pajero, które niczego nie udaje, nie jest samochodem dla panienek, które lubią siedzieć wysoko, tylko prawdziwym samochodem terenowym na każdą drogę.

 

 

Komentarze

    • bzyk (gość)
    • Pan Jerzy Iwaszkiewicz z całą sympatią do Pana.. ....polscy dealerzy, a kto to taki?? oszust, cwaniak i cham, sprzedaje auto uzywane do celów reklamy(z wyładowanym akumulatorem z powodu 3-miesięcznego wyprowadzania z placu dealera na ulicę lub stacje benzynową) jako nowe!!! Niby takie nowe, wysmarowane politurą, a z usterkami, których naprawa przerasta kompetencje ich fachowych serwisów. Gwarancję można zostawić u dealera w chwili odbioru auta, bo nic po niej. Nie wpisują wykonanych napraw, a jak po wielu wizytach i awanturach naprawią to częściami kupionymi u złodzieja. Miałem 14-nowych samochodów (od Fiata 126p do Mercedesa)i już nigdy więcej moja noga nie stanie u gbura zwanego dealerem samochodu. P.S. Panie Redaktorze, zapraszam na jazdę testową nowego samochodu zakupionego u polskiego dealera , po 5-krotnie naprawianej usterce w ramach gwarancji .
    • Daro (gość)
    • A niech się buntują. Co najwyżej nikt tego nie kupi, na mitshubishi świat się nie kończy. Taką propagandę panie Iwaszkiewicz wsać se pan w d..e. już lece do salonu bo nie starczy dla mnie.
    • tomek (gość)
    • Dokladnie, a jak sie juz buntuja to przeciwko wysokim kosztom utrzymania, wysokim podatkom i ZUS-om nalozonym przez rzad. Niech sie buntuja o najwyzszy VAT na pojazdy, wysoka akcyze, oplaty paliwowe i VAT na benzyne, ustawy ktore maksymalnie obnizaja ulgi na korzystanie z samochodow do wykonywania pracy zawodowej. Mam wymieniac dalej ?? Niech nie kieruja buntu na i tak juz biednych i wydojonych klientow ktorzy juz nie maja gdzie szukac oszczednosci, z kazdej strony dowalone sa obciazenia i podwyzki a place sa ponizej minimum egzystencji. Nie porownywac do prezesow itp. tylko do wiekszosci a ze ktos sobie w miare radzi i go juz stac na nowe auto to nie znaczy ze jest nadziany tylko ciezko musial wiele-nascie lat zaiwaniac i od swoich zarobkow placic podatki + vat przy zakupie itd. co oznacza ze musial zarobic ze 2 razy wiecej niz kosztuje auto zeby go kupic - o tym tez zapomniano - po drodze jest tyle podatkow ze aby zaplacic za auto warte 50.000 trzeba zarobic ponad 100.000 a ponad polowe oddac do budzetu, ktorego dziura caly czas sie powieksza (paradox)!
    • tomek (gość)
    • A jeszcze wracajac do tematu artykulu to niech sie dilerzy i rzad modli zeby to ludzie sie nie zbuntowali bo wtedy bedzie bajzel!
    • Atolian (gość)
    • Nasi Diderzy i tzw importerzy jeśli nie zmienią swojej polityki cenowej wkrótce będą bankrutami. Polityka fiskalna naszego Państwa na pewno się do tego przyczyni. Przeciętny Kowalski wie ile powinien kosztować samochód. Aby nie być gołosłownym prosty przykład, wystarczy sprawdzić w Internecie za ile kupują samochody bogatsi od nas a przecież ich niby stać zapłacić więcej bo zarabiają 10 razy tyle co my. Skoro tu http://automobiles.honda.com/ każdy samochód jest o połowę tańszy niż u naszego Dilera to znaczy że wydajemy 20 razy więcej na auto niż mieszkaniec USA Przykład Hondy nie jest odosobniony z innymi markami jest tak samo.
    • Krychaj (gość)
    • Szanowny Panie Redaktorze, ja jestem swego rodzaju fanem Pana (pamietam Pana jeszcze z licznych kiedys programow w TVP) teraz juz TVP zchodzi na psy, programow motoryzacyjnych nie ma. Jednak ostatnio podpada Pan tymi artykulami o dilerach, czy oni sa jakimis sponsorami tego portalu czy moze Pan ma jakies specjalne upusty. To ze im kiepsko idzie to wina naszego rzadu, obywatelom kiepsko idzie wiec nie stac ich przy glodowych pensjach na taki luksus jakim jest nowy samochod, ubezpieczenia na takiz, oraz serwisowanie go w ASO (w przeciwnym razie utrata gwarancji). Jest jak jest, plajtuje wiele podmiotow gospodarczych poniewaz ubozeje spoleczenstwo, w pierwszej kolejnosci beda padac dystrubutorzy produktow luksusowych (czyli dilerzy) bo chyba latwiej odmowic sobie auta niz jedzenia. Taka niestety smutna prawda jak wreszcie skocza pensje i potanieje paliwo to i u dilerow bedzie hossa.
    • normalny (gość)
    • Takie uzgodnienia i wspólna zmowa ...to podłożenie się pod Urząd Antymonopolowy. Za taką zmowę cenową może on nałożyć na nich takie grzywny że zamkną swoje salony i jeszcze trochę im zabraknie.
    • eta30 (gość)
    • normalny - i co im zażuci, stosowanie jednakowych cen?
    • jaca (gość)
    • A niech to wszystko padnie w pi..u, może w końcu to coś zmieni.
    • kierowca (gość)
    • Odczepcie sie w końcu od dilerów, bo to importerzy odpowiadają za ceny a nie sprzedawca. Iwaszko pisze prawdę, tak jest z każdą marką. Ze napisał o Miśku to przypadek. Natomiast jest inny problem dilerów. Wszyscy powinni swoje umowy z importerami dac do weryfikacji w UOKIK-u. To Importerzy narzucaja tak złą politykę. Jesli są niewinni niech renegocjuja warunki z producentami czy hurtownikami. Najwyższy czas aby zacząć omijać tzw importerów fabrycznych. Tylko takie podejście obniży cenę. Może spadną standardy ale komu sa potrzebne standardy przy najwyższych cenach.
    • witek (gość)
    • To nieprawda że pierwsi zbuntowali sie dealerzy M! Pierwsi byli z Forda. A teraz mówi sie że dyr.Forda zostanie wyniesiony na widłach do Kolonii.
    • emgie (gość)
    • Dealerzy z pewnościa nie utrzymują się ze sprzedaży nowych aut. Za to jak nas łupia na serwisie !!! Czasami za usługę biorą 300 - 400 % ceny rynkowej. I między bajki należy włożyć opowieści, że tylko oni znają sie na tym samochodzie, że mają odpowiedni sprzet etc. A samochody są w Polsce drogie ( dodatkowo dochodzą nasze malutkie zarobki ) - szlag mnie trafił gdy usłyszałem, że niektórzy dealerzy nie chcą obsługiwać aut kupionych jako nowe w krajach UE ( często tańszych o 10-20 % niż w Polsce)
    • tomek (gość)
    • Zgadzam sie z Atolian. A tak swoja droga to czemu amerykance (auta) sa ladniejsze stylistycznie od europejczykow !?!?! Nawet na stylistyce oszczedzaja a ceny prawie 50% wyzsze niz w USA!
    • adi (gość)
    • ta jasne - doplacaja do naszych nowych samochodow - to takie janosiki :))))))) he he

Dodaj komentarz