Wszystko
o samochodach

Porady / Eksploatacja

Bagażniki, boksy dachowe na narty i snowboard - ceny i porównanie

Data publikacji: Autor: Bartosz Gubernat

Bagażniki, boksy dachowe na narty i snowboard - ceny i porównanie Przewożenie sprzętu sportowego w kabinie samochodu jest niewygodne i niebezpieczne. Dlatego nawet, jeśli jeździsz na nartach okazjonalnie, zainwestuj w profesjonalny bagażnik dachowy.

Chociaż wybór bagażników dachowych dostępnych na polskim rynku jest coraz większy, polscy kierowcy ciągle niechętnie inwestują w tego typu sprzęt. Bardzo często narty lub deskę przewożą w środku samochodu. Jedni luzem, układając je w bagażniku i na rozłożonym oparciu tylnej kanapy. Inni w specjalnym rękawie.

Rękaw to najczęściej podłużny worek, rozkładany między środkowym tunelem, a komorą bagażnika. W przypadku samochodów przygotowanych fabrycznie pod przewóz sprzętu nie wymaga składania kanapy. Przekłada się go przez otwór w środku oparcia, najczęściej ukryty pod podłokietnikiem. Rozwiązanie wygodne, ale nie bez wad. Największa to zajęcie jednego miejsca z tyłu przez sprzęt.

Na narty za granicę - przepisy i obowiązkowe wyposażenie samochodu

Jeszcze ciaśniej z tyłu może być jeśli używamy rękawa uniwersalnego, wymagającego złożenia oparcia. Jeśli kanapa nie jest dzielona, wówczas autem mogą jechać tylko dwie osoby. Ceny używanych, oryginalnych rękawów do samochodów wahają się w granicach 100-300 zł. Nowy, np do Volkswagena Passata to ok. 600-700 zł. Zdaniem fachowców transport nart w środku nie jest jednak dobrym rozwiązaniem. Poza niższym komfortem jazdy warto pamiętać także o bezpieczeństwie. Niestety, ale w razie wypadku narty leżące w aucie z olbrzymią siłą uderzają pasażerów, robiąc im krzywdę. Zagrożenie jest podobne, jak ze strony pasażera, który jedzie bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. W niektórych krajach sprzęt w aucie może skończyć się także mandatem.

Zobacz też: Redakcyjny test Mazdy CX-5

Zacznijmy od bazy

Dlatego według sprzedawców sprzętu, nawet jeśli na nartach jeździsz rzadko, powinieneś zainwestować w sprzęt pozwalający przewieźć narty lub deskę na dachu. Tu opcje są dwie: zamknięty boks, albo uchwyt w formie łapy trzymającej narty.  W obu przypadkach muszą być wyposażone w tzw. bazę, czyli poprzeczne belki montowane do dachu lub relingów (wyjątek, uchwyty magnetyczne, o których czytaj niżej).

Do dachu przykręcamy je w specjalne otwory przygotowane przez producenta samochodu. Jeśli ich nie ma, zazwyczaj stosuje się łapki, którymi chwytamy otwory drzwiowe. W tej chwili na rynku są bazy praktycznie do każdego, nawet najbardziej wymyślnego auta. Do nietypowych modeli zazwyczaj produkują je jednak tylko najbardziej znane marki, co podnosi cenę.

Kupujemy samochód rodzinny - SUV, VAN czy kombi

Za bazę średniej klasy, wykonaną przez popularnego na rynku producenta trzeba zapłacić ok. 300 zł. Tyle pieniędzy wystarczy na poprzeczki z aluminium. Konstrukcja wykonana z elementów stalowych może być nawet o połowę tańsza. Mając dodatkowe 150-200 zł możemy zabezpieczyć bazę przed kradzieżą przy pomocy blokad zamykanych na kluczyk. Ceny poprzeczek mocowanych do relingów są bardzo podobne. Najlepiej nie oszczędzać i wybierać poprzeczki z mocnego stopu aluminium i eliptycznej konstrukcji. Dzięki temu bez problemu uniosą nawet 70 kg ładunku.

Do sześciu par nart

Mając bazę można zastanowić się nad tym, co do niej przymocujemy. Tańsze rozwiązanie to łapa, w której przewozimy narty nieosłonięte. Dostępne na rynku modele pozwalają przewieźć w ten sposób od jednej do sześciu par nart, lub dwie deski snowboardowe. Podobnie jak w przypadku bazy, tu także cena zależy od producenta i materiału. Tańsze, stalowe uchwyty można kupić już za ok. 120-150 zł. Droższe, wykonane z aluminium to minimum 300 zł. W przypadku dodatkowych elementów, jak np. zamki zabezpieczające przed kradzieżą nart cena rośnie do ok. 400-500 zł.

Dodatkowa powierzchnia na cały rok

Boksy, nazywane także kuframi to rozwiązanie zdecydowanie droższe, ale i najbardziej polecane. Przede wszystkim ze względu na uniwersalny charakter. Zimą pozwalają przewozić narty, kije, buty i inne elementy narciarskiego ekwipunku. Latem można zabrać do nich sporo wakacyjnych bagaży. Żeby boks spełnił swoje zadanie, należy rozsądnie wybrać jego rozmiar.

Ogrzewanie samochodowe - najczęstsze awarie i koszty napraw

Jak przewozić bagaż na motocyklu - fotoporadnik

ESP, tempomat, nawigacja GPS - w co warto doposażyć samochód?

Na deskę snowboardową trzeba wybrać model długi, minimum na 190 cm. Podobnie, jak do przewozu czterech par nart i kijków, tyle, że w tym przypadku pojemność nie może być mniejsza niż 320 litrów. Pięć par nart i butów zmieścimy do boksu o pojemności 450-500 litrów. Ceny dużych, markowych boksów zaczynają się już od 800 zł. Ponad 2000 zł trzeba przygotować na modele wyposażone w dodatkowe uchwyty i otwierane na dwie strony. W tej chwili większość kufrów jest już wyposażona w centralny zamek. Boksy tańsze mają zazwyczaj mniejsza ładowność, ograniczoną do 50 kg. Do droższych można załadować nawet 75 kg.

Najprostsze rozwiązanie

Na dachu można zamontować także wspomniany wyżej uchwyt magnetyczny, pozwalający zrezygnować z bazy. Jego mocowanie trwa kilka sekund i polega jedynie na zetknięciu powierzchni magnetycznej z nadwoziem. W najpopularniejszym rozmiarze można przewieźć trzy pary nart, lub dwie deski. Cena to ok. 250-350 zł. Wada takiego rozwiązania to ograniczenie prędkości wynikające z nieco słabszego trzymania się nart na samochodzie.

Narty wozimy czubkami do tyłu

Na koniec jeszcze kilka wskazówek dotyczących ułożenia sprzętu w uchwytach. Najważniejsza sprawa, to zapięcie nart tyłem do kierunku jazdy. Dzięki temu w czasie jazdy opór powietrza jest mniejszy, co wpływa na niższe zużycie paliwa i zmniejsza hałas. Najlepiej, aby dodatkowo narty nie wystawały poza obrys samochodu, bo to w niektórych krajach Unii Europejskiej także może być pretekstem do mandatu. Układając sprzęt w boksie dobrze wyłożyć go kocem, albo innym miękkim materiałem. Dzięki temu na wertepach i koleinach buty i narty nie będą hałasować w czasie jazdy. Pamiętajmy, że boks lub klasyczny bagażnik to większe opór powietrza, czyli większe zużycie paliwa. Dlatego między wyjazdami najlepiej zostawić je w garażu lub piwnicy.

Bagażniki, boksy dachowe na narty i snowboard - ceny i porównanie
  • Poprzednie zdjęcie
  • 1 / 1
  • Następne zdjęcie

Bagażniki, boksy dachowe na narty i snowboard - ceny i porównanie

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • gregor (gość)

    U mnie w bagażnik do xlv narty i deska wchodzą spokojnie jak sie tylnie siedzenia odpowiednio poprzestawia. Zaczepić tylko odpowiednio i można w góry sobie ruszać. Bagażnikiem dachowym czy dodatkowymi uchwytami już sie nie musze martwić

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości