Zostaliśmy pouczeni
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 7529
Długo trzeba będzie czekać, aż policja w Polsce będzie cieszyła się takim szacunkiem jak w Anglii, gdzie jak ludzie widzą pałę, to od razu się uśmiechają. Faktem jest jednak, że tzw. drogówka zdobywa uznanie. Kierowcy przestają na ogół kombinować: jak ją oszukać, bo wiedzą, że i tak
muszą zapłacić. Policjanci z drogówki są też coraz bardziej profesjonalni – wiedzą co robić na drodze i na pewno należą im się za to większe pieniądze.
Zdarzają się oczywiście tacy, którzy biorą sprawy w swoje ręce. Mamy tu własne obserwacje. Kiedy na drodze policjant mówi do kierowcy per panie Jureczku, to znaczy, że chce 200 zł, a jak uprzejmie pyta: mamusia jak z domu, to znaczy, że trzeba płacić 300 zł.
Skradzionych samochodów też za bardzo nie szukają. Jak im się skradziony samochód przywiezie i postawi przed komendą, to wtedy znajdą.
Tak się zdarza, ale coraz częściej zdarza się również, że drogówka jest elastyczna, a nawet się uśmiecha. Kiedyś pod Bielskim chcieli 300 zł za szybkość więc powiedziałem, że jeżeli ze wszystkich organizacji, w tym PCK, wyrzucili mnie za niepłacenie składek, to im też nie mogę zapłacić. Przyjęli to jako argumentację zasadną i zostałem jedynie pouczony.
Drogówka pracuje w trudnych warunkach. Policjanci jeżdżą jeszcze Polonezami, a głównie stoją, bo jakby za dużo jeździli, to te samochody by się popsuły.
Nie mają także ubezpieczonych aut, więc jak kogoś ścigają, to rozważnie, żeby się nie rozbić i samemu nie płacić. Często drogówka nie ma też na benzynę i radiowozy stoją zamiast jeździć. W Różanie, na drodze na Mazury, stoją tak w jednym miejscu już parę lat.
W ubiegłym tygodniu policja wyjechała na drogi, aby pokazać swoje problemy. To też jest polska specjalność. Policję widać dopiero wtedy, kiedy strajkuje.