Wszystko
o samochodach

Przepisy / Aktualności

„Elka” na drodze – mandat w kieszeni?

Data publikacji: Autor: (ip)

Fot: korkowo.pl Nikt nie rodzi się kierowcą, prowadzenia samochodu trzeba się po prostu nauczyć. Mimo to widok „elki” na drodze podnosi ciśnienie innym uczestnikom ruchu. Gwałtowne hamowanie, nieporadne manewry czy tamowanie ruchu – to główne zarzuty kierowane w stronę kursantów. Dzielić drogę jednak trzeba. Jakie obowiązki mają wobec siebie kursanci i kierowcy?

Zacznijmy od tego, że każdy uczestnik ruchu musi przestrzegać litery prawa. Zasady ruchu drogowego obowiązują zarówno Fot: korkowo.plkierowców z długim stażem, jak i osoby, które dopiero co wsiadły z instruktorem za kółko. Nie bez powodu część teoretyczna kursu wyprzedza tę praktyczną. Wiadomo jednak, że początki bywają trudne i pewne manewry wymagają dłuższego treningu.  Nie obywa się też bez potknięć i błędów. To dlatego „elkom” zdarza się nagle gwałtownie hamować, czy najzwyczajniej w świecie „zgasnąć” przy próbie ruszenia z miejsca. Część kierowców ma jednak dość – poruszanie się w mieście i tak jest utrudnione przez korki i remonty a do tego  trzeba jeszcze uważać na „elki”, które akurat mają szkolenie. Sytuacja bywa szczególnie uciążliwa w miejscach położonych niedaleko Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego. Każdy kursant chce przecież dobrze poznać miejsce, w którym rozpocznie się jego egzamin. Rezultat? Sznury „elek”, które irytują kierowców i często uniemożliwiają płynny ruch.

Zakaz dla Elek ceną za spokój?
Na reakcję innych uczestników ruchu nie trzeba było długo czekać. Kierowcy trąbią i złorzeczą na „elki” a mieszkańcy osiedli bronią się przed nimi ustawiając znaki zakazujące kursantom wjeżdżania na ich parkingi. Właściciele domków jednorodzinnych decydują się czasem na wieszanie na płocie tabliczek z „zakazem manewrowania”. Wzajemna niechęć narasta, choć zdarzają się też przecież życzliwe zachowania. Wszystko zależy od podejścia ale nie tylko. Kodeks Ruchu drogowego nakłada na kierowców i kursantów pewne zobowiązania. – Pojazd do nauki jazdy powinien być widocznie oznaczony znakiem „L”, przy czym w warunkach niedostatecznej widoczności znak ten powinien być oświetlony – mówi Katarzyna Florkowska z serwisu Korkowo.pl. – Kierowca, który porusza się w pobliżu kursanta powinien zachować szczególna ostrożność a co za tym idzie przygotować się na ewentualne błędy „elki” – dodaje Florkowska. Warto tu zaznaczyć, że jeśli pojazdem przeznaczonym do nauki jazdy kieruje nie kursant a osoba posiadająca odpowiednie uprawnienia to wtedy tablicę z literą „L” trzeba zasłonić lub zdjąć.

Kamera patrzy!
Kierowcy powinni pamiętać, że „elki” mają takie samo prawo do korzystania z dróg jak oni. Nawet jeśli kursant prowadzi samochód w niewprawny sposób to niesprawiedliwa to np. wyprzedzania w niedozwolonym miejscu, czy na przykład przekraczania podwójnej ciągłej. Zmotoryzowani powinni pamiętać także o tym, że auta egzaminacyjne posiadają wbudowane kamery, które mogą zarejestrować przewinienia kierowcy, a także być materiałem dowodowym na przykład po stłuczce. Na koniec warto dodać, że odrobina życzliwości i zwiększona uwaga zarówna kursanta jak i kierowcy to najlepsza i chyba jedyna recepta na dobre współegzystowanie.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • bryan (gość)

    I"dokończę"do artykułu:ponadto"L"niech będzie przypomnieniem dla innych kierowców w postaci może takiego motto:"Ty też uczyłeś jazdy".Inna sprawa ja widząc"L"-ki na drogach nie tyle co podchodzę życzliwie z cierpliwością,ale stosuję dalej posuniętą szczególną ostrożność z wyższym ograniczeniem zaufania dla bezpieczeństwa e-"L"-ek i samego siebie oraz innych użytkowników.Nie mam nic przeciwko temu by"elki"byłyby jezdzącymi fotoradarami bo naprawdę sytuacja"okołoelkowa"jest groźna ze strony innych kierowców co woła o pomstę do nieba bo uczący się kursanci później biorą wzorce od nieodpowiedzialnych kierowców.Dla mnie"L"jest niemal na równi z pojazdem przewożącym niebezpieczne ładunki.Najbardziej denerwujące dla mnie"elki"to m.in.niefrasobliwość,fatalne podejścia,wprowadzanie w błąd przyszłym kierowcom co kursant"kopiuje"błędy od prowadzących naukę jazdy na egzaminie państwowym.Poniektórzy uczący jazdy,przesiadając się na"prywatny"pojazd,jezdzą niezgodnie z przepisamiKDnie mając szacunku.

  • Air2006 (gość)

    Ja z kolei jak widzę L-kę to staram się jeździć przykładnie i życzliwie. Irytacja i łamanie przepisów na widok L-ki to egoistyczne i antyspołeczne zachowanie, które komunikuje kursantowi: "tak się jeździ jak się umie jeździć!". Mam nadzieję że kursanci w takich momentach paradoksalnie pokazują wyższość i się śmieją z takich idiotów.

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości