Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Felietony

Jak chłop płota

Data publikacji: Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

 Dzieją się rzeczy niezwykłe. Citroena C4 z 2004 r. można kupić z rabatem 8 tys. zł. Samochód uznany na Salonie Paryskim za jeden z najciekawszych, a już ze znaczną obniżką.

Wszyscy mówią o rozregulowaniu rynku. Dzieją się rzeczy niezwykłe. Citroena C4, model z 2004 roku, można kupić z rabatem 8 tys. zł. Tego jeszcze nie było. Nowy model, samochód uznany na Salonie Paryskim za jeden z najciekawszych, a już można go kupić ze znaczną obniżką.

 

Można zrozumieć, że Francuzi chcą sprzedać Xsarę nawet z obniżką do 15 tys. zł, bo jest to model wychodzący z produkcji. Ale C4 jest samochodem, który ma wszelkie szanse, aby zdobyć rynek i już na wejściu psują mu pozycję. W dodatku jak ktoś raz kupi taniej, to drożej nie będzie chciał później zapłacić. W imieniu klientów gratulujemy Citroenowi, że tak znacznie obniżył ceny, ale jak już to zrobił, niech się tego trzyma do końca.

 

Obniżki wynikają z przerażenia firm samochodowych, że zostaną z niesprzedanym towarem. W tym całym zamieszaniu wyszło na wierzch, kto ma po prostu lepszych fachowców, którzy mieli lepszą wyobraźnię i potrafili przewidzieć, co się będzie działo na rynku. W Fordzie przewidziano, nie mają zapasu i nie muszą ratować się obniżkami. Toyota wylądowała na koniec roku ze stokiem, czyli zapasem, ok. 8 tys. samochodów, Citroen i Peugeot mają na stoku ok. 4 tys. W sumie stoi w magazynach i na parkingach ok. 20 tys. aut z ubiegłorocznej produkcji i coś trzeba z nimi zrobić. Przykładem typowym jest tu Toyota. Przyjęli za pewnik, że zawsze będą się sprzedawać i w efekcie zamiast pieniędzy mają pełne szafy towaru. Zawsze twierdziłem, że Toyoty jako samochody są znacznie lepsze od ludzi, którzy nimi handlują.

 

Zamieszanie na rynku i ciągłe obniżki mają jeszcze jeden zły skutek. Ludzie czują się oszukani, bo te same samochody, które kupili, powiedzmy jesienią, kosztują teraz kilkanaście tysięcy złotych mniej. Dla klientów, którzy teraz chcą kupić samochody jest to sytuacja korzystna tyle, że potrwa tylko do momentu, aż wyprzedane zostaną samochody z zapasów. Potem ceny będą szły w górę, bo przecież firmy będą musiały wyrównać sobie obecne straty wynikające z obniżek. Nie ma się co czarować, wszystko co dzieje się na rynku motoryzacyjnym, dzieje się kosztem klientów.

 

Ostatnia wiadomość z rynku jest taka, że znacznie obniżono ceny na samochody terenowe. Nawet Honda, która dotychczas, jak chłop płota, trzymała się sztywnych cen, obniżyła cenę na terenowy CR-V o blisko 20 tys. zł. Gdyby koniec roku trwał cały rok, to samochody można by kupić za tyle, ile są warte, a nie za tyle, ile producenci chcą na nich zarobić.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości