Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Raporty

Carsharing. Współdzielenie pojazdów. Czy auto na minuty się opłaca? Wady i zalety

Data publikacji: Autor: Wiesław Marnic

Fot. Wojciech Wojtkielewicz Carsharing czyli współużytkowanie samochodu, to coraz popularniejsza forma na pozyskanie auta na określony - zazwyczaj dość krótki okres czasu. Oferta przyciąga głównie młodych ludzi, dla których posiadanie czegoś - w tym przypadku samochodu - ma mniejsze znaczenie niż jego czasowe/chwilowe użytkowanie. Czy carsharing stanie się alternatywą dla usług taksówkarskich? W najbliższym czasie pewnie nie, ale bez wątpienia moda na współuzytkowanie będzie z czasem rosnąć.

Wszystko jest nasze, na wszystko nas stać. Tak w skrócie można opisać ideę, która być może za jakiś czas opanuje świat. Prawdę mówiąc droga do takiego stanu nie będzie ani krótka, ani łatwa. Przyjdzie społeczeństwu nie tylko pokonać odwieczne przywiązanie do świętego prawa własności, ale też na nowo zorganizować zasady naszego życia. Staniemy się użytkownikami czegoś, co wprawdzie należy do kogo innego, lecz za odpowiednią opłatą służy nam. Wszystko, lub prawie wszystko, będziemy mogli użytkować w wersji jakiej chcemy i przez dowolnie wybrany czas. Jedynym warunkiem realizacji marzeń będzie przestrzeganie ustalonych zasad i posiadanie środków wielokrotnie jednak mniejszych niż te, jakie, potrzebowalibyśmy na zrealizowanie pragnień w społeczeństwie posiadaczy. Na opisywanie negatywów takiego stanu rzeczy nie ma co tracić czasu. Przeciwnicy piękna współposiadania zrobią to znakomicie. Przejdźmy zatem do carsharingu.

Carsharing. Nie mam a jeżdżę

Wypożyczalnie pojazdów to stara idea. Nie wiem czy można było wypożyczyć wolant, czy karetę, ale jestem przekonany, że tak. Samochody z wypożyczalni stały się dostępne już w latach czterdziestych ubiegłego wieku za oceanem, bo gdzieżby indziej. W latach 70. rozwinęły się masowo wypożyczalnie samochodów. Dopiero jednak technologia cyfrowa stała się szansą na uruchomienie car-sharingu czyli wypożyczania auta na minuty, godziny czy też na nieco dłużej. Zamiast kupować auto lub też wynajmować taksówkę wystarczyło ściągnięcie na telefon odpowiedniej aplikacji, skomunikowanie się z firmą carsharingową i po naprawdę niewielkich formalnościach samochód był do dyspozycji potrzebującego za stosunkowo umiarkowaną opłatą.

W Krakowie w 2016 roku firma Traficar postawiła do dyspozycji chętnych pierwszych 100 samochodów. O trafności tego przedsięwzięcia najlepiej świadczy fakt, że w ciągu niespełna trzech lat potroiła swoją ofertę. Od 2017 roku w porozumieniu z Castoramą w tej samej formie udostępniała bagażowe Renaulty Kangoo. Z kronikarskiego obowiązku dodam jednak, że Polska w dziedzinie carsharingu była w stosunku do innych państw w Europie spóźniona. Nadrabiamy jednak dystans, bo branża rozwija się w tempie 200 procent rocznie. We wszystkich większych miastach Polski taka usługa jest już dostępna. A potentat polskiego rynku – firma Panek zapowiada, że jej samochody są już oferowane nawet w miastach liczących 20 000 mieszkańców.

Zobacz także: Kodeks drogowy 2022. Czy małe dziecko może samo poruszać się po drodze?

Skąd taka popularność carsharingowej usługi? Malkontenci twierdzą, że to wynik mody i od wieków obowiązującej zasady – „co za granicą wymyślą, to Polak polubi”. To jednak uproszczenie. Społeczeństwo polskie nauczyło się liczyć. Auta są drogie i niestety nieustannie drożeją, a do tego dochodzą niemałe koszty serwisu. Jednym słowem udział we współposiadaniu pojazdu jest tańszy, zwalnia z troski o stan samochodu i ubieganie się o miejsce do parkowania. Potrzebuję to zamawiam, płacę i jadę. Prosto łatwo i przyjemnie!

Carsharing. Nie samo dobre

Nie wszystko złoto co się świeci. Podobnie jest też z carsharingiem.

Przede wszystkim najważniejsze jest dobre opanowanie technologii cyfrowej. Trzeba umieć się zarejestrować, oczywiście za pośrednictwem poczty elektronicznej. Już ten pierwszy warunek powoduje ograniczenia. Z carsharingu korzystają na ogół przedstawiciele młodszego pokolenia, dobrze wykształceni i stosunkowo zamożni. W Polsce, badań wśród uczestników tej formy użytkowania samochodów nie przeprowadzono, ale analizy zagraniczne wykazują, że są to na ogół ludzie po 30. roku życia z ustabilizowaną, stosunkowo wysoką pozycją zawodową i wyższymi niż średnie dochodami. Nie ma natomiast informacji czy firmy wykorzystują tę formę transportu w swojej działalności. Wszystko zapewne zależy od tego czy carsharing można wpisywać w koszty.

Pozostawmy jednak sprawę firm. Chcąc skorzystać z dobrodziejstw tej formy transportu musimy się zarejestrować. Zeskanować swoje prawo jazdy i wykazać wypłacalność. Uznajmy, że to się udało. Teraz szukamy za pośrednictwem smartfona samochodu w najbliższej okolicy. Czasami idzie to łatwo, czasami nie. Trzeba też nieźle znać topografię miasta, by do pojazdu trafić. Bywa też, że znajdujemy auto i nie możemy się do niego dostać. To oznacza, że jest ono przez kogoś zarezerwowane. Wtedy nie pozostaje nam nic innego jak rozpocząć poszukiwania na nowo. A czas leci, a przecież wynajmujemy samochód, by szybciej załatwić swoje sprawy. Trzeba też dokładnie obejrzeć auto i wysłać do firmy carsharingowej raport o jego stanie. Oglądania nie sposób przyśpieszyć, bo może to nas sporo kosztować gdyż wszelkie uszkodzenia pójdą na nasze konto. Potem już tylko otwarcie, oczywiście telefonem i jedziemy.

Nie zawsze też można przebierać w markach i modelach. Wśród carsharingowych maszyn są także tak ekskluzywne jak Ferrari, czy Bentley, ale są one dostępne tylko dla sprawdzonych klientów z odpowiednim, wysoko wypracowanym kontem. Tyle tylko, że o tym dowiadujemy się dopiero wówczas gdy limuzyna nie reaguje na naszą aplikację.

Po dojechaniu też można mieć problemy. Aby zakończyć użytkowanie trzeba auto ustawić na miejscu parkingowym i to wcale nie pierwszym lepszym. Musi to być parking ogólnodostępny. Ale nie wielopoziomowy, czy podziemny. A jak takich akurat w pobliżu celu naszej podróży nie ma? To musimy takiego miejsca poszukać. A czas leci, a w tym wypadku to nie tylko dodatkowe opłaty ale również konieczność dojścia, czyli kolejne zmarnowane minuty. Po zakończeniu współposiadania wysyłamy informację, że zakończyliśmy użytkowanie i autko czeka na następnego klienta. Oczywiście możemy też nie kończyć podróży płacąc za postój. Jest też opcja innego czasowego użytkowania – na godziny, dni czy tygodnie do wyboru. Dla każdego według jego potrzeb i - oczywiście - możliwości.

Carsharing. Warto czy nie?

To zależy od indywidualnych potrzeb i przyzwyczajeń. Jeżeli ktoś ma potrzebę samodzielnego prowadzenia samochodu i dobrze porusza się w świecie cyfrowych uwarunkowań, to carsharing jest dla niego. Nie przeszkodzą mu wypomniane niedogodności. Co do konkurencji taxi czy Ubera wiele zależy od pory dnia i stopnia zatłoczenia dróg. Jak są one mało zatłoczone, to samochód z carsharingu będzie jego użytkownika kosztował taniej, oczywiście w przypadku wynajmu na minuty, a nie innej konfiguracji. Jeżeli jednak akurat jest pora korków, to może się tak zdarzyć, że podróż taksówką okaże się tańsza. A w dodatku taxi podjedzie tam gdzie jej potrzebujemy i nie musimy się martwić o miejsce parkingowe po zakończeniu kursu.

Przestrzegam też osoby próbujące zadawać "szpanu" autem carsharingowym. Nawet Bentley ozdobiony jest napisem z logo firmy tak wyrazistym, że nie sposób go nie zauważyć. Tak więc z potrzeby zaimponowania nici.

Z krajowego doświadczenia warto też odnotować, że nowoczesność w dziedzinie carsharingu nie bardzo sie opłaca. Vozilla wrocławska firma carsharingowa swoją działalność zakończyła. To samo stało w się 2021 roku z Innogy go, która wprowadziła na polskie ulice elektryczne BMW i3. Być może powodem takiego stanu rzeczy jest zbyt rzadka sieć stacji ładowania elektrycznych samochodów. Jednak w ofercie pozostałych na rynku firm samochody elektryczne są nadal oferowane, z czego można wnosić, że są na ich użytkowanie chętni, mimo przeciwności.

W Europie Zachodniej rynek carsharingu rośnie a badacze z Frost & Sullivan są zdania, że do roku 2025 z takiej formy użytkowania 500 000 aut skorzysta około 36 milionów zainteresowanych. Jeden zaś współużytkowany samochód będzie przypadał na 500 mieszkańców. W Polsce w tej branży działa obecnie 9 firm. A że konkurencja jest ostra niech zaświadczy fakt, że do akcji włączają się nawet celebryci. Jeden z nich, którego nazwisko pominę na swoim blogu skrytykował bezlitośnie carsharigowe auto, bo było brudne i zabałaganione w środku. Oczywiście wymieniając z nazwy firmę właściciela. Spodziewać się należy też innych opinii oczywiście dotyczących innych firm carsharigowych.

Carsharing. Trochę ekonomii

Najbardziej popularne modele to w ofercie carsharingowej to Renault Clio, Zoe, Dacia Spring – to w firmie Traficar. 4 mobility do dyspozycji klientów postawiło Audi w modelach A3, Q2, Q3 i Nissana Leafa. W Warszawie w grudniu ubiegłego roku działy trzy firmy zajmujące się wynajmem samochodów w carsharingu. Poza dwoma już wymienionymi jest obecna firma Panek – prawdziwy potentat w tej dziedzinie do której należy ponad 52 procent rynku. Ma ona najbardziej urozmaiconą ofertę w kilku kategoriach aut. Od popularnych Toyot Yaris aż po klasę luksusową, którą reprezentuje obok wspomnianego już Bentleya także marka Ferrari w modelu F430 czy Aston Martin V8. Ceny wynajmu są oczywiście zróżnicowane, ale uogólniając przejechanie jednego kilometra kosztuje około 3 złotych z opłatą startową, w kategorii podstawowej, a kto chce pobawić się w milionera musi się liczyć z wydatkiem nawet ponad 1000 i więcej złotych.

Wypożyczając samochód jego ubezpiecznie jest juz zawarte w cenie. Może być w wersji podstawowej za kilka złotych i rozszerzonej - Premium - droższej o jeden złoty. Oczywiście ubezpieczenie "luksusów" jest proporcjonalnie droższe. W ten sposób system carsharingu zabezpiecza swoich klientów przed niespodzianymi wydarzeniami. Można go porównać do autocasco w pełnym wymiarze. Jak się coś przydarzy postępowanie jest podobne.

I na koniec czy się to opłaca. Za 15 kilometrów jazdy „współużytkownik” samochodu zapłaci około 40 złotych. Ta sama odległość pokonana Bentleyem miała w ubiegłym roku cenę 200 złotych. Podróż na porównywalnym dystansie Uberem kosztuje około 23 złote. Opłacalność zależy zatem od wyboru klienta i jego nawyków. Jak wszystko w życiu.

Zobacz także: Mercedes EQA - prezentacja modelu

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Igor (gość)

    Nie sądzę, żeby to całkiem wyparło taksówki. Jak idę na o=imprezę to nie zamówię samochodu na minuty tylko z pki zamówię optitaxi i dojadę do domu bezpiecznie. Takich sytuacji mogę wymieniać bez końca, bo czasem zwyczajnie jest potrzebny szofer albo taksówkarz, który nas dowiezie na miejsce.

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości