Wszystko
o samochodach

Aktualności / Informacje

Downsizing – czy mały silnik jest rzeczywiście ekonomiczny?

Data publikacji: Autor: Paweł Mikos

Fot: Grupa Bemo Motors Klienci salonów samochodowych wybierając nowy pojazd kierują się przede wszystkim ceną, ale zwracają uwagę również na ekonomiczność auta, czyli głównie zużycie paliwa i koszty serwisowania. Nic więc dziwnego, że coraz więcej producentów aut tworzy jednostki napędowe wpisujące się w ideę downsizingu.

Cała branża najwidoczniej uznała, że jest to słuszny kierunek i fordowskiej jednostce EcoBoost o pojemności zaledwie 1 litra Fot: Grupa Bemo Motorsprzyznała tytuł Silnika Roku. Jednak czy jest to również opłacalne dla kierowcy i jego kieszeni?

Co to jest downsizing?
Downsizing w motoryzacji jest niemal jak hasło każdego handlowca –  „Mieć więcej za mniej”, czyli w tym przypadku: mieć więcej mocy i lepsze osiągi przy mniejszej pojemności silnika i mniejszym zużyciu paliwa. Warto także podkreślić, że zwiększenie wydajności jest związane z wysileniem termodynamicznym, a nie mechanicznym jednostki. Tym samym silnik nie jest tak bardzo narażony na usterki, jak w przypadku tuningu.

Producenci samochodów w różny sposób podchodzą do downsizingu. Niektórzy zwiększają osiągi poprzez dodatkowe doposażenie jednostki w turbinę lub kompresor, zmienne kąty i wzniosy rozrządu, zastosowanie wysokiego stopnia sprężenia wtrysku paliwa lub zmniejszenie liczby cylindrów. Dość często kilka z tych rozwiązań jest stosowanych jednocześnie, jak chociażby we wspomnianej jednostce Ford – EcoBoost o pojemności 1,0 litra.

Wydatki na paliwo
Zmniejszanie pojemności silnika ma jeden zasadniczy cel – ograniczyć apetyty samochodów na benzynę czy olej napędowy oraz zmniejszyć emisję spalin. Czy tak jest rzeczywiście? Porównując Forda Focus z tradycyjnym silnikiem benzynowym 1,6 litra (120 KM) z tym samym samochodem wyposażonym w jednostkę 1,0 EcoBoost (125 KM), to średnio na dystansie 100 km oszczędzamy 0,9 litra benzyny. Według danych producenta, Focus z silnikiem EcoBoost średnio spala 5,0 l/100 km, a jego odpowiednik z tradycyjnym układem napędowym 5,9 l/100 km. O 35g/km niższa jest też emisja CO2. Zakładając, że rocznie do pokonania mamy 10 tys. km, wówczas możemy zaoszczędzić  około 500 złotych na samym paliwie.

Nie jest trudno znaleźć odpowiedni przykład downsizingu także w odniesieniu do silnika dieslowskiego. Japońscy inżynierowie z Nissana w modelu Qashqai zastąpili  2,0-litrową jednostkę silnikiem o pojemności 1,6 litra. Jaki efekt uzyskali? – Przede wszystkim znacznie zmniejszono zużycie paliwa. W cyklu mieszanym średnie spalanie kształtuje się na poziomie 4,9 litra oleju, czyli o litr mniej niż w egzemplarzach z 2-litrową jednostką. Zatem jeśli ktoś rocznie pokonuje około 20-25 tys. km, to może zaoszczędzić nawet około 1500 zł – mówi Artur Kubiak z salonu Nissan Auto Club w Poznaniu. Mimo, że silnik się zmniejszył, to liczba koni mechanicznych jest niewiele mniejsza i – co ważniejsze – moment obrotowy jest taki sam, jak w jednostce 2,0, ale Fot: Grupa Bemo Motorsdostępny jest w większym zakresie obrotów użytkowych, co z kolei poprawia jego przyspieszenie od 50 do 80 km/h.

Wydatki na serwisowanie
Wiele osób obawia się kupowania aut z silnikami o małej pojemności i dużej mocy sądząc, że te mogą być nietrwałe. Jednak eksperci uważają, że takie obawy są bezpodstawne. – Mit mówiący, że silniki o niższym litrażu i jednocześnie dużej mocy  częściej się psują można włożyć między bajki. Może się tak dziać, jeżeli mamy do czynienia z tuningiem mocy silnika. Jednak jednostki konstruowane od podstaw z założeniem zmniejszenia pojemności i większej mocy nie ulegają awariom – twierdzi Jacek Brzóska, szef serwisu Ford Bemo Motors w Poznaniu.

Według niego koszty serwisowania są nawet nieco tańsze niż w przypadku tradycyjnych jednostek. – Podstawowy przegląd Forda Focus z silnikiem EcoBoost jest o kilka złotych tańszy niż z tradycyjną jednostką – dodaje Jacek Brzóska.  Na dodatek jednostka EcoBoost używa turbosprężarki o małym momencie bezwładności, co pozwala na szybką reakcję na naciśnięcie pedału gazu nawet przy niskich obrotach silnika. Dzięki temu turbosprężarka może dodawać silnikowi mocy w całym zakresie jego prędkości obrotowych, samej osiągając maksymalnie poziom 248 000 obr/min. Warto także dodać, że jednostka 2,0 EcoBoost pracuje na łańcuchu rozrządu, a zatem nie musimy się martwić o koszty wymiany paska rozrządu.

Dodatkowe profity
W czasie, kiedy ceny paliw są bardzo wysokie i raczej będą jeszcze rosnąć takie samochody są z pewnością warte uwagi. Na korzyść samochodów z silnikami mniejszymi litrażowo przemawia również fakt, że w Polsce składka obowiązkowego ubezpieczenia OC samochodu jest naliczana m.in. od pojemności silnika, na czym możemy zaoszczędzić nawet do 1000 złotych. Co ciekawe, kupując nowy samochód z mniejszymi samochodem wcale nie musimy zapłacić więcej, mimo, że auta te mają silniki nowszej generacji. Porównując ceny wspomnianych dwóch wersji Forda Focus okaże się, że różnica wynosi zaledwie 150 złotych. I to na korzyść egzemplarzy z jednostką EcoBoost.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • sprawiedliwy (gość)

    Najlepsze silniki mają amerykanie, stare i sprawdzone HEMI nie psują się. Fakt, że nie są ECO i dostarczają dużo C02, ale ja mam to w nosie. Żyje się raz i trzeba mieć dobry silnik z rezerwą mocy, a nie pseudo silniki Eco Coś tam o Forda, albo wspaniałe TSI od Syfwagena.

  • sprawiedliwy (gość)

    Lepiej sprowadzić sobie auto z usa, a nie męczyć się z "nowoczesnymi" Europejczykami. Nie wciskajcie mi kitu tylko, że macie Fordy, Vw i inne szroty z malutkim silnikiem i dużą mocą i nic się wam nie psuje. Siedzę w motoryzacji długo i wiem, że silniki są... kiepskie. Ale dziś produkuje się samochody na 5 do 6 lat użytkowania, więc jest to zabieg czysto marketingowy.

  • sprawiedliwy (gość)

    Przecież po udanych w124 Mercedes zaczął powoli bankrutować i teraz mamy wspaniałe mercedesy z rdzą i innymi problemami, ale oczywiście po gwarancji :) Reasumują, ludzie olewajcie nowoczesne silniki, a jeżeli macie już kupować samochody, to tanie z małymi silnikami i zmieniać je co 4-6 lat. Zobaczcie jak drogie samochody się psują i tracą na wartości.pzdr

  • Jarpoz (gość)

    Ten artykuł to miks czystej marketingowej propagandy, naprzemiennie z błędami i brakiem orientacji o czym autor pisze. Zgadzam się z przedmówcą, mały wysilony silnik może i będzie przyzwoity, ale tylko kilka lat. Polacy kupujący auta zwykle ponad 10-o letnie kiedyś dotkliwie się o tym przekonają.

  • stanczyk (gość)

    Rzeczywiscie troche Makekingiem zajezdza .. Ostatnio gdzies czytalem art porownujacy: np. Focus I gen poj 1,6 i ten teraz Ecooboost .. itd .. wychodzilo generalnie podobinie.. Jest tez efekt wyzszego krecenia mniejszych silnikow w miescie co podnosi spalanie (a te dane producenta to wiecie co znimi mozna zrobi ?!? .. :) .. "Ale dziś produkuje się samochody na 5 do 6 lat użytkowania, - to tez klucz do sprawy ..

  • Społ.EkoRzecznik (gość)

    już miałęm odpuścić , ale wpis ob stańczyka o "kręceniu " wyprowadził mnie z nerw. otóż : Człowiek Rozumny nie "kręci" silnika w mieści bo jedzie płynnie a do takiej jazdy w mieście wystarcza kila(naście) kW. a jezeli jest szybkowściekły i "musi" ścigać się z innymi szybkowściekłymi insektami , na ogół do świateł, to sam se winny. a w temacie zasadniczym : charakterystyka uniwersalna wyjaśnia wszystko i ,analogicznie, downsizingowane silniki są dla Ludzi Rozumnych do zaspokojenia potrzeby przemieszczania a nie do ścigania

  • mario (gość)

    "Co ciekawe, kupując nowy samochód z mniejszymi samochodem....." autor za dużo wypił....:)

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości