Strona główna forum   •  Rejestracja   •  Profil   •  Zaloguj się


Komentowany artykuł
Lenistwo nie popłaca. Ta zasada sprawdza się również przy ładowaniu akumulatorów.

06.03.2006    autor: Maciej Krzywoszyński    więcej Czytaj więcej

Idź do strony: 1 | 2 | 3     Następna »
Autor Wiadomość
Eksplozje i strzelające podusz
Gość
Wysłany: poniedziałek, 06.03.2006 10:47
a świstak na to "niemożliwe"
Leon
Gość
Wysłany: poniedziałek, 06.03.2006 16:47
To niech zrobią takie poduszki które nie strzelają przy ładowaniu akumulatora. A jedynie potrafią wyciągnąć dodatkowe pieniądze z kieszeni strasząc klientów i polecając swojej produkcji cudowne profesjinalne prostowniki które są najlepsze tyle że kosztują 10 razy więcej niż zwykłe.
Karol
Gość
Wysłany: poniedziałek, 06.03.2006 16:49
Użycie zwykłej ładowarki za 30 złotych zwiększa ryzyko złapania ptasiej grypy. Stosujcie tylko profesjonalne prostowniki firmy Bosch (promocyjnie po 600 złotych, ale będziecie zdrowi).
Normalny
Gość
Wysłany: poniedziałek, 06.03.2006 19:26
Ale o co te pretensje? Odepnij klemy i ładuj sobie wtedy czym chcesz. Jak się chce mieć auta naszpikowame elektroniką to nie można sie chyba obrażać na to że nie można ich naprawić młotkiem...
nie nerwowy
Gość
Wysłany: poniedziałek, 06.03.2006 20:19
ale tu są fachowcy.same mundrale.skoro w Polsce tylu mundrych inaczej to czemu tu taka mierna myśl techniczna panuje?czemu w kraju więcej głupków niż normalnych?kali tego nie rozumieć!!!!!!!!!!
amator
Gość
Wysłany: wtorek, 07.03.2006 07:45
Może by tak autor artykułu razem z szefem warsztatu policzyli i podali nam, czytelnikom (amatorom), jakie powinno być natężenie prądu w obwodzie (prostownik - akumulator) aby przy „obciążeniu” akumulatorem o pojemności np. 60 Ah podnieść napięcie do kilkudziesięciu V? A jak już państwo obliczycie to zastanówcie się czy prostownik z hipermarketu da radę.
Jarecki
Gość
Wysłany: wtorek, 07.03.2006 23:19
Autor artykułu pisze: "Chwilowy wzrost napięcia może wynosić nawet kilkadziesiąt wolt." Ciekawe. Trzeba było napisać kilkaset volt, a jeszcze lepiej kilka tysięcy volt - byłoby bardziej piorunujące wrażenie - "nie ze mną takie numery Bruner". A tak na poważnie - jeśli ktoś obawia się komplikacji z powodu wyjęcia akumulatora i choćby chwilowego pozbawienia napięcia instalacji auta (elektronika) najlepiej zdobyć drugi aqu (pożyczyć lub ze szrotu - taki żeby trzymał odpowiednie napięcie choćby ze 2-tygodnie /kosztuje naprawdę grosze/) dobrze go podładować, wpakować aqu (ten ze szrotu) do kabiny, podać napięcie do instalacji auta poprzez gniazdo zapalniczki (proste urządzonko - wtyczka gniazda zapalniczki a na końcu przewodów wtyczki zamontować odpowiednio klemy "+" i "-" /ważne żeby sprawdzić wcześniej który przewód jest "masa" a który "prądowy"/, nie polecam też "żabek" zamiast "klem" bo mogą się łatwo zsunąć z biegunów aqu jak również powodować chwilowe przerwy-zakłócenia w podawaniu napięcia. Do tych klem podłączyć aqu "ze szrotu", wtyczkę podłączyć do gniazda zapalniczki) - jest to połączenie równoległe (czyli nie powoduje wzrostu napięcia instalacji auta nawet jeżeli będą do instalacji auta podłączone przez jakiś czas jednocześnie dwa akumulatory 12V każdy), następnie maska do góry - rozłączyć z instalacji akumulator auta najpierw "-", później "+" i tu UWAGA!!! - koniecznie zaizolować klemę "+" instalacji auta (inaczej nastąpi zwarcie, należy również uważać bo zwarcie może też nastąpić przy samym odkręcaniu klemy "+" (dla pewności można też zaizolować klemę "-"), jeżeli ktoś będzie wykonywał te czynności uważnie - nie może być mowy o żadnym zakłóceniu po stronie napięcia instalacji auta ), i na tym koniec - można spoko wymontować i ładować do woli aqu auta. Sam tak robiłem - syrena alarmu, radio i elektronika nawet na chwilę nie straciły napięcia (moje auto stało tak przez ok. tydzień z załączonym alarmem - renowacja półki pod aqu /pokazał się "rudy"/, oczywiście bez odpalania samochodu - instalka od zapalniczki chyba by się stopiła w jednej sekundzie gdyby ktoś próbował odpalić auto z takiego połączenia). I tym sposobem wystarczy zwykły prostownik a nie jakiś tam za kilka tysięcy orzełków.
xrob
Gość
Wysłany: środa, 08.03.2006 21:00
ale bzdury, podlacza sie prostownik i jechane, poduszki strzelaja ... hehehe, a najbardziej ubawilo mnie zdanie "Zdarzają się nawet wypadki eksplodowania wyświetlaczy komputerów pokładowych..." No no no, ciekawe ... Moze Pan Autor Maciej Krzywoszyński zamiesci fotke takiego wyswietlacza bo ciekaw jestem ;)).

A kolega Jarecki to niezly ryzykant. Ja bym spac nie mogl gdybym zostawil auto na parkingu z takim "zapalniczkowym patentem". Chyba sie tego w jakiejs ASO na szkoleniu dla profesjonalistow nauczyl ;P (bez urazy ofkors)

pozdroowki
Tomek
Gość
Wysłany: czwartek, 09.03.2006 06:55
Różnica polega na tym że odbiorniki prądu w samochodzie są przystosowane do napięcia 14,4 V do którego ładuje alternator. A prostowniki stacjonarne ładują 16-18 V. Więc wniosek nasuwa się sam , że można ładować akumulatora na samochodzie , ale tylko jeżeli nie posiada żadnej elektroniki.Jeżeli posiada to tak ładować jak pisze "Jarecki"
elektro
Gość
Wysłany: sobota, 11.03.2006 19:38
najlepiej samemu zrobić prostownik z takimi zabezpieczeniami jakie się tylko chce (schematy można łatwo znaleźć w sieci)
zdezorientowany
Gość
Wysłany: niedziela, 12.03.2006 17:59
Nie rozumiem,czytając niektóre komentarzei i artykuł,
dlaczego firma Audi w instrukcji obsługi samochodu Audi A6 podaje taką informację-dosłowne cytaty "Ładowanie akumulatora.Przy ładowaniu akumulatora małym prądem(na przykład małym prostownikiem)-mały tzn.że chyba nie za cenę od kilku do kilkunastu tysięcy złotych (przypis mój)zwykle nie trzeba odłączać przewodów.Należy jednak zawsze posępować według zasad podanych przez producenta prostowników.W takim przypadku prostownik można podłączyć do zacisków wspomagania rozruchu."
W Audi A6 2.5 tdi pod maską silnika umieszczone jest "złącze do podłączenia przewodu do wspomagania rozruchu.Złącze jest połączone z dodatnim(+)zaciskiem akumulatora znajdującego pod tylnym siedzeniem.Dzięki złączu najczęściej nie jest potrzebny bezpośredi dostęp do akumulatora" .Czyżby w kontekście powyższych komentarzy Audi(firma o jakiejś tam renomie)świadomie naciągała swoich klientów na niemałe koszty z usuwaniem takich usterek jak np.rozprogramowanie komputera i uszkodzenie tzw. softu czy też eksplodowania wyświetlaczy komputerów pokładowych i wystrzeliwania poduszek powietrznych.Może w ten sposob chce wspomóc ASO postępując jak ,za przeproszeniem ,naganiacz .Komu tu wierzyć?

Irek
Gość
Wysłany: środa, 15.03.2006 16:44
Moja rada, zamiast sie denerwować czytając ten art. to kup akumulator 7Ah (około 40zł) podłącz go równolegle, odepnij swój akumulator i możesz śmiało ładować. Koszt prostownika + akumulatora na pewno jest niższy od kilkunastutysięcy zł, a jak coś się znasz na elektryce to najlepiej podawać napięcie z małego akumulatora przez gniazdo zapalniczki (jeśli zapalniczka działa po wyłączeniu stacyjki)
Kierowca
Gość
Wysłany: czwartek, 16.03.2006 06:16
Myślę, że autor artykułu nasłuchał się opinie jakichś podwórkowych ekspertów i nawet nie był w porządnym serwicie samochodowym.
Ja pracuję już 9 lat w serwicie VW i pierwsze słyszę o takich cudach przy ładowaniu akumulatora. Wystarczy tylko przestrzegać jednej zasady: ładować 1/10 mocy znamionowej akumulatora i nic się nie stanie. Wcale nie trzeba zdejmować klem. Nic się nie rozkodywuje, żaden soft nie pada, nie mówiąc już o wybuchach. Toż to jakieś wizje filmu katastroficznego.
Sam swojego Passata z 2003 tak ładuję, bo rzeczywiście jazda po mieście wykańcza baterię i nic się nie dzieje.
Ożeł
Gość
Wysłany: czwartek, 16.03.2006 07:24
Ludzie co wy gadacie sam ładóje sfojom najnofszom BMK raz w tygodniu bez odpinania baterji i nie mam rzadnych problemuw z elektykom
Krzysiek
Gość
Wysłany: czwartek, 16.03.2006 10:27
Kolega Jarecki z pewnoscią ma sporą praktykę, jego pomysł może (ale nie musi) podobać się, jednak podobnie jak Kierowca, elektrykiem nie jest. Po co więc wypowiadają się na temat podataw elektryczności? Mylenie pojemności znamionowej akumulatora z mocą albo zaprzeczanie istnieniu zjawiska samoindukcji - to dziecinada! Panowie, jeśli ktokolwiek nie wierzy, że dysponując urządzeniem elektrycznym, dostarczającym napięcie kilkunastu woltów, można wytworzyć impuls wysokiego napięcia, niech np. ściągnie "fajkę" ze swiecy przy pracującym silniku. Wtedy dowiecie się, że to nie żarty.
A jak ktoś chce uprawiać ruską ruletkę z elektroniką samochodową, niech podłącza rozmaite prostowniki - bez odpinania instalacji auta. Wszystko jest kwestią przypadku - powstanie przepięcie czy nie, ale próbujcie, próbujcie!

Idź do strony: 1 | 2 | 3     Następna »


Skocz do:
© 2000-2012 Polskapresse Sp. z o.o. Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.