Wszystko
o samochodach

Aktualności / Informacje

Ile zapłacimy między "długimi weekendami"?

Data publikacji:

Fot: Archiwum Zamieszanie związane z greckim referendum zafundowało w tym tygodniu inwestorom emocje porównywalne z przejażdżką kolejką górską w lunaparku. Notowania surowca w trakcie poszczególnych sesji na giełdzie w Londynie raz gwałtownie traciły na wartości, by za chwilę równie dynamicznie odrabiać straty.

Duża zmienność panowała też na rynku walutowym. Polskim kierowcom Fot: Archiwum podjeżdżającym na stacje paliw towarzyszą nie mniejsze emocje, bo kolejny tydzień z rzędu za tankowanie muszą zapłacić więcej.

Zawirowania w strefie euro nie przełożyły się na trwałą przecenę surowca. Baryłka ropy Brent kosztowała dzisiaj nawet ponad 112 dol. To więcej, niż na koniec ubiegłego tygodnia. Drogo jest też w Polsce, gdzie historyczny cenowy rekord ustanowiła hurtowa cena oleju napędowego.

W co gra grecki premier? To pytanie, na które odpowiedź próbowali znaleźć w tym tygodniu europejscy politycy. Poniedziałkowa deklaracja szefa rządu w Atenach, że decyzję w sprawie akceptacji kolejnego pakietu pomocowego dla zadłużonej Grecji będą podejmować obywatele w referendum zaskoczyła wszystkich i wywołała prawdziwą burzę. Nikt nie brał chyba pod uwagę tego, że Grecy mogą nie przyjąć z entuzjazmem planu ratunkowego uzgodnionego w ubiegłym tygodniu na szczycie unijnych liderów.

CZYTAJ TAKŻE

Sprawdź, jak można zmniejszyć wydatki na paliwo

Najtańsze paliwo jest w Polsce - czy na pewno?


Dyskusja nad propozycją referendum zbiegła się ze szczytem G20, w trakcie którego przedstawiciele Europy mieli przedstawić uzgodnione rozwiązania uzdrawiające sytuację na Starym Kontynencie i starać się zachęcić inne państwa do inwestycji pomagających zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się kryzysu. Jednak zamiast zaprezentować plan potwierdzający skuteczność działania Unii Europejskiej, musieli skupić się na „gaszeniu pożaru”, który wywołała deklaracja greckiego premiera.

Wraz z niepewnością związaną z referendum powróciły obawy o stabilność europejskiego systemu finansowego. Inwestorzy z uwagą wsłuchiwali się w kolejne doniesienia płynące z Atena na temat poparcia koncepcji referendum w greckim rządzie, możliwym ustąpieniu premiera Papandreu, czy wyjściu Grecji ze strefy euro. W zależności od rozwoju sytuacji w Atenach notowania surowca raz rosły, raz spadały. Ostatnie doniesienia, które wskazują na to, że referendum uda się uniknąć, wpływają na wzrost notowań ropy.

Mijający tydzień obfitował też w publikacje istotnych danych makroekonomicznych, ale ich znaczenie dla zachowania notowań ropy było drugoplanowe. Nieoczekiwany spadek amerykański indeksu ISM dla przemysłu, czy zaskakująca obniżka stóp procentowych w strefie euro, ogłoszona przez nowego prezesa Europejskiego Banku Centralnego zostały odnotowane przez rynkowych graczy, ale pozostawały w cieniu niekończącego się serialu z Grecją w roli głównej.

Średnia cena oleju napędowego w polskich rafineriach wyniosła dziś 4297 zł/m sześc. Tego rzędu cen nie było jeszcze widać w cennikach naszych koncernów. Niestety smutna prawidłowość jest taka, że niebawem przełożenie się tej ceny możemy ujrzeć na rynku detalicznym. Jeżeli jednak tendencja tego typu nie utrzyma się zbyt długo, a dystans między benzyną i ON zostanie zredukowany, to możliwe jest pewne obniżenie się cen na stacjach.

Nie można zapominać o czynniku niesłychanej wagi dla polskiego rynku w ostatnich dniach, tj. o relacji pary walutowej USD/PLN. Ta zachowywała się bardzo burzliwie, a obecnie widoczne subtelne umacnianie się złotego może w pewnym stopniu zwiększyć prawdopodobieństwo zahamowania wzrostów cen.

Jako, że trwa sezon grzewczy nie należy zapominać też o oleju opałowym – ten bowiem drożeje dosyć wyraźnie po nieznacznym spadku przed kilkoma dniami i nadal sięga niemal rekordowych pułapów - ponad 3150 zł/ m sześc.

Benzyna w hurcie także odbija się od nieco obniżonych poziomów z początku tygodnia i kończy tydzień z wynikiem średnim 4176 zł/m3. Jak już wspomnieliśmy wcześniej, czynnikiem w dużej mierze fundamentalnym dla kształtowania się polskich cen paliw jest relacja naszej waluty z amerykańskim dolarem, a także – o czym nie należy zapominać – to, co dzieje się w gospodarce europejskiej, np. w kontekście Grecji. Ewentualne pogłębienie się trudności w tej części kontynentu przyniosłoby z pewnością skutki odczuwalne także między Odrą a Bugiem.

Czego można spodziewać się na polskich stacjach przed Świętem Niepodległości i jednym dodatkowym dniem wolnym od pracy? Niestety na obniżki cen nie możemy liczyć, spodziewana skala wzrostów nie powinna być zbyt duża. Dla najpopularniejszej benzyny bezołowiowej 95 szacujemy przedział 5,32 – 5,45 zł/l. Mocniej podrożeć może olej napędowy – wnosząc z jego ruchu na rynku hurtowym, można spodziewać się poziomu 5,39 – 5,49 zł/l.

Autogaz nie powinien zaskoczyć ceną – dla tego paliwa prognozujemy poziom podobny, jak w minionym tygodniu, czyli 2,82 – 2,93 zł/l. Zapewne okres długiego weekendu związanego z 11 listopada nie będzie skutkował tak poważnym natężeniem ruchu samochodowego, jak okres minionego weekendu, toteż nie należy opierać na tej podstawie wniosków o możliwości podwyżek na stacjach.

źródło: e-petrol.pl

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości