Wszystko
o samochodach

Przepisy / Aktualności

Kontrowersyjna metoda walki z przekraczającymi prędkość

Data publikacji: Autor: Mariusz Michalak

Fot. Piotr Krzyżanowski Wielu kierowców nie stosuje się do obowiązujących limitów prędkości. Jak skłonić ich do ostrożniejszej jazdy w mieście? Można… usunąć białe linie oddzielające od siebie pasy ruchu na jezdni albo optycznie zwęzić drogę.

Linie, które oddzielają od siebie dwa pasy ruchu, to dla współczesnych kierowców oczywistość. Okazuje się jednak, że w niektórych miejscach na świecie rezygnuje się z tego rodzaju oznakowania na lokalnych drogach, by kierowcy decydowali się na jazdę z mniejszą prędkością. Brak jasno wytyczonych granic pasa ruchu zmusza ich do zachowania ostrożności. Oczywiście, takie rozwiązanie sprawdza się przede wszystkim na drogach w terenie zabudowanym, gdzie samochody poruszają się z niewielką prędkością – na autostradzie dobrze widoczne pasy ruchu to konieczność.

Istnieją również inne sposoby, by sprawić, że kierowca zdejmie nogę z gazu: zwykle dzieje się to w sytuacjach, gdy osoba prowadząca pojazd ma wrażenie, że jezdnia jest kręta czy wąska, a przez to – bardziej niebezpieczna. Dlatego w wielu miejscach stosuje się takie zabiegi jak umieszczanie na drodze tzw. szykan, czyli przeszkód, które wymuszają zredukowanie prędkości w celu ich ominięcia. Na szykanach można umieścić krzewy czy niewielkie drzewa, co dodatkowo optycznie zwęża jezdnię i zwiększa czujność kierowcy. Rozwiązaniem wprowadzonym z sukcesem w Wielkiej Brytanii jest także wykładanie krawędzi ulic czerwoną kostką, co sprawia, że wydają się one węższe*.

Redakcja poleca:

Tankowanie pod korek i jazda na rezerwie. Do czego może doprowadzić?
Napęd 4x4. To trzeba wiedzieć
Nowe auta w Polsce. Tanie, a jednak drogie

Uspokojeniu ruchu sprzyja także faktyczne zwężenie jezdni, np. dzięki odpowiedniemu zaplanowania miejsc parkingowych czy miejskiej zieleni. Kierowca, który chce bezpiecznie minąć się z samochodem jadącym z naprzeciwka, musi zredukować prędkość. Takie rozwiązanie może być też korzystne dla innych uczestników ruchu – pieszych czy rowerzystów, jeśli wiąże się z poszerzeniem chodnika czy wytyczeniem ścieżki rowerowej.

Z policyjnych statystyk wynika, że około 70% wypadków drogowych w Polsce ma miejsce w obszarze zabudowanym, mimo to kierowcy w miastach bardzo często przekraczają dozwoloną prędkość. Dlatego warto rozważać wprowadzanie nietypowych rozwiązań, które zwiększają bezpieczeństwo ruchu drogowego, nawet jeśli mogą być odbierane przez wielu kierowców jako utrudnienie – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

* Psychological traffic-calming, TRL, 2005

Zobacz także: Seat Ibiza 1.0 TSI w naszym teście

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • ani (gość)

    Może jest jakieś lekarstwo na to bym nie był jedynym idiotą na drodze, kiedy jadę z prędkością określoną znakami? Coś tu chyba nie tak, kiedy niemal wszyscy jadą z podwojoną szybkością jak na znaku ograniczenia prędkości?

  • Autor (gość)

    @ani, Znaki są źle ustawione.

  • ellineusz (gość)

    dziwić się. Jeden drugiemu wyjedzie i bach! Dzisiaj nawet jak ktoś jedzie z aplikacją do ostrzegania np. Yanosik to przeciez daje informacje gdzie trzeba ile jechać....

  • S. Tańczyk (gość)

    Bez dwóch yanosików na szybie i trzeciego w kieszeni (strzeżonego Pan Bóg strzeże), nawet nie wsiadam do mojego bolidu. Co do skutecznej metody na "szybkiego Billa" - proponuję 1000 zł mandatu i 10 punktów karnych. Można też z automatu poinformować ubezpieczyciela - to powinno rozwiązać sprawę i ochłodzić gorące głowy. Zwężanie drogi, szykany itp metody sprawiają tylko, że cierpią wszyscy za przewinienia nielicznych. Niby z jakiej racji?!?

  • krscp (gość)

    Na czym polega kontrowersyjność tej metody? Te "nietypowe" rozwiązania, to sposoby stosowane z powodzeniem na ulicach niemieckich, holenderskich czy szwedzkich od 20 lat co najmniej. Brak linii dzielącej nie jest też przeszkodą na małych drogach lokalnych poza terenem zabudowanym. Dopiero pierwsze pokolenie naszych inżynierów ruchu zaczyna rozumieć, że inżynierii z autostrad nie przenosimy w teren zabudowany, ale jeszcze dużo wody w Wiśle upłynie, zanim stanie się to oczywistością dla reszty drogowców, a przede wszystkim lokalnych polityków, bo drogowcy wykonują tylko to, co zlecają im zarządy dróg.

  • gniewko_syn_ryba (gość)

    @ani, znaczy się jak dozwolona prędkość wynosi 90 km/h, to niemal wszyscy jadą 180 km/h ("z podwojoną szybkością jak na znaku") ???

  • gniewko_syn_ryba (gość)

    @krscp, w Rumunii też tak jest od dekad - tam nawet na 3-4 pasmowych szerokich arteriach nie ma wyznaczonych pasów i każdy jedzie jak chce, co w sposób oczywisty wpływa na bezpieczeństwo ruchu... ;)))

  • gniewko_syn_ryba (gość)

    "Z policyjnych statystyk wynika, że około 70% wypadków drogowych w Polsce ma miejsce w obszarze zabudowanym" Jednocześnie ok. 70 % obszarów oznakowanych jako zabudowane w Polsce faktycznie nie jest zabudowanych i to są ulubione miejsca polowań policji na "piratów" drogowych. W Krakowie jednym z takich miejsc była do niedawna ul. Skotnicka na odcinku od Skotnik do węzła autostradowego (ok. 2 km), na którym nie było ANI JEDNEGO zabudowania. Dopiero w tym roku zmieniono oznakowanie na zgodne z rzeczywistością.

  • f126p (gość)

    przede wszystkim na zachodzie i północy cel to bezpieczeństwo obywateli a nie jak w polszy biznes bezmyślność i inżynieria z lat 50-tych. Bezmyślność ustawiania znaków ograniczenia prędkości które tylko spowalniają ruch a nie upłynniają o skrzyżowaniach za miliony nie wspomnę które po jakimś czasie zamienia się w ronda. MASAKRA

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości