Zużycie hamulców

Porady / Eksploatacja

Autor: Andrzej Bartoszak

Liczba odwiedzin: 36311

Wydawałoby się, że okładziny hamulcowe powinny wytrzymać kilkadziesiąt tys. km. Tymczasem już po kilku czy kilkunastu tys. mechanik zaleca ich wymianę.

Wydawałoby się, że okładziny hamulcowe powinny wytrzymać kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Tymczasem już po kilku czy kilkunastu tysiącach mechanik zaleca ich wymianę. Czyżby błąd producenta albo oszustwo warsztatu?

 

Sprawę pogarsza fakt, że „klocki” i szczęki hamulcowe należą do części zwykle nie objętych gwarancją. A co to za gwarancja, gdy za zużyte części trzeba płacić? Okazuje się jednak, że trwałość części ciernych zależy przede wszystkim od intensywności eksploatacji. Fot. A. Bartoszak: Tarcza hamulcowa z nalotem rdzy. Jej usuniêcie nie zawsze jest op³acalne, czasami trzeba wymieniæ tarcze na nowe. Tarcze zawsze wymieniamy parami.

 

Bardzo różna trwałość

 

Identyczne okładziny można zużyć przez tysiąc kilometrów jazdy (np. w zawodach sportowych) lub przez kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Nie chodzi zresztą tylko o sport. Wystarczy, że jeden kierowca jeździ autem bardziej obciążonym, może z przyczepą, ponadto rzadziej stosuje hamowanie silnikiem. Zaś inny kierowca w takim samym samochodzie lepiej przewiduje na drodze, częściej stosuje „wybiegi”, nie dojeżdża ostro do czerwonych świateł, itp. Różnica w trwałości elementów układu hamulcowego między ich autami może być wielokrotna. Fot. A. Bartoszak: Skorodowany „klocek”. Trwałość „klocków hamulcowych” zależy też od ich marki i modelu. Bywa, że te bardziej odporne na przegrzanie, pozwalające intensywnie hamować (używane w sporcie samochodowym, albo do samochodów tuningowanych), są jednocześnie mniej trwałe od „zwykłych”.

 

Mechanicy przyjmują zasadę – zazwyczaj tarcze hamulcowe wymienia się co dwie wymiany klocków hamulcowych, choć bywają wyjątki. W rzeczywistości decyduje o tym grubość tarczy (minimalną wartość podaje producent) i stan jej powierzchni. Hamulce przednie, ze względu na większą intensywność hamowania kół przedniej osi, wymagają wymiany okładzin co najmniej dwukrotnie częściej niż tylne. Różnica ta jest jeszcze większa, gdy z przodu mamy tarcze, a z tyłu bębny.

 

Oczywiście żadne z tych reguł nie mają zastosowania, gdy np. okładzina się rozwarstwi lub tarcza hamulcowa pęknie – takie przypadki zdarzają się rzadko, ale są możliwe. Fot. A. Bartoszak: Ok³adziny hamulcowe tzw. klocki - z lewej strony zdjêcia – nowy, z prawej strony – zu¿yty.

 

Zawsze z umiarem

 

Wspomnijmy też o jeszcze innym, niekorzystnym zjawisku jakiemu mogą podlegać elementy cierne układu hamulcowego: gdy kierowca jeździ naprawdę niezwykle delikatnie i dba o hamulce przy każdym zmniejszaniu prędkości... także nie czyni dobrze! Tarcze i okładziny hamulców, dla ich sprawnej pracy, wymagają niemałej temperatury. Jednocześnie, z oczywistych powodów, wykonane najczęściej z żeliwa tarcze mają tendencję do korodowania. Używając hamulca „normalnie” czyli czasami Fot. A. Bartoszak:
Gdy nie widaæ wg³êbienie na „klocku” ( z prawej strony), trzeba go wymieniæ na nowy. Klocki zawsze wymieniamy parami. hamując dość intensywnie, czyścimy je i usuwamy z nich warstwę tlenków. Prawidłowo pracująca tarcza ma jednakowy, srebrzysty kolor na całej powierzchni. Wtedy najmniej zużywa okładziny hamulcowe, a ponadto pozwala, w razie potrzeby, uzyskać maksymalną silę hamowania.

 

Jeżeli zbytnio oszczędzając hamulce dopuścimy do tego, że tarcze w znacznej części pokryte będą rdzą, paradoksalnie zużycie okładzin wzrośnie, a w czasie awaryjnego hamowania może okazać się, że hamulec jest bardzo słaby, bo materiał cierny ślizga się po warstwie tlenków. Ponadto usunięcie tej rdzy nie jest łatwe, zazwyczaj wymaga demontażu i przetoczenia tarcz, a wtedy może się okazać, że właściwie należy je wymienić. Tak więc radzimy hamulce używać średnio intensywnie, gdyż wykonanie od czasu do czasu ostrego hamowania zupełnie im nie szkodzi.

 

Niepokojące objawy

 

Nie należy zbytnio przejmować się trwałością hamulców – wpływa na to tyle parametrów, że trudno wszystkie mieć ciągle pod kontrolą. Nie można też wyznaczyć z góry przebiegów między wymianami okładzin i tarcz. Zużycie hamulców należy sprawdzać przy każdym przeglądzie, a ponadto nie można ignorować ewentualnych bieżących sygnałów. Wiele samochodów ma elektryczne wskaźniki stanu okładzin – lampka kontrolna tablicy rozdzielczej zapala się, gdy grubość okładziny jest niewielka. Należy też zważać na odgłosy zgrzytania – prostym rozwiązaniem jest blaszka, która zawadza o tarczę, gdy okładziny są już cienkie. Gdy zaś przy hamowaniu pojawia się „bicie”, czyli pulsowanie pedału, jest to sygnał nie tyle zużycia okładzin, co wykrzywienia (w skrajnym przypadku – pęknięcia) tarcz. Należy je wtedy wymienić na nowe, choć bywa, że gdy ich zużycie jest jeszcze niewielkie, wystarczy delikatne wyrównanie (przeszlifowanie lub przetoczenie) ich powierzchni.

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Moto.Gratka.pl

Zobacz także

Komentarze

    • 500
    • ja mam z tylu samochodu bebny nic panstwo nie piszecie ji jakie dobierac okladzinyak wymienicz okladziny i iak ekspleotowac konserwowac zmienia samochud suzuki swift adres roman.figat@neostrada.plpozdrowienia
    • TAD1
    • Przy prawidłowej eksploatacji pojazdu , dobre klocki wytrzymają 50tys. km. i znacznie więcej , bębny jeszcze dłużej. Zależy tylko gdzie się jeździ , w mieście czy na szosie. Natomiast mechanik zaleca , i to nie tylko klocki . Inne elementy też . - Świeży pieniądz zawsze potrzebny ! - Dlatego należy zawsze samemu zadecydować czy wymiana jest potrzebna .
    • artga
    • Tu nie ma reguły, dużo zależy od użytych materiałów i sposobu jazdy. Może ktoś powie, że to bzdura ale w Corolli VIII pierwsza wymiana klocków (przód, z tyłu bębny dalej nie dotykane) była po 165tys km. Po 75 tys z 10mm nowego było zużyte 2mm. Mechanik w ASO Toyoty powiedział: zapraszamy za ok 100tys. Niewiele się pomylił. Auto użytkowane w 70% na trasie i przy spokojnej jeździe. Ale już Corolla IX generacji może pomarzyć o takim "wyniku". Może i są bardziej wydajne, ale dla porównania wymiana klocków co 30 tys, a tarcz co 60 tys dla kogoś kto dużo jeździ już daje po kieszeni.
    • kosa131 (gość)
    • Tad1: Pewnie, bo wszyscy mechanicy to oszusci i złodzieje, podobnie diagności. A tak poważnie - okładzina klocka ma za zadanie nie tylko zamieniać energię mechaniczną na ciepło w wyniku tarcia o tarcze, ale także izolować termicznie takie elementy jak zacisk od gorącej tarczy. Jeśli grubość okładziny jest znikoma, może dojść do nadmiernego wzrostu temperatury zacisku. Jeśli na domiar złego ktoś "zapomniał", że płyn też okresowo należy wymieniać, takie "oszczędności" mogą doprowadzić do prawie całkowitego zaniku siły hamowania w wyniku powstania korków z par gotującego się płynu. Skutki nie trudno sobie wyobracić. Tarcze poniżej grubości minimalnej to niestety prawie standard. A co do "świeżego pieniądza" - to nie jest kwestia pieniędzy tylko odpowiedzialności. Warsztatu, mechaników, diagnostów. Bo na odpowiedzialność właścicieli pojazdów, jak widać z Twojego posta, raczej nie ma co liczyć.

Dodaj komentarz