Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Felietony

Gwizdek służbowy

Data publikacji: Autor: Mieczysław Teer

 Niektórzy mają w życiu przegwizdane. Innym można tylko nagwizdać. Na przykład naszym posłom, senatorom, ministrom...

Wiele  lat  temu,  gdy istniał jeszcze niesławnej pamięci Główny Urząd Kontroli Prasy,  Publikacji i Widowisk, jakiś mało rozgarnięty  cenzor  zwolnił  do  druku  notatkę,  że  zwykły posterunkowy  na  głuchej prowincji  zatrzymał  za  przekroczenie  prędkości ministra transportu i zatrzymał mu prawo jazdy.

 

Tyle że było to w Australii...

 

Parę tygodni temu dowiedziałem się z Przekroju, że córka prezydenta została trafiona, gdy usiłowała kupić alkohol. Nie pomógł rozpaczliwy telefon do taty, panienka została aresztowana, straciła na trzy miesiące prawo jazdy,  została skazana na wysoką grzywnę i zobowiązana do przepracowania iluś tam godzin w ramach przymusowych prac społecznych.

Nazywała się Jenna Bush...

 

W Polsce...

 

W Polsce byle podsekretarz stanu, jeżeli nawet nie przysługuje mu BOR-owska ochrona, jeździ Lancią  z lampami  pulsacyjnymi a auto - żeby nie było  żadnej  wątpliwości -  ma na przedniej szybie samochodu dużą, z  daleka widoczną nalepkę z czerwoną literą "R" i orłem w koronie. 

Żeby było  wiadomo,  że jedzie KTOŚ.

I żeby jakiemuś sierżantowi z drogówki głupie myśli nie przychodziły do głowy.

W Polsce Komendant Główny Policji wydaje instrukcję postępowania z VIP-ami mającymi immunitet, z której wynika, że policjant może (a nawet powinien) próbować własnym ciałem zablokować dostęp do auta pijanemu posłowi, ale choćby Wybraniec Narodu był nawalony jak stodoła po żniwach nie ma prawa wziąć onego za łeb i dowieźć na badania. Czyli, mówiąc wprost, może mu nagwizdać (pod warunkiem, że akurat ma przy sobie gwizdek).

 

Przywołując przykład owego australijskiego konstabla zadeklarowałem przed laty publicznie, że przekażę połowę miesięcznej pensji na cele dobroczynne, gdy dowiem się z telewizji, ze posterunkowy w Rucianem zatrzyma za naruszenie przepisów ruchu drogowego jakiego bądź ministra, czy posła, a ów dostojnik bez słowa zapłaci mandat, gdyż dopiero wówczas konstytucyjna deklaracja, że Polska jest państwem prawa przestanie być pustosłowiem.

I jakoś się nie złożyło, bym musiał sięgnąć po portfel.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości