Wszystko
o samochodach

Porady / Warto wiedzieć

Białe szaleństwo czy gorzka lekcja fizyki?

Data publikacji: Autor: Subaru

Fot: Szkoła Jazdy Subaru Zima, okres piękny choć jakże kontrowersyjny z punktu widzenia czekających nas zjawisk atmosferycznych. Dla filmowego Stanisława Anioła - „Gospodarza domu” przy Alternatywy 4 oznaczać mógłby kolejną możliwość wykazania się swymi jakże wielkimi zdolnościami przywódczymi. Konieczność aktywizacji kolektywu ludzkiego, celem pozbycia się zalegającego na chodnikach śniegu, czy też wytłumaczenia mieszkańcom rangi czynu społecznego jakim niewątpliwie byłoby uszczelnienie cieknącego dachu.

 W opozycji do trudów i znojów radzenia sobie z naturą, obok narciarzy czy snowboardzistów stoją z pewnością młodzi duchem Fot: Szkoła Jazdy Subaruposiadacze prawa jazdy. To dla nich właśnie dostęp do jakiegokolwiek pojazdu oraz kawałek pustego, ośnieżonego placu daje możliwość rozwinięcia swych skrzydeł ułańskiej fantazji. W kolejnych próbach poślizgów, po zaciągnięciu hamulca ręcznego, czerpią oni niczym niepohamowaną przyjemność z pochwał wygłaszanych kolejno przez kompanów tych „dzikich treningów”. Bez zahamowań, bez szerszej wizji swych poczynań obierają tylko jeden cel – powtórzyć to co w grze komputerowej robili już tysiące razy! O tak! Zima naprawdę może być bardzo ciekawa? Wielu kierowców się jej jednak boi. Czy słusznie? Bez wątpienia zbliża się do nas szybkimi krokami, warto więc poświęcić jej kilka chwil, aby dobrze się do niej przygotować! Na łamach serwisu celowo pominę jednak wyświechtane i być może nieco czerstwe w swej prostocie, co rok powielane porady skupiając się tutaj na kilku z nich. Tych, o których niewielu z nas pamięta. Od czego wiec zacząć?

Poznaj swój samochód
Po pierwsze winniśmy poświęcić nieco czasu, aby poznać samochód którym przyjdzie nam się poruszać w sezonie jesienno-zimowym. Choć pisze to instruktor doskonalenia techniki jazdy, nie mam tu akurat na myśli jedynie potrzemy wyczucia zachowania się naszego „pupila” w symulowanych trudnych sytuacjach. Powinniśmy dowiedzieć się czym dysponujemy. Czym jest i co nam daje stały napęd wszystkich kół? Co oznaczają poszczególne symbole opisujące przeróżne systemy w naszym pojeździe? Do czego tak naprawdę one służą? Czym różni się system kontrolujący trakcję od tego stabilizującego tor jazdy? To jak one działają w praktyce to już zupełnie inna kwestia, to kolejny krok. Z doświadczenia, podczas prowadzonych szkoleń spora część użytkowników samochodów nie potrafi wskazać jakimi systemami dysponuje. Nawet jeśli to zrobi, nie do końca rozumie ich zastosowanie o umiejętności ich wykorzystania już nawet nie wspomnę. Zacznijmy więc od własnej świadomości. Z naszego punktu widzenia, mówiąc o systemach skupmy się szczególnie na grupie aktywnych jego elementów (w uproszczeniu zmniejszają ryzyko wystąpienia sytuacji potencjalnie niebezpiecznej; pasywne elementy działają zaś na rzecz minimalizacji skutków wynikłego zdarzenia np. kolizji czy wypadku). W gąszczu dwu-trzyliterowych skrótów nie trudno o pomyłkę. Dowiedzmy się co oznaczają skróty typu ABS, VDC, TC, ESP, BA i tym podobne symbole w danych technicznych naszego samochodu. Najważniejsze pozostają pytania czy posiadamy ABS (system umożliwiający w sytuacji awaryjnej Fot: Szkoła Jazdy Subarujednoczesne agresywne hamowanie oraz zmianę kierunku jazdy)? Czy posiadam stabilizację toru jazdy (w przypadku wykrycia uślizgu tylnej osi poprzez dohamowanie poszczególnych kół, w zakresie dostępnej przyczepności stara się przywrócić zadany przez kierowcę tor jazdy), a może producent przewidział jedynie kontrolę trakcji (system ułatwiający ruszanie; gdy koło/koła napędzane łatwo tracą przyczepność do nawierzchni są one przyhamowywane, aby zapewnić możliwość przyspieszania)? A czy nasz samochód posiada jakiś system wspomagający hamowanie awaryjne (wykrywa gwałtowne uderzenie w pedał, zwiększając ciśnienie w układzie hamulcowym znacząco zwiększa efektywność wytracania prędkości zwłaszcza w pierwszej fazie manewru; z systemem tym powiązane są niejednokrotnie mruganie świateł awaryjnych lub stopu)? Warto świadomie przestudiować więc dane naszego pojazdu.

Opony – skarb czy utrapienie?
Określam je mianem czarnego złota motoryzacji. To dzięki nim jesteśmy w stanie bezpiecznie skręcać czy hamować. To one stoją na pierwszej linii frontu zapewniając jedyną powierzchnię styku z podłożem, a przez to ułatwiają bądź utrudniają manewry. Opony są jak skrzydła samolotu. Jeśli będą mizernie zaprojektowane i wykonane lub ich stan techniczny pozostawia wiele do życzenia, nie oczekujmy cudów – bezpieczne nie będzie! Od ich jakości oraz stanu zależeć będzie to jak poradzą sobie z odprowadzaniem wody, przenoszeniem poleceń kierowcy w jeździe po różnych nawierzchniach itd.

Śledząc informacje jakimi co rok o tej porze bombardują nas media, przygotowanie do zimy przeciętnego Kowalskiego kończy się jedynie na wymianie opon z tych twardych, letnich na te o miękkiej mieszance, z setkami drobnych nacięć. Ale czy to wystarczy? Bezsprzeczną oczywiście pozostaje konieczność wykonania takiej czynności. Niewątpliwie, na fali doniesień przeróżnej maści specjalistów z zakładów wulkanizacyjnych, utrwalił się przekaz dotyczący momentu wykonania samej ich zmiany. Skorzystała na tym z pewnością cyfra „7” robiąc gigantyczną wręcz karierę. Podawana jako temperatura poniżej, której opona letnia nadaje się jedynie na półkę w garażu stała się swoistym symbolem zmian. Pamiętajmy jednak, to że nasz termometr zanotował pierwszą w sezonie wartość np. 6 stopni i to w nocy, nie oznacza, że już teraz, natychmiast należy ruszyć do zakładu wulkanizacyjnego. Warto się przygotować, jednak obserwować pogodę aby dokonać zmiany dopiero gdy średnia temperatura w porach dnia jakich zwykliśmy się poruszać po drogach osiąga tę wartość.

No dobrze, ale czy to oznacza że poniżej 7 stopni „zimowka” zawsze będzie lepiej się spisywać? Generalnie tak, choć jest pewien wyjątek. Należy mieć świadomość, że na idealnie suchej nawierzchni, nawet gdy temperatura będzie niższa od wspomnianej, to opona letnia może osiągnąć lepszy wynik podczas manewru np. hamowania czy skręcania. Wynika to z jej bardziej kostkowanej konstrukcji. Oczywiście nie twierdzę, iż błędem jest wymiana na zimowe. Warto mieć jedynie świadomość tego co może się wydarzyć. Zima to pora bardzo nieprzewidywalna. Wystarczyłaby minimalna ilość wilgoci i na tej samej drodze samochód wyposażony w opony letnie wypadłby w malowniczy sposób poza drogę, obserwując jedynie Fot: Szkoła Jazdy Subaruspokojnie przejeżdżające obok pojazdy wyposażone w „zimowki”.

W tym miejscu warto pochylić się nad doborem odpowiednich dla nas opon zimowych. Zacznijmy więc od chwili refleksji. Gdzie jeżdżę w zimie najczęściej? Mieszkam w terenie górzystym o sporych opadach śniegu, z dojazdem do domu po drogach nie objętych planem odśnieżania? A może raczej niemal 100% przebiegów wykonuję w dużym mieście gdzie śnieg jeśli nawet występuje to szybko  zmienia się w pokryte osadem z soli, pełne dziur asfalty? Warto następnie zapoznać się z niezależnymi testami opon prowadzonymi niemal rokrocznie przez uznane instytucje jak choćby niemieckie ADAC. Prowadzone w rozmaitych warunkach próby ukazują mocne i słabsze punkty poszczególnych konstrukcji dając odpowiedź na pytanie, którą będzie dla nas najbardziej odpowiednia. Pamiętajmy, przy wyborze nie kieruj się jedynie kryterium ceny!

Jeśli zdecydowaliśmy się na zakup opon na nadchodzący sezon zawsze sprawdzajmy ich datę produkcji! Każda opona musi mieć ją wytłoczoną na swym barku zapisana prostym kodem da nam odpowiedź ile przeleżała ona w magazynie. Nawet jeśli kupujemy nową oponę przy wyborze ostatecznym miejmy na uwadze, fakt iż będziemy eksploatowali ją przez kilka sezonów. Wraz z wiekiem guma staje się twardsza. Ze względu na ten fakt, przyjmuje się, że cztery lata to maksymalny, bezpieczny okres jej eksploatacji. Jeśli ma ona w momencie zakupu już dwa lata, będziemy zmuszeni pomyśleć o jej wymianie znacznie wcześniej niż w przypadku gdy zdecydowalibyśmy się kupić znalezioną na rynku, minimalnie droższą ale świeżą (nawet kilkutygodniowa!) oponę.

Przygotowując samochód winniśmy zwrócić uwagę na właściwe założenie naszych „zimowek”, kontrolując zarówno ich sposób nałożenia na felgę (jeśli posiadamy modele kierunkowe lub asymetryczne), stopień zużycia jak i wyważenie. W przypadku tego ostatniego nie łudźmy się, że raz wyważone koło (jeśli posiadamy oddzielne komplety opona/felga na lato i zimę) będzie nam służyło bez wyważenia przez wiele sezonów. Jazda w polskich „dziurawych realiach” niestety weryfikuje ten stereotyp. Sprawdzajmy wyważenie znacznie częściej dla dobra choćby naszych portfeli.

Przygotuj samochód
Przygotowanie naszego samochodu do zimy to nie tylko zapewnienie odpowiedniej jakości, dobranych do naszych potrzeb opon. Dla bezproblemowej i bezstresowej codziennej eksploatacji, niezawodnej pracy naszego pojazdu, ale również dla bezpieczeństwa ważne pozostaje kilka elementów. Jeśli to możliwe zaplanujmy kolejny przegląd w sezonie jesiennym. No dobrze ale na co zwrócić uwagę? Udajmy się do serwisu celem przeglądnięcia po pierwsze układu hamulcowego. Zwłaszcza jeśli nie posiadamy systemu ABS. Nierównomierna jego praca na poszczególnych kołach, przy obniżonej przyczepności może spowodować nawet obrócenie się samochodu dookoła własnej osi podczas pozornie niegroźnego hamowania na wprost.  Po drugie, sprawdźmy zawieszenie (większa liczba dziur oraz nierówności stwarza większe dlań  wyzwanie) oraz układ kierowniczy (im bardziej śliska nawierzchnia tym będziemy potrzebowali większej precyzji prowadzenia).  Po trzecie dla bezstresowego poranka zadbajmy o akumulator. Po czwarte, światła, odpowiednie płyny eksploatacyjne oraz wycieraczki. Te ostatnie lepiej kupić na sezon jesienno-zimowy, gdy będą nam najbardziej potrzebne a nie na lato kiedy będą tylko ładnie wyglądać.

Fot: Szkoła Jazdy SubaruJeśli ktoś posiada dwa komplety polecam używanie w zimie zastępowanie ładnie wyglądających welurowych dywaników tymi może mniej efektownymi ale za to bardziej praktycznymi gumowymi odpowiednikami. Obok niewątpliwej łatwości utrzymania w czystości wnętrza samochodu mają one również jeszcze jedną zaletę nie zatrzymują wewnątrz wilgoci jaka trafia nań z naszych ośnieżonych, czy tylko mokrych butów.

Jeśli już wszystko mamy gotowe, do bagażnika wrzucamy odkurzone z letniego kurzu wyposażenie w postaci skrobaczki oraz zmiotka do odśnieżania i… żadna zima nam nie straszna!

Poznaj samego siebie
Przygotowanie do jeżdżenia w zimie to przede wszystkim zmiana własnego nastawienia oraz świadomość większej ilości zagrożeń. Coraz szybciej zapadający zmierzch, zmieniająca się z metra na metr przyczepność nawierzchni czy widoczność zmuszają nas do wyostrzonej czujności podczas jazdy jak i większej dbałości o naszą widoczność. W myśl zasady „widzieć i być widzianym”, nie wystarczy tylko przecieranie świateł. Zadbajmy również o czystość wszystkich szyb! Wiele z zagrożeń zapomnianych już w czasie lata, jak choćby zalegające na asfalcie mokre liście, znów zacznie utrudniać nam życie. Pamiętajmy o większych odstępach od poprzedzających pojazdów i bądźmy świadomi znacznie mniejszej przyczepność jaką dysponuje nasz samochód. Generalnie w zimie, ze względu na mniejsze prędkości, wszystko dzieje się wolniej jednak łatwiej o sytuacje awaryjne.Fot: Szkoła Jazdy Subaru

Zmieniające się warunki to również nasza świadomość porannej „niespodzianki” w postaci pokrytego śniegiem i lodem samochodu. Pozostawmy sobie troszkę czasu na ewentualne jego całkowite odśnieżenie! Jak często obserwujemy mknące przez miasto „śniegowe bałwany” w kształcie niczym nie przypominające samochodu. Nie bądźmy egoistami. Nasz pośpiech o poranku, pozostawienie zalegającego śniegu na dachu może być dużym utrudnieniem dla innych użytkowników.

Gdy pozbyliśmy się już niechcianego, wsiadamy do samochodu. Ważnym jest abyśmy w miarę możliwości zdjęli kurtkę. Pisałem już o tym w jednym z pierwszych artykułów z poradami (gruba kurtka krępuje ruchy, zmniejsza znacząco wyczucie samochodu, zmienia pozycję za kierownicą). Jeśli już musimy w niej prowadzić, pamiętajmy aby poprawnie zapiąć pas. Biodrowa jego część powinna przechodzić jak najbliżej naszego ciała, a nie jak w większości przypadków obserwuje luźno powiewać na kurtce i w dodatku być jeszcze poskręcana. Pas i poduszka powietrzna to jeden zespolony system, a nie dwa oddzielne urządzenia. Jeśli jeden z nich nie działa poprawnie, nie liczmy na to, że drugi nas uratuje!

No dobrze, jesteśmy już gotowi, ruszamy. Pytanie tylko co z rękami? Jest nam zimno? Naturalną pokusą jest jazda w rękawiczkach. Unikajmy tego w miarę możliwości. Jeśli nasz samochód ma obszytą skórą kierownicę wybierzmy i rękawiczki z tego samego materiału. Bawełna, zwłaszcza w przypadku kierownicy wykonanej z plastiku nigdy nie zapewni wystarczająco pewnego uchwytu grożąc wyślizgnięciem się koła kierowniczego z rąk.

Zima to wspaniały okres do podnoszenia własnych umiejętności panowania nad samochodem – samodoskonalenia. Pytanie tylko jak tego dokonać. Nikt nie mówi że zachęcam do dzikiego, niczym niepohamowanego szaleństwa po drogach. Jeśli trenować to tylko na zamkniętych i bezpiecznych placach, parkingach itp. gdzie mamy bardzo dobrą widoczność i nie innych użytkowników którym moglibyśmy przeszkadzać we właściwym wykorzystaniu tego terenu. Bezpieczeństwo to podstawa.

Fot: Szkoła Jazdy SubaruNo dobrze, jeśli już wiem gdzie i kiedy mogę ćwiczyć, jak do tego się zabrać? Co robić? Nie chcę przecież nikomu zaimponować. Chcę spróbować zachowania się mojego samochodu, zobaczyć w bezpieczny sposób jak fizyka rządzi światem, spróbować podstaw. To one właśnie możliwe są do opanowania jeśli tego chcemy. Jeszcze lepszy efekt osiągniemy jeśli mieliśmy lub będziemy mieli możliwość przetrenowania ich pod okiem doświadczonego instruktora, a nasze samotne próby będą tylko utrwalaniem zdobytej wiedzy – pracą nad pamięcią ruchową. Aby miały one sens polecam zabranie ze sobą kilku plastikowych butelek wypełnionych w połowie wodą, które posłużą nam za punkty odniesienie, umożliwią stworzenie własnych ćwiczeń. Jazda bez nich lub innych bezpiecznych „pachołków” będzie tylko zwykłym biciem piany. Nie rzucajmy się też samotnie na początku do ćwiczeń trudnych elementów. Wychodząc z założenia, iż najpierw raczkujemy, uczymy się wstawać, następnie zaczynamy stawiać pierwsze kroki, aby na końcu rozpocząć bieganie zacznijmy od podstaw. Do opanowania poślizgu będziemy potrzebowali doskonale wyćwiczonej pracy rąk na kierownicy, oraz pewności, że zareagujemy w odpowiedni sposób (umiejętność hamowania awaryjnego). Oto cztery ćwiczenia, od których zdecydowanie polecam rozpoczęcie. Po pierwsze praca rąk na kierownicy, najlepiej trenować zdobytą podczas szkolenia doskonalącego technikę jazdy wiedzę dla wypracowania odpowiednich odruchów. Jak ćwiczyć? Znajdźmy jakąś długą linię w miejscu gdzie chcemy jeździć. Ustawiamy się tak aby była ona między przednimi kołami, a następnie ruszamy delikatnie, bez gazu, z samego sprzęgła. Pozwalamy autu toczyć się tak powoli (bez trzymania nogi na gazie ani nie używając sprzęgła). Jadąc tak zwolna kręcimy kierownicą do maksymalnego wychylenia kół w prawo, po czym szybko wykonujemy skręt w lewo. Wszystko to w taki sposób aby linia wzdłuż której się poruszamy pozostała cały czas pomiędzy naszymi kołami. Wydaje się proste? Spróbuj sam i sam odpowiedz sobie na pytanie czy potrzebujesz treningu. Każdy skręt winien być spokojny, pozbawiony szarpnięć, a nasz samochód stwarzać wrażenia płynięcia spokojnie pokonując kolejne skręty. Wykonujemy pełne skręty kierownicą z jak najmniejszą ilością przełożeń. Pracujemy oczywiście obydwoma rękami a nie jedną! Nasze ruchy w prawo i lewo muszą być idealnie symetryczne, a przy przejściu ze skrętu w skręt (pozycja kół na wprost) gdybyśmy zrobili wówczas zdjęcie, powinniśmy zobaczyć dłonie ułożone w pozycji wyjściowej – podstawowy uchwyt „za piętnaście trzecia”. To bardzo ważne!

Po drugie, z czterech wspomnianych butelek ustawiamy duży kwadrat. Wsiadamy do samochodu i po śliskiej nawierzchni jeździmy po okręgu ze stałą prędkością. Poprzez dodawanie i odejmowanie gazu staramy się wyczuć zachowanie się naszego samochodu to jak wyjeżdża on przodem lub ucieka tyłem. W ten sposób w praktyce zobaczymy jak dodawanie gazu na skręconych kołach utrudnia skręcanie, a ujęcie go przywraca zadany tor jazdy lub wywołuje nawet nadsterowność.

Po trzecie, ustawiamy w linii nasze wykonane samodzielnie „pachołki” tworząc w ten sposób slalom. Na początek proponuję Fot: Szkoła Jazdy Subaruokoło 20-22 kroków. W miarę naszych postępów możemy zwiększyć tę odległość nie przekraczając jednak dla bezpieczeństwa 30 kroków. Minimalna ilość „słupków” to 6-7 aby ćwiczenie miało sens. Jeżdżąc w obie strony staramy się pracować nad koordynacją pracy rąk i nóg. Pamiętajmy w ćwiczeniu nie chodzi o prędkość przejazdu lecz jego precyzję. Dobry kierowca to powtarzalny kierowca! Wyćwiczona w pierwszym ćwiczeniu praca rąk na kierownicy przyda nam się i tutaj. Próbujemy jednak skręcać przy jak najmniejszych możliwych skrętach kierownicą. Aby wykonać zmianę kierunku jazdy wykorzystujemy pracę gazem (dodanie i ujmowanie jakie ćwiczyliśmy przed chwilą podczas jazdy po okręgu).

Po czwarte, hamowanie. Ustawiamy jeden z naszych słupków w bezpiecznym miejscu odległym od jakichkolwiek przeszkód. Następnie rozpędzamy nasz samochód do prędkości rzędu 40, potem 50 i 60 km/h. Dla bezpieczeństwa nie próbujmy robić tego przy większych wartościach. Naszym zadaniem jest dobranie odpowiedniego punktu hamowania tak, aby zatrzymać się możliwie jak najbliżej „przeszkody” bez potrącenia jej. Hamujemy oczywiście awaryjnie, starając się do maksimum wykorzystać układ hamulcowy oraz dostępne systemy. Zobaczmy jak trudne to zagadnienie. W ten sposób uczymy się odpowiedniej pracy hamulcem, doboru punktu hamowania, a ćwicząc to na różnych nawierzchniach i wyczucia przyczepności.

Na zakończenie jak zawsze zachęcam do ćwiczeń. W absolutnie bezpiecznych warunkach, nie przeceniając własnych i samochodu możliwości! Cały czas mając na uwadze jaki cel sobie postawiliśmy – poprawę techniki bezpiecznej jazdy!

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Zobacz także

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości