Wszystko
o samochodach

Motosport / Formuła 1

Grand Prix Węgier łupem Buttona

Data publikacji: Autor: Grzegorz Hilarecki

Grand Prix Węgier łupem Buttona Jenson Button z McLarena wygrał wyścig o Grand Prix Węgier. Pokonał Sebastiana Vettela, Fernando Alonso i Lewisa Hamiltona. Ten ostatni wydawał się murowanym zwycięzcą, ale miał wyjątkowego pecha.

 

 

Na początku wyścigu, nikt nie spodziewał się, że na Hungaroringu wygra Button, odnosząc drugie w tym roku zwycięstwo. Choć po jego jeździe w deszczowym GP Kanady, wiadomo było, że na śliskiej nawierzchni radzi sobie znakomicie. A w Budapeszcie przed wyścigiem popadało i kierowcy ruszali na oponach przejściowych. Rywalizacja toczyła się na miejscami mokrym torze, a dwukrotnie w trakcie zawodów padał niewielki deszcz. To powodowało, że kierowcy masowo popełniali błędy i często wyjeżdżali poza tor. Mimo mokrej nawierzchni nie doszło do żadnych kraks.

 

 

Ślisko i bardzo ślisko

 

Start był emocjonujący, choć Sebastian Vettel obronił się przed atakiem Lewisa Hamiltona. Bolidy ślizgały się i kierowcy bardziej musieli uważać na to by się nie rozbić, niż atakować.

Wyjątkowo ślizgały się Ferrari i kierowcy tej stajni wyścigowej potracili pozycje. Alonso wjechał w kałużę i musiał zwolnić. Wykorzystali to Niemcy z Mercedesa - Nico Rosberg i Michael Schumacher. Już na drugim okrążeniu Hiszpan odrobił stratę, ale dwie rundy później wpadł w poślizg i znalazł się na poboczu, w wyniku czego spadł na szóstą lokatę.

Kłopoty z utrzymaniem toru jazdy miał też Hamilton, ale Anglik mimo to atakował Vettela.

 

Udało mu się go wyprzedzić, po pięciu okrążeniach prób. Mechanicy w serwisie bili mu brawo. Po prawdzie jednak, atakowany Niemiec znowu się pogubił i wypadł na chwilę z toru. I wybiegając w przód, przez większość wyścigu Hamilton prowadził (przez około 50 kółek). Zyskał przewagę i wydawało się, że wygra drugie Grand Prix z rzędu.

 

Pech Anglika

 

Jednak Hamilton swoją ostrą jazdą niszczył opony. Delikatniej traktujący pedał gazu Button jechał równie szybko, ale mniej destrukcyjnie dla gum. Szybko też poradził sobie z Vettelem. Dwa srebrne McLareny były na czele, ale ten drugi zbliżał się do lidera.

Zdenerwowany Hamilton, mając kłopot z oponami, wypadł z toru i został wyprzedzony przez Buttona. Szybko wrócił do walki, ale spowodował na torze niebezpieczną sytuację. Sędziowie ukarali go przejazdem przez pit stop. Do tego błąd popełnił zespół przy kolejnej zmianie opon, spodziewając się deszczu, zmienił gumy, a po kilku okrążeniach znowu wezwał Anglika, gdy okazało się, że nie będzie dodatkowej wody na torze.

 

Hamilton spadł na piąte miejsce z wielką stratą do lidera. Powalczył w końcówce i dał radę pokonać Marka Webbera. Ostatecznie zajął czwarte miejsce. Co zważywszy na okoliczności nie jest dobrym wynikiem. Hamiltona stać było na wygranie tego wyścigu.

 

Zresztą tor w Budapeszcie jest domeną angielskiej marki. Gdyby nie zwycięstwo w ubiegłym roku Red Bulla, byłby to piąty triumf na tym torze McLarena.

 

Heidfeld w płomieniach

 

Do mety nie dojechał zastępujący Roberta Kubicę Nick Heidfeld. Zresztą wyjątkowo obaj kierowcy Lotusa Renault nie zaliczą tego wyścigu do udanych.

Niemiec próbował, szarpał się, atakował i wypadał z toru. Jednak podczas wizyty w serwisie coś stało się z bolidem. Będący na 18., miejscu w stawce Heidfeld ruszył, a z boku pojawił się snop iskier. Na wyjeździe z alei serwisowej pojawiły się płomienie, a zespół przez radio poinformował Niemca o kłopotach. W tym momencie pojawił się ogień, a sytuacja wyglądała groźnie. Heidfeld jednak szybko opuścił płonący pojazd. Podczas gaszenia wybuchały opony.

 

Tymczasem Witalij Pietrow jechał spokojnie i bez fajerwerków, ale z 12. miejsca, gdy w żadnym momencie nie groziło mu zdobycie punktów, team nie jest zadowolony. Słowem: klęska Lotusa Renault.

 

Równa jazda się opłaca

 

Z prezentu, jakim były błędy ekipy McLarena i Hamiltona najbardziej skorzystali Sebastian Vettel i Fernando Alonso. Obaj stanęli na podium. Ale nie powinni zaliczyć tego startu do wyjątkowo udanych. Niemiec na torze przegrał z oboma McLarenami i, tak jak i Alonso, lądował za torem. Jednak jechal;i równo i to w tym wyścigu dało im pozycje na podium.

 

Teraz kierowców czekają wakacje kolejny wyścig odbędzie się 28 sierpnia. Będzie to Grand Prix Belgii.

 

 

Wyniki Grand Prix Węgier

             

 1. Jenson Button McLaren-Mercedes 1:46.42,337

 2. Sebastian Vettel Red Bull strata 3,588 s

 3. Fernando Alonso Ferrari 19,819

 4. Lewis Hamilton McLaren 48,338

 5. Mark Webber Red Bull 49,742

 6. Felipe Massa Ferrari 1.23,176

 7. Paul di Resta Force India 1 okr.

 8. Sebastien Buemi Toro Rosso 1 okr.

 9. Nico Rosberg Mercedes 1 okr.

10. Jaime Alguersuari Toro Rosso 1 okr.

11. Kamui Kobayashi Sauber 1 okr.

12. Witalij Pietrow Lotus Renault 1 okr.

13. Rubens Barrichello Williams 2 okr.

14. Adrian Sutil Force India 2 okr.

15. Sergio Perez Sauber 2 okr.

16. Pastor Maldonado Williams 2 okr.

17. Timo Glock Virgin 4 okr.

18. Daniel Ricciardo HRT 4 okr.

19. Jerome d'Ambrosio Virgin 5 okr.

20. Vitantonio Liuzzi HRT 5 okr.

 

Klasyfikacja kierowców

 

 1. Vettel 234 pkt

 2. Webber 149

 3. Hamilton 146

 4. Alonso 145

 5. Button 134

 6. Massa 70

 7. Rosberg 48

 8. Heidfeld 34

 9. Pietrow 32

 9. Schumacher 32

 

Klasyfikacja konstruktorów

 1. Red Bull 383 pkt

 2. McLaren 280

 3. Ferrari  215

 4. Mercedes 80

 5. Lotus Renault 66

 6. Sauber 35

 7. Force India 26

 8. Toro Rosso 22

 9. Williams 4

 

Grand Prix Węgier łupem Buttona
  • Poprzednie zdjęcie
  • 1 / 1
  • Następne zdjęcie

Grand Prix Węgier łupem Buttona

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości