Wszystko
o samochodach

Motosport / Rajdy

Dakar 2016. Kłopoty Rafała Sonika

Data publikacji: Autor: Leszek Jaźwiecki, korespondencja z Rajdu Dakar (AIP)

Fot. Orlen Team  Powoli Rajd Dakar dobija do półmetka. Po etapach w Argentynie rywalizacja przeniosła się wysoko w góry, do Boliwii. To mają być etapy prawdy. Są jednak już pierwsi przegrani, wśród nich niestety Polacy.

Fot. Orlen Team  Trudy Rajdu Dakar dają już o sobie znać. W środę długo czekaliśmy w obozie w Jujuy na Marka Dąbrowskiego i Jacka Czachora, którzy na trasie 4. etapu walczyli z awarią skrzyni biegów. Wydawało się, że dla nich rajd już się zakończył. Ambitni Polacy nie poddali się, ich heroiczna walka zakończyła się powodzeniem i  jadąca samochodem z numerem 322 załoga następnego dnia wyruszyła na kolejny etap. Praktycznie wszyscy nasi zawodnicy mieli większe lub mniejsze problemy na tym etapie. Gorsze były te techniczne, których nie można było rozwiązać, bo w tym nikt nie mógł korzystać z pomocy serwisu. Z obozu w Jujuy usunięto nawet nie tylko samochody techniczne, ale także auta obsługujące Dakar oraz pojazdy medialne.

- Po to by nie można było podrzucać części zamiennych - wyjaśnił jeden z fotoreporterów od kilku lat obsługujący Dakar.

 Pierwszy motocyklista na piąty etap w stronę boliwijskiej granicy ruszył już o 4 rano. Po raz kolejny dobrze spisał się Jakub Piątek. Młody Polak jedzie bez tremy, ściga się z najlepszymi, we klasyfikacji generalnej jest na 35 miejscu. - Miałem problem z hamulcami - tłumaczy. - Wyciekający płyn z amortyzatora kapał wprost na hamulec. Miałem też drobne problemy z zawieszeniem, więc nie ryzykowałem - przyznał Piątek.  Większe problemy miała jego techniczna ekipa. Ich camper odmówił posłuszeństwa w górach, trzeba było sprowadzić pomoc. - Gorzej, że będę musiał gdzieś poszukać spania - martwił się zawodnik.

Zobacz także: Karuzela trenerska kręci się w Ekstraklasie. Już siedem klubów zmieniło szkoleniowców

Problemy Piątka były na 5 etapie z Jujuy do Uyuni niczym wobec tego co spotkało Rafała Sonika. Już wcześniej krakowianin narzekał na wyciekający olej, ale nie tracił nadziei i zapowiadał, że tak łatwo się nie podda. - Będę dolewał oleju i jechał dalej - zapowiadał przed startem. Mimo awarii Sonik pojechał odważnie, może aż za. Na jednym z pomiarów czasu był nawet trzeci, ale na kolejnym już się nie pojawił. Jego silnik odmówił posłuszeństwa. Polski quadowiec czeka na pomoc, nie myśli o wycofaniu się z rajdu. Nie zajmie w nim jednak wysokiego miejsca. Pozycję lidera stracił Ignacio Casale. Chilijczyk z powdu awarii stracił niemal godzinę, wypadł poza pierwszą dziesiątkę w "generalce". W Uyuni z quadowców najszybciej finiszował Alexis Hernandez z Peru.

Fot. Orlen Team  Do mety maratonu w Uyuni dotarł także Dąbrowski i mechanicy od razy wzięli się ostro do roboty. Polak z tymi problemami jakie miał dzień wcześniej i tak pojechał dobrze, był 29, przed nim na 26 miejscu na mecie zameldował się Adam Małysz. Najlepiej z "biało-czerwonych" spisał się na tym etapie Jakub Przygoński zajmując 15 miejsce. Wygrał, po raz trzeci Sebastien Loeb, Francuz przewodzi też w klasyfikacji generalnej.

 W piątek etap wokół Uyuni. Należy spodziewać się ostrej rywalizacji. Zawodnicy, którzy stracili w maratonie będą szukać okazji by odrobić straty. Na przeszkodzie może stanąć pogoda.  W Boliwii w dzień praży niemiłosiernie, ale w nocy temperatura spada w okolice 5 stopni. Do tego dochodzi wysokość. Zawodnicy są zahartowani, ale gorzej jest z ich pojazdami. - Silnik traci moc, zwłaszcza przy ruszaniu - tłumaczy Jakub Piątek. - Nie ma też takiego przyśpieszenia

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości