Znów zaczęli kraść

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: Maciej Pobocha

Liczba odwiedzin: 3887

Volkswageny, Fiaty i Audi – takie samochody najczęściej kradzione są w naszym kraju. Od stycznia do końca czerwca łupem złodziei padło 8 155 aut.

Volkswageny, Fiaty i Audi – takie samochody najczęściej kradzione są w naszym kraju. Od stycznia do końca czerwca łupem złodziei padło 8 155 aut.

Złodzieje samochodów wzięli się do roboty. O ile w 2008 r. ilość kradzionych aut spadła o 18 proc. w porównaniu do 2007 r., to po pierwszych sześciu miesiącach tego roku jest mniejsza o 2,1 proc. niż w tym samym roku ubiegłego. Fot. Maciej Pobocha

- To m.in. efekt kryzysu. Właściciele samochodów, które wymagają naprawy, częściej korzystają z używanych, a nie nowych części, kupowanych na giełdach i aukcjach internetowych. Chcą w ten sposób zaoszczędzić, co zrozumiałe, ale przy okazji nieświadomie rozkręcają złodziejski rynek. Niektóre z podzespołów pochodzą bowiem ze skradzionych i rozebranych aut – wyjaśnia kom. Ireneusz Ambroziak, zastępca naczelnika wydziału do walki z przestępczością samochodową Komendy Stołecznej Policji.

Jego zdaniem powodem wzrostu kradzieży jest też wyjście na wolność niektórych członków grup przestępczych zajmujących się tym procederem.

Najczęściej w pierwszym półroczu ginęły Volkswageny (1942 sztuki zarejestrowane przez policję jako utracone), Fiaty (920 aut) i Audi (847 egzemplarzy). W pierwszej piątce znalazły się też Toyoty (494 samochody) i Ople (433).

Złodziejskie metody pozostają w zasadzie niezmienne. Najczęściej kradnący dostaje się do samochodu pokonując zamki za pomocą łamaków (czasem też dzięki elektronicznym urządzeniom sczytującym kody zamków elektronicznych), po czym wymienia komputer sterujący pracą silnika i uruchamia pojazd. Bywa, że kradzież auta następuje po wcześniejszej kradzieży kluczyków.

Samochody giną najczęściej z ulic, niestrzeżonych parkingów (w tym podziemnych), a także przyosiedlowych parkingów dozorowanych.

Złodzieje unikają raczej kradzieży związanych z bezpośrednią konfrontacją z kierowcą, takich jak metoda „na stłuczkę” (lekkie uderzenie w planowany do „przejęcia” pojazd) czy zwykły rozbój.

Jak policja walczy z kradzieżami? W Warszawie np. mundurowi w wytypowanych miejscach stawiają samochody - pułapki. Wyposażone w kamery auta czekają na złodziei. Jeśli ktoś  włamie się do pojazdu, jest nagrywany, po czym zatrzymywany na gorącym uczynku, a film jest jednym z dowodów jego winy. – Nie ma przy tym mowy o jakiejś prowokacji, np. zostawianiu laptopa na tylnych fotelach czy otwartych drzwi. Tego zabrania nam prawo – wyjaśnia kom. Ambroziak. 

Zabezpieczenia przed kradzieżą

Na złodzieja w zasadzie sposobu nie ma. Kradzież auta można mu jednak utrudnić, stosując różnego rodzaju urządzenia i systemy. Dzielimy je na:

Mechaniczne

- blokada kierownicy, zakładana na koło kierownicy i zamykana na zamek: 25 – 50 zł

- blokada tarczy hamulcowej, zamykana na kluczyk: ok. 50 zł

- blokada skrzyni biegów; może blokować lewarek zmiany biegów na zewnątrz przy włączonym biegu wstecznym lub przy pomocy specjalnego trzpienia wewnątrz tunelu: 200 – 450 zł

Elektroniczne

- autoalarm klasy popularnej, sterowany pilotem ze stałym kodem, z czujnikami otwarcia maski i drzwi, ostrzegające własną syreną lub klaksonem samochodu: 180 – 300 zł

- autoalarm klasy standard, sterowany pilotem o zmiennym kodzie, próby kradzieży sygnalizuje syreną i mruganiem światłami oraz ma co najmniej jedną blokadę silnika i czujnik chroniący nadwozie przed włamaniem: 300 – 660 zł

- autoalarm klasy profesjonalnej z własnym (rezerwowym) zasilaniem; klucz kodowy lub pilot ze zmiennym kodem, dwa czujniki chroniące nadwozie przed włamaniem, blokada minimalnie dwóch obwodów elektrycznych odpowiedzialnych za uruchomienie silnika: 300 – 1000 zł

- autoalarm klasy specjalnej (extra), mający czujnik położenia samochodu, funkcję antynapadową, radiowe powiadomienie: 800 – 1700 zł

- namierzanie satelitarne, pozwalające na ustalenie pozycji skradzionego samochodu, a nawet zdalne unieruchomienie pojazdu: 900 – 1800 zł + abonament

Komentarze

    • Roger
    • mnie zepsuł się immobilizer więc jako zabezpieczenie wpakowałem 2 przełączniki zerojedynkowe- jeden z wiązki, sterujący pracą świec a drugi bezpośrednio z akumulatora. oba są pokurywane w najgłębszej du.pie. i jak to ukraść w 30 sekund? zewrzesz stacyjkę i rozrusznik i co to da? :) nie żebym się chwalił/żalił ale daję pomysł na tanie i skuteczne zabezpieczenie.
    • fido23
    • Alarmy jak antyvirusy. Na każdy model złodzieje mają swoje sposoby. Osobiście dorzuciłbym według mnie najskuteczniejsze zabezpieczenia własne typu odcięcie zapłonu, odcięcie prądu itp. Jeżeli nie potrafisz zrobić sobie sam(a) takiego zabezpieczenia za kwotę od 50 do 150zł. zrobi to dla Ciebie każdy DOBRY elektryk samochodowy.
    • Tadeusz
    • Kiedyś znajomy miał malucha, w którym, by załączyć zapłon, musiał przejechać magnesem ukrytym w breloczku po jednym miejscu w desce rozdzielczej. Inaczej rozrusznik nie kręcił. Fajne rozwiązanie, ciekawe czy dziś by się sprawdziło i czy ktoś potrafiłby to zrobić.
    • erni
    • Samorządy zarabiają na stawianiu urządzeń kontrolnych na drogach cztery razy więcej niż policja. Pogoń za zyskiem powoduje, że fotoradary pojawiają się nie tam, gdzie są potrzebne, ale gdzie można zarobić Samorządy masowo inwestują w fotoradary. Liczba urządzeń, które dla gmin stały się prawdziwą żyłą złota, wzrosła w ciągu roku z 99 do 123. I już niedługo przekroczy ilość urządzeń zarządzanych...

Dodaj komentarz