Witam, ciekawi mnie Państwa opinia na temat tego zdarzenia. Jechałem sobie ulicą jak pokazane jest na tym rysunku:
http://www.fotoszok.pl/albums/userpics/sytuacja.JPG Czekając w aucie, podszedł do mnie strażnik miejski i doszło do tego, że wypisał mi mandat - bardzo nieczytelnie wypisany, że nie dostosowałem się do znaku "zakaz zatrzymywania się". Po nieudanych próbach nawiązania rozmowy zmuszony byłem do podpisania mandatu na sto zł. Czy słusznie dostałem mandat za "zakaz zatrzymywania się"? Czy nie powinienem dostać mandatu za "zakaz postoju"? I czy w ogóle powinienem dostać jakiś mandat?