Złombole to grupa śląskich studentów, którzy gruchotami z czasów PRL jeżdżą po świecie, żeby zdobyć pieniądze dla domów dziecka.
W ubiegłym roku dotarli za koło podbiegunowe, a w tym chcą odwiedzić Azję. Szukają pasjonatów, którzy z nimi tam pojadą. Warunek — posiadanie auta wartego... mniej niż tysiąc złotych.
Złombole na maskach swoich trabantów, wartburgów i maluchów umieszczają reklamy, ale każdą złotówkę od reklamodawców wydają na prezenty dla najmłodszych (wyprawę opłacają sobie sami).
Zdobyli w ten sposób już grubo ponad 100 tys.zł. i obdarowali kilka katowickich domów dziecka. Złombole planują kolejną zwariowaną eskapadę, bo nigdy dotąd nie byli na innym kontynencie. Tym razem przejadą przez Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię i Turcję, żeby dotrzeć do Bosforu. Będą przedzierać się przez Tatry, Transylwanię i Karpaty Rumuńskie. Ekipa wystartuje 4 września.
– Czekają nas awarie, nerwowe załamania i inne atrakcje – śmieje się Marcin Tetzlaff, jeden z założycieli Złomboli. – Na naszych wyprawach nie ma mechaników, , to ekstremalne przeżycia. Chodzi o pomoc dzieciom, ale też o pokazanie naszych kochanych autek. Niesiemy światu radość, bo ludzie śmieją się na nasz widok.