Wszystko
o samochodach

Motosport / Pozostałe sporty

Driftingowe Mistrzostwa Polski na Torze Poznań

Data publikacji: Autor: Maciej Roik

Fot. PFD Silniki o mocy ponad 500 koni mechanicznych, zapach palonej gumy, kłęby dymu i emocje - to wszystko czeka na osoby, które w najbliższy weekend zdecydują się odwiedzić Tor Poznań. W ciągu dwóch dni odbędzie się tam I runda N-Gine Driftingowych Mistrzostw Polski.
Fot. PFD - Pierwszego dnia rozegrane zostaną zawody cyklu Driftingowego Pucharu Polski dla amatorów oraz kwalifikacje do finałów I rundy N-Gine Driftingowych Mistrzostw Polski dla zawodników z licencjami PFD - wylicza Magdalena Budek z Polskiej Federacji Driftingu. - Finały zostaną rozegrane w niedzielę i to będzie najbardziej widowiskowy dzień zawodów, na który szczególnie zapraszamy kibiców.

CZYTAJ TAKŻE

Sezon wyścigów na 1/4 mili otwarty!

Zbliża się I runda Driftingowych Mistrzostw Polski N-Gine [FILM]


Jak zapewniają organizatorzy, wybór obiektu nie jest przypadkowy. Tor Poznań to jedyny w pełni profesjonalny tor wyścigowy w Polsce, który pozwala PFD zorganizować bezpieczne i widowiskowe zawody. Tytułu driftingowego mistrza Polski bronić będzie Maciej Bochenek.

- Nie będzie miał łatwego zadania - podkreśla Magdalena Budek. - Poziom licencjonowanych zawodników jest nie tylko bardzo wysoki, ale i wyrównany, co sprawia, że od samego początku walka będzie zacięta i emocjonująca.

Na pewno trudno wskazać jednoznacznego faworyta. Zwłaszcza że w tym roku czołówka mocno się "dozbroiła". Moc silników większości startujących samochodów przekracza 500 KM!

Fot. PFD W trakcie weekendowych zawodów nie zabraknie ciekawych debiutów - m.in. pierwszego w Polsce Mitsubishi Lancera Evolution RWD przystosowanego do zawodów driftingowych.

Oprócz sportowych emocji kibice mogą liczyć na prawdziwe święto miłośników motoryzacji. Bo w driftingowym miasteczku nie zabraknie stoisk sponsorów, a na gości czekać będzie wiele dodatkowych atrakcji, takich jak np. przejazdy drift-taxi oraz sesje, podczas których będzie można zdobyć autografy zawodników oraz teamowe gadżety. Bilet na jeden dzień zawodów kosztuje 25 złotych.

Organizatorzy mają nadzieję, że na Torze Poznań nie zabraknie amatorów driftingu, czyli dyscypliny, która w Polsce dynamicznie się rozwija.

- Drifting jest jedną z najmłodszych dyscyplin sportów motorowych - mówi Andrzej Witkowski prezes PFD. - W Polsce obecny jest od sześciu lat i od tego czasu zyskał dużą popularność. Niestety, wciąż pokutuje przekonanie, że jazda w kontrolowanym poślizgu to "palenie opon". Polska Federacja Driftingu rozprawia się z tym mitem, organizując Driftingowe Mistrzostwa Polski - tłumaczy Witkowski.

Drifting jest dyscypliną, która powstała w latach 60. XX wieku w Japonii. Młodzi kierowcy, których nie było stać na uczestniczenie w profesjonalnych imprezach, wyjeżdżali nocami na górskie serpentyny. Początkowo wygrywał ten najszybszy. Okazało się, że na krętych drogach można było uzyskać lepszy czas, pokonując odcinek w kontrolowanym poślizgu.

- Wielu kierowcom ta technika jazdy spodobała się tak bardzo, że postanowili ją rozwijać - mówi Witkowski. - Już z pominięciem cennych sekund. W przypadku rywalizacji, w której kryterium wyniku jest czas czy to przejazdu odcinka specjalnego, czy okrążenia toru wyścigowego, sprawa jest prosta - wygrywa ten, kto zadany odcinek przejedzie najszybciej - zaznacza.

I podkreśla: W driftingu jest inaczej. Początkowo kryterium oceny była Fot. PFD kontrola nad autem sunącym bokiem. A trudności w ocenianiu kunsztu drifterów towarzyszyły tej dyscyplinie od początku.

W miarę upływu lat rozwijała się kultura oceniania driftingu. Główne kryteria to kąt wychylenia auta względem własnej osi, prędkość, przy której samochód wpada w poślizg (i jej utrzymanie na ocenianym fragmencie trasy ) oraz elementy show. Jest to m.in. dym wydobywający się z rozgrzanych opon oraz dodatkowe sztuczki, które kierowcy pokazywali podczas przejazdu, np. kontrolowanie samochodu jedną ręką czy machanie publiczności.

- To właśnie wspomniany dym z opon stał się jednocześnie błogosławieństwem, jak i przekleństwem driftingu - podkreśla Witkowski. - Wprawdzie towarzyszy jeździe bokiem, ale nie jest jej celem!
Obecnie w początkowej fazie N-Gine Driftingowych Mistrzostw Polski można zdobyć 100 punktów. Po 30 za kąt wychylenia, prędkość i linię oraz 10 za wrażenie ogólne. To w nim zawarta jest kategoria "ilość dymu". Nie stanowi on jednak o wszystkich punktach zdobytych w tej kategorii.

Źródło: Głos Wielkopolski

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości