Wszystko
o samochodach

Porady / Eksploatacja

Katalogowe zużycie paliwa a rzeczywistość - skąd te różnice?

Data publikacji: Autor: Bartosz Gubernat

Katalogowe zużycie paliwa a rzeczywistość - skąd te różnice?

fot. Bartosz Gubernat Zużycie paliwa deklarowane przez producentów jest niższe od rzeczywistego nawet o jedną trzecią. Nic dziwnego - mierzy się je w warunkach, mających niewiele wspólnego z ruchem drogowym.

Zasady pomiaru zużycia paliwa ściśle określają unijne przepisy. Zgodnie z wytycznymi producenci aut wykonują pomiary nie w prawdziwym ruchu, ale w warunkach laboratoryjnych.

Ciepło i pod dachem

Samochód poddawany jest testowi w hamowni. Zanim rozpocznie się pomiar, pomieszczenie jest nagrzewane do temperatury 20-30 stopni. Dyrektywa określa konieczną do zapewnienia wilgotność i ciśnienie powietrza. Bak badanego auta musi być uzupełniony paliwem do poziomu 90 procent.

Dopiero po zapewnieniu takich warunków test można rozpocząć. Auto na stanowisku hamowni „przejeżdża” 11 kilometrów. W rzeczywistości kręcą się tylko jego koła, a nadwozie nie rusza się z miejsca. Pierwsza faza polega na rozpędzeniu pojazdu do maksymalnej prędkości 50 km/h. Na odcinku 4 kilometrów samochód porusza się z prędkością średnią na poziomie ok. 19 km/h. Po pokonaniu tego dystansu kierowca przyspiesza do 120 km/h i na kolejnych 7 kilometrach musi osiągnąć średnią prędkość na poziomie 33,6 km. W warunkach laboratoryjnych auto przyspiesza i hamuje bardzo delikatnie, kierowca unika nagłego wciskania pedałów do spodu. Wynik zużycia paliwa nie jest wyliczany na podstawie wskazań komputera, ani po dotankowaniu auta. Ustala się go na poziomie analizy zebranych spalin.

Spore różnice

Efekt? Rewelacyjne Wyniki spalania podawane przez producentów w katalogach informujących o danych technicznych auta. Niestety jak pokazuje praktyka, w większości przypadków w normalnym ruchu, przy codziennym użytkowaniu auta dane są praktycznie nieosiągalne. Jak pokazują testy wykonane przez dziennikarzy regiomoto, rzeczywiste zużycie paliwa jest średnio o 20-30 procent wyższe od deklarowanego przez producentów. Dlaczego? Zdaniem ekspertów różnica wynika z kilku przyczyn.

- Po pierwsze to diametralnie różne warunki jazdy. Test w hamowni to wysoka temperatura powietrza, a zatem silnik szybciej się nagrzewa. To oznacza, ze automatyczne ssanie wyłącza się prędzej i zużycie paliwa automatycznie spada – mówi Roman Baran, kierowca rajdowy, mistrz Polski w wyścigach górskich.

Bez korków i zmiany prędkości

Kolejna uwaga także dotyczy sposobu pomiaru. W teście producenta auto cały czas jedzie. W warunkach ulicznych częściej się zatrzymuje. A to właśnie w trakcie przyspieszania i stania w korku silnik zużywa dodatkowe ilości paliwa.

- Trudno zatem powiedzieć, że pokonanie dystansu 11 kilometrów w hamowni odpowiada przejechaniu 11 kilometrów przez zatłoczone miasto i kawałek ruchliwej drogi krajowej w terenie niezabudowanym – uważa Baran.

O tym, że warunki użytkowania auta mają olbrzymi wpływ na spalanie przekona się każdy, kto pokonuje w cyklu miejskim 10-15 km. W takich warunkach wskazania komputera pokładowego sięgają 10-15 litrów na setkę, podczas gdy zużycie deklarowane przez producenta w mieście wynosi najczęściej 6-9 l/100km. Na dłuższym dystansie auto z rozgrzanym silnikiem zwykle mieści się w wartościach deklarowanych przez producenta. Mało kto pokonuje jednorazowo 50 km po mieście.

Wiele zależy od silnika

Zdaniem Romana Barana to jednak nic dziwnego. Osiągnięcie wyników zbliżonych do pomiarów producentów jest możliwe, a wiele zależy od rodzaju silnika. - Podam przykład. Jeżdżąc Alfą Romeo 156 ze 140-konnym dieslem 1.9 JTD zaobserwowałem, że styl jazdy tylko nieznacznie wpływa na zużycie paliwa. Delikatna jazda po mieście kończyła się wynikiem na poziomie 7 litrów, ostrzejsza tylko o litr wyższym. Dla porównania, benzynowy Passat 2.0 FSI potrafi spalić w mieście 11 litrów, ale cisnąc pedał gazu do spodu, łatwo podnieść wskazanie komputera o 3-4 litry. Mówiąc krótko, auto trzeba wyczuć – mówi Baran.

Zmień przyzwyczajenia

Aby zbliżyć się do wyników deklarowanych przez producentów warto pamiętać również o odchudzeniu auta. Zbędne kilogramy w postaci skrzynki z narzędziami, auto-kosmetyków i zapasowego kanistra z paliwem lepiej zostawić w garażu. Przy dzisiejszej dostępności stacji paliw i warsztatów większość z nich nie będzie potrzebna. Z boksu albo bagażnika dachowego korzystajmy tylko wówczas, gdy są nam potrzebne. - Boks zwiększa opór powietrza. Dlatego nie należy się dziwić, gdy wyposażony w niego diesel zamiast 7 litrów spali w trasie 10 – dodaje Baran.

W mieście podstawą niższego zużycia paliwa jest hamowanie silnikiem. Pamiętajmy o tym szczególnie dojeżdżając do skrzyżowania. Zamiast wrzucać „luz”, lepiej dojechać do sygnalizatora na biegu. To podstawa ecodrivingu! Na koniec jeszcze jedna rada. Kupując auto warto się nim wcześniej przejechać. Praktycznie każdy dealer ma dzisiaj duży park pojazdów testowych. Przed wyborem silnika warto wyzerować wskazania komputera pokładowego i pokręcić się testówką po zatłoczonych ulicach. Chociaż wskazania komputera nie są w stu procentach wyznacznikiem spalania, na pewno dadzą kierowcy lepszy obraz rzeczywistości niż dane katalogowe.

Katalogowe zużycie paliwa a rzeczywistość - skąd te różnice?

fot. Bartosz Gubernat
  • Poprzednie zdjęcie
  • 1 / 1
  • Następne zdjęcie

Katalogowe zużycie paliwa a rzeczywistość - skąd te różnice?

fot. Bartosz Gubernat

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • MMI (gość)

    Jak patrzę na styl jazdy polskich kierowców to nie dziwię się, że różnice między spalaniem podawanym przez producenta a spalaniem rzeczywistą są tak duże. Jak ktoś operuje pedałem gazu w zakresie 0-1, nie wie co to hamowanie silnikiem, nie wie na czym polega płynność ruchu, musi w obszarze zabudowanym po starcie z każdych świateł rozpędzać auto do 90 km/h przy ograniczeniu do 50 (a często przestaje przyspieszać dopiero w momencie kiedy warunki drogowe na to nie pozwalają) to nie ma co się dziwić. Norma spalania podana przez producent mojego pojazdu w cyklu średnim to 6l/100 km. Prowadzę dziennik tankowań od początku roku (28 tys. km) - średnie spalania to 6,24 - różnica 4%. Rekordowo udało mi się osiągnąć spalanie 5,89 l/100km. Nie wspomnę o tym, że w poprzednim samochodzie producent podał średnie spalanie na poziomie 6,2L gdzie udało mi się tylko w cyklu miejskim (maksymalnie 12 kilometrów odcinek) osiągnąć spalanie 5,8L. Zacznijcie myśleć na drodze i jeździć z głową...

  • pewu (gość)

    Tak. I jako jedyny przejeżdżasz każdy cykl świateł. Ale to już cię nie obchodzi co?

  • MMI (gość)

    Tak, masz rację, ruszam z pod świateł bardzo ale to bardzo powoli nie wciskając więcej niż 5% gazu żeby spalało mało paliwa. Robię to specjalnie, żeby jak najmniej samochodów przejechało przez skrzyżowanie. Zawsze stoję przed światłami na luzie i jak zmienia się światło na zielone to dopiero zaglądam do schowka po instrukcję obsługi samochodu żeby sprawdzić gdzie mam 1. bieg (ciągle o tym zapominam). Zajmuje mi to zwykle 30 sekund, więc zwykle tylko ja przejadę skrzyżowanie. Nie jeżdżę szybciej niż 20 km/h po mieście, 30 w trasie i 40 na drodze ekspresowej i autostradzie. Odsyłam do dwóch filmów: https://www.youtube.com/watch?v=mfeXR8rrUwk https://www.youtube.com/watch?v=iHzzSao6ypE

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości