Wszystko
o samochodach

Przepisy / Aktualności

Czy nowe przepisy spowodują korki ?

Data publikacji: Autor: (ip)

Fot: Archiwum Polskapresse Skutki zmian w przepisach szkolenia kierowców spowodują co prawda więcej korków na ekspresówkach, mogą jednak pozytywnie wpłynąć na świadomość świeżo upieczonych kierowców – komentują eksperci motoryzacji.
Nowe przepisy dotyczące egzaminów na prawo jazdy wejdą na początku Fot: Archiwum Polskapresse 2013 roku, czyli nieco później niż początkowo planowano (miały wejść 11 lutego 2012). Zdaniem ekspertów rynku motoryzacyjnego, choć nie zrewolucjonizują one systemu szkolenia kierowców, są krokiem w dobrym kierunku.

– Chodzi przede wszystkim o kwestię dodatkowych szkoleń z zakresu techniki jazdy. Młodzi kierowcy będą musieli skonfrontować swoje umiejętności i nawyki wyniesione ze szkoły jazdy z tym ,jak powinno się jeździć, a to będzie działać na ich wyobraźnię – uważa Witold Rogowski z sieci motoryzacyjnej ProfiAuto.pl zrzeszającej sklepy i hurtownie motoryzacyjne oraz niezależne warsztaty w ponad 200 miastach w Polsce.

Poślizg jak kubeł zimnej wody
Podobna opinię ma Mariusz Podkalicki, kierowca wyścigowy i właściciel szkoły doskonalenia techniki jazdy Pro Driving Team.
– Ilość szkoleń, do których ustawodawca zobowiązuje świeżo upieczonego kierowcę nie jest wystarczająca, żeby naprawdę nauczył się on jeździć bezpiecznie. W ciągu tych obowiązkowych kilku godzin, może on co najwyżej spróbować jak zachowuje się auto w niebezpiecznej sytuacji, np. utraty przyczepności, czy przy nagłym ostrym skręcie – mówi Mariusz Podkalicki. – To nie wystarczy, żeby nauczyć takiego kierowcę prawidłowych odruchów na drodze, ale może wystarczyć, żeby zrozumiał jakie są obecnie jego umiejętności i przestraszył się na tyle, żeby zdecydował się na szkolenie z prawdziwego zdarzenia – dodaje szef Pro Driving Team.

Przypomnijmy, że wchodzące 1 stycznia przepisy nakazują kierowcy, aby między czwartym a ósmym miesiącem po uzyskaniu prawa jazdy przeszedł kurs teoretyczny z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego i praktyczny z doskonalenia techniki jazdy.

Zdaniem Mariusza Podkalickiego, okres czterech miesięcy po uzyskaniu „prawka” to dobry pomysł. Przez ten czas młody kierowca będzie mógł nabrać już pewnej wprawy w prowadzeniu i w czasie szkolenia będzie faktycznie rozwijał swoje umiejętności, a nie koncentrował się na tym, by nie zgasł mu samochód i by płynnie ruszyć.

- Niestety obecnie, nawet  po zdaniu egzaminu umiejętności kierowców ograniczają się właśnie do tego. Nie raz spotkałem na szkoleniu kierowców, w których przypadku ciężko mi było sobie wyobrazić jakim cudem zdali egzamin na prawo jazdy – mówi Mariusz Podkalicki.

Zdaniem Witolda Rogowskiego zbytnia skłonność do szarżowania świeżo upieczonych kierowców to jeden z większych problemów na polskich drogach.- Szczególnie dotyczy to mężczyzn, których, co gorsza w przekonaniu o niezwykłych umiejętnościach rajdowych przekonują znajomi, czy dumni z dziecka rodzice. Niestety o tym jak jest naprawdę, często przekonują się dopiero w sytuacji, w której po prostu nie umieją sobie poradzić z opanowaniem samochodu – mówi ekspert ProfiAuto.pl

Fot: Archiwum Polskapresse Albo mandat albo frustracja

Zdaniem ekspertów nie wszystkie nowe przepisy zasługują na pochwałę. Zgodnie krytykują oni np. przepis dotyczący szczególnego ograniczenia prędkości dla młodszych kierowców. Przez pierwsze osiem miesięcy po otrzymaniu „prawka” kierowcy nie będą mogli przekraczać 50 km/h w terenie zabudowanym, 80 km/h poza nim oraz 100 km/h na drogach ekspresowych i autostradach.

- Ograniczenie do 100 km/h dla młodych kierowców na autostradach to dobry pomysł, jednak 80 poza terenem zabudowanym na drogach z jednym pasem ruchu może prowadzić do nasilenia się korków i zwiększenia frustracji kierowców, którzy będą musieli jechać za takim „spowalniaczem” – mówi Mariusz Podkalicki.

- Z drugiej strony przepis ten zachęca młodych kierowców do łamania go. Nie chcąc być „zawalidrogą” będą oni po prostu jechali 90, w ten sposób narażając się na mandat i przyzwyczajając się do… łamania przepisów – wtóruje mu Witold Rogowski.Dodaje, że niezbyt trafione są niektóre pomysły z nowego taryfikatora mandatów.

- Kontrowersyjny moim zdaniem jest np. zaledwie 150 złotowy mandat za przewożenie dziecka bez fotelika, czy pięć punktów (bez mandatu) za holowanie sań samochodem, podczas gdy co roku mamy doniesienia o tragicznych wypadkach spowodowanych takim zachowaniem – mówi ekspert ProfiAuto.pl.

Zdaniem obu ekspertów dobrym pomysłem są zmiany w zasadach zdawania egzaminu teoretycznego. – Losowanie nieznanych wcześniej pytań wymaga od zdającego rozumienia zasad ruchu drogowego, a nie bezmyślnego wkuwania na pamięć zestawu odpowiedzi – mówią eksperci.

Przykładowe zmiany w przepisach od 2013 r.:

Na egzaminie prawa jazdy:
  • symulacje drogowe podczas egzaminu, które mają uczyć prawidłowego zachowania podczas rzeczywistej jazdy,
  • pytania nie będą wcześniej znane,
  • czas na odpowiedzi zostanie skrócony do 10 sekund bez możliwości powrotu do poprzedniego,
Po egzaminie:
  • dwuletni „okres próbny”. Jeśli kierowca popełni w tym czasie dwa wykroczenia drogowe, będzie musiał przejść ponowny kurs, badania psychologiczne i pozostać na „okresie próbnym” następne dwa lata. Trzy wykroczenia będą oznaczały konieczność ponownego zdawania egzaminu.
  • przez pierwsze osiem miesięcy kierowcy nie będą mogli przekraczać 50 km/h w terenie zabudowanym, 80 km/h poza nim oraz 100 km/h na drogach ekspresowych i autostradach
  • między 4 a 8 miesiącem po uzyskaniu „prawka” będą zobowiązani do odbycia kursu teoretycznego oraz praktycznego z doskonalenia techniki jazdy
Nowy taryfikator mandatów :
  • jazda bez pasów - 4 punkty karne i 100 zł,
  • przewożenie dziecka bez fotelika - 6 punktów karnych i 150 zł,
  • rozmowa przez telefon komórkowy bez zestawu głośnomówiącego - 5 punktów karnych i 200 zł,
  • parkowanie w miejscu dla niepełnosprawnych - 5 punktów karnych i 500 zł,
  • wyprzedzanie na przejściu dla pieszych - 10 punktów karnych i 200 zł,
  • wymuszenie pierwszeństwa na pieszym, który stoi przy przejściu - 10 punktów karnych i 350 zł,
  • holowanie sań za samochodem - 5 punktów karnych.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • ali (gość)

    No to teraz będą robić prawa jazdy, które się schowa na dwa lata do szuflady, żeby się nie stresować jazdą, nie być zawalidrogą, nie nałapać punktów, nie popełniać wykroczeń, czyli po prostu, żeby nie stracić tak trudno i ciężko zdobytego papierka. A po tym okresie już jako doświadczony kierowca będzie można już jeździć bezstresowo.

  • Wroclawianin (gość)

    Zgadzam sie z Alim;-)Ale chyba nie ma innego sposobu - bo jak zweryfikowac ile kilometrow przejechal swiezo upieczony kierowca? Ekspert od ruchu drogowego z ProDrivingTeam ma racje w jednej kwestii-przejscie szkolenia na prawo jazdy i zdanie egzaminu jest niewystarczajace zeby jezdzic prawidlowo, jednak tutaj konczy sie moja zgodnosc z jego opinia. Do prawidlowej jazdy potrzebna jest praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. Ograniczajac dostep do prawa jazdy komplikujac egzaminiu wcale nie poprawimy bezpieczenstwa - to tylko zwiekszy wplywy do budzetu. W szczegolnosci zmiana egzaminiu teoretycznego i pseudo realne sytuacje(poprzez obnizenie czasu do 10sek). Po to jest wlasnie egzamin praktyczny, aby zderzyc sie z rzeczywistoscia - tym rozni sie od egzaminu teoretycznego, ktory powinien weryfikowac znajomosc ogolna przepisow. Faktem jest to, ze obecne pytania byly po prostu debilne, poniewaz to nie powinno byc tak, ze zdajacy musi sie w pytaniu zastanawiac "co poeta mial na mysli"

  • Bad (gość)

    Lol czyli kolejny sposób żeby nasze "kochane" państwo zarobiło pieniądze, czy pomysłodawca zasponsoruje osobie zdającej prawo jazdy dodatkowy kurs na który będzie musiał się udać, nie to tylko czysta ekonomia. Po drugie trudnejsza teoria tak jeden niezdany egzamin praktyczny to paliwo i godzina pracy egzaminatora, a jeden nie zdany egzamin teoretyczny to oszczędność: pół godziny pracy egzaminatora na 15zdających i trochę prądu znowy ekonomia. Pozdrawiam ekonomistów poprawiających budżet

  • Komentarz usunięty.
  • Komentarz usunięty.
  • Komentarz usunięty.
  • WM (gość)

    Hehe. Na kursie prawa jazdy będzie można jechać 140km/h na autostradzie ale po zdaniu egzaminu przez dwa lata tylko 100km/h : D

  • kobieta32 (gość)

    każdemu się nie dogodzi. zawsze ktoś będzie pokrzywdzony.I komuś coś nie będzie pasić. ale jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi.Zmiany w przepisach nie zmienią liczby zabitych na drogach, ilości pijanych i nieodpowiedzialnych kierowców, brawury, głupoty, chamstwa, debilizmu, imbecylizmu.....itd itp.A kto może to zmienić? No, MY.Weźmy się,k...(przepraszam) za siebie i zmieńmy się! Może należałoby wziąć przykład np z Irlandii, gdzie kursantów uczą rodzice (płaci się ubezpieczenie, L na dach i sru, potem jest jakiś tam egzamin i już się jest pełnoprawnym kierowcą),a nie wymyślać nie stworzone, niesprawdzone przepisy, którymi można się podetrzeć(przepraszam za wyrażenie).!Pozdrawiam+

  • Air2006pl (gość)

    Z jednej strony jeśli większość kierowców będzie znała nowe przepisy, to całkiem możliwe że nauczy się panować nad frustracją. Z drugiej strony jak rozpoznać nowego kierowcę w tłumie? Kto pozna w jadącym 90 km/h łamiącego prawo nowego kierowcę?

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości