Wszystko
o samochodach

Aktualności / Wywiady

Kradzieże samochodów w Polsce. Policjant wyjaśnia jak działają złodzieje

Data publikacji: Autor: Wiesław Marnic

Fot. Paweł Relikowski Mimo że z roku na rok w Polsce kradnie się coraz mniej pojazdów, to złodzieje (o ile nie zostają zatrzymani przez policję) żyją jak pączki w maśle. Przestępcy są często samozwańczymi biegłymi z zakresu motoryzacji – doskonale orientują się w cenach zakupu i sprzedaży zarówno całych pojazdów, jak i ich części, mają wiedzę dotyczącą spadków wartości oraz popytu i podaży na konkretne modele. Potrafią też świetnie ważyć ryzyko w stosunku do potencjalnego zarobku. Ułatwieniem jest dla nich m.in. rozwój technologii, w tym coraz powszechniejsze stosowanie systemu bez-kluczykowego.

O kradzieżach aut w stolicy z podkomisarzem Bogusławem Opłotnym kierownikiem sekcji w Wydziale do walki z Przestępczością Samochodową Komendy Stołecznej Policji rozmawia Wiesław Marnic.

Statystyki wskazują, że ilość kradzieży aut znacząco się zmniejsza, ale i tak Warszawa jest w tej dziedzinie na pierwszym miejscu. Specyfika stolicy, a może inny powód?

Ilość zarejestrowanych lub też użytkowanych w Warszawie samochodów systematycznie rośnie. Gdyby cofnąć się o 10 – 15 lat to obecnie kradzionych jest mniej pojazdów niż wówczas. Nie można jednak nie zauważyć, iż procentowo na terenie Komendy Stołecznej Policji nadal kradzionych jest dużo aut. W stolicy kradnie się około 25 procent wszystkich samochodów kradzionych w Polsce. A jednak wciąż nie możemy się porównywać z innymi stolicami Europy.

Najczęściej kradzione auta w Niemczech.
Mazda CX-5 2,2 D AWD jest najczęściej kradzionym samochodem w Niemczech – wynika z raportu opublikowanego przez Niemieckie Towarzystwo Ubezpieczeniowe (GDV). Na drugim miejscu znajduje się BMW X6 M, trzecie zajmuje Toyota RAV4 Hybrid. Na kolejnych miejscach wśród aut, które cieszą się zainteresowaniem złodziei w Niemczech, są: BMW X5 M50d, Mercedes ML 63 AMG, BMW X6 xDrive 40d, Audi Q7 3.0 TDI, Range Rover 3.0 TDV6, Toyota Prius+ Hybrid 1,8 oraz Audi RS6 Avant. Auta w Niemczech najczęściej kradzione są w Berlinie.

W Berlinie, Madrycie czy Paryżu takie zjawisko dotyczy 10 – 15 procent pojazdów. Ale za to liczby bezwzględne są inne – w Wielkiej Brytanii  ginęło rocznie prawie 600 000 samochodów (dane z 1993 roku) a u nas niecałe 85 000 w roku 1999. Od tamtego roku liczba kradzionych samochodów systematycznie spada. Stołeczność to wielka polityka, wielki business. W Warszawie więcej się zarabia, żyje zamożniej, a więc więcej jest drogich aut. Złodzieje kradną samochody nowsze. O ile w stolicy najczęściej dotyczy to aut jednorocznych, czy dwuletnich, to na przykład na południowym wschodzie Polski łupem złodziei są samochody dziesięcioletnie.

Najczęściej kradzionym autem w Polsce jest Toyota Auris. Kolejne miejsca w rankingu zajmują: Audi A4, Audi A6, Volkswagen Passat i Ford Focus.

Czy coś wiadomo o tym jak są zorganizowane gangi złodziei samochodów, czy znacie ich strukturę?

To dla nas nie jest tajemnicą. Wiele się w tym względzie zmieniło w porównaniu do stanu sprzed lat. Nie mamy już do czynienia z dużymi grupami przestępczymi. Tamte zostały rozbite przez policję. Teraz to kilkuosobowe grupy, w skład których wchodzą złodzieje – „wozacy”, „dziuplowi”, „rozbieraki” i „paserzy”. Grupy te wzajemnie sobie w paradę nie wchodzą. Po rozbiciu tzw. Wołomina i Pruszkowa gangsterskie konflikty się skończyły. Jednak geografia pozostała. Większość złodziei samochodów pochodzi z powiatu wołomińskiego. Tam też zlokalizowanych jest najwięcej „dziupli samochodowych”.

Jakie samochody są najczęściej kradzione, liczy się marka, a może segment, czy też popularność modelu?

W Warszawie najwięcej ginie nowych samochodów japońskich i koreańskich. To odróżnia stolicę od reszty kraju, gdzie „popularnością” cieszą się samochody niemieckie, francuskie i włoskie. Najbardziej popularny wśród złodziei segment to auta klasy średniej.

Od lat niechlubnym pierwszym miejscem w statystykach kradzieży pojazdów szczycą się Warszawa i jej najbliższe okolice. Najmniej pojazdów kradzionych jest na terenie województwa podkarpackiego, opolskiego i podlaskiego.

Kiedyś skradzione u nas samochody wywożono do Rosji, krajów arabskich i Afryki. Czy te kierunki pozostały aktualne. A może się coś zmieniło?

Przede wszystkim kradnie  się auta z przeznaczeniem do rozebrania na części. Tak jest w przypadku około 90 procent skradzionych w Polsce samochodów. Sporo też jest legalizowanych poprzez zmianę oznaczeń identyfikacyjnych metodą mechaniczną lub elektroniczną. One zostają w kraju. Reszta jedzie na Wschód. Parę lat temu powodzeniem cieszyły się samochody przywłaszczane z wypożyczalni. One via kraje bałkańskie jechały na Bliski Wschód. O Afryce nie słyszałem, jeżeli coś tam się znalazło to raczej incydent, niż zasada. 

Mniej skradzionych aut to wynik waszej skuteczności, a może lepszych elektronicznych zabezpieczeń, czy też po prostu skutek wzrostu zamożności społeczeństwa?

Wspomniany już spadek liczby kradzieży aut, to wynik ciężkiej pracy Policji. Zabezpieczenia nic tutaj nie dają, może poza złudnym przeświadczeniem posiadacza pojazdu o ich skuteczności. Wciąż nie ma skutecznych zabezpieczeń, powiem nawet, iż jest wręcz przeciwnie. Faszerowanie nowych modeli elektroniką powoduje dostosowanie złodziejskich narzędzi i metod. Na technikę zawsze znajdzie się inna technika. Teraz przestępca nie chodzi już z łomem, ale ma odpowiednio skomponowane narzędzie komputerowe.

Czy zechciałby Pan powiedzieć, które z metod kradzieży samochodów są obecnie najbardziej popularne?

Zacznę od tego, że przy większości kradzieży samochodów niezależnie od zastosowanego narzędzia czy metody złodzieje korzystają z tzw. „zagłuszarek sygnału GPS/GSM”. Nie jest to narzędzie służące do kradzieży sensu stricto. Ma na celu tylko zabezpieczenie złodzieja przed zdemaskowaniem w momencie kradzieży i tuż po jej dokonaniu. Co do najpopularniejszych metod kradzieży to palmę pierwszeństwa aktualnie mają kradzieże przy użyciu wysoce skomplikowanych urządzeń elektronicznych. Takie swoiste „walizki elektroniczne”, czy skanery częstotliwości.

Kradzież auta na „butelkę”
W dobie wyrafinowanych zabezpieczeń to dość archaiczny sposób, ale jak się okazuje, pusta plastikowa butelka w nadkolu pozwala osiągnąć złodziejom i oszustom zamierzony efekt. Na czym polega ten sposób?
- butelka umieszczana jest w nadkolu samochodu,
- kierowca, który wsiada do samochodu i próbuje jechać słyszy niepokojący dźwięk,
- kierowca wysiada, by sprawdzić, co się dzieje z jego pojazdem,
- złodziej wykorzystuje tę chwilę i wsiada do samochodu i odjeżdża lub kradnie z niego to, czym jest zainteresowany.
Policja zwraca uwagę na to, by wyłączyć silnik samochodu i przed wyjściem na zewnątrz zabrać kluczyk. Również cenne rzeczy, takie jak torba, laptop, czy portfel nie powinny spoczywać na fotelach, czy w widocznych miejscach. Najlepiej umieścić je w zamkniętym bagażniku. Jeśli już dojdzie do niebezpiecznej sytuacji najlepiej zaalarmować niezwłocznie policję i narobić wokół siebie dużo hałasu wzywając pomocy.

Miejsce drugie należy do przypadków, w których wymieniany jest sterownik w komputerze kradzionego auta. W tym przypadku złodziej musi się do samochodu włamać i podpiąć w miejsce oryginalnego modułu sterowania swój „wyzerowany”. Wtedy do uruchomienia silnika wystarczy nawet śrubokręt. Inne metody raczej odchodzą do lamusa. Jednak nadal kradnie się na „śpiocha”, czyli kradnąc samochód po wcześniejszym zaborze kluczyków w trakcie snu właścicieli. Ta metoda dotyczy prawie zawsze osiedli domków jednorodzinnych lub rezydencji.

Kradzież auta na „walizkę”
Doświadczony złodziej zrobi to w 10 sekund. Za pomocą elektronicznego nadajnika włamuje się i kradnie nowe, luksusowe i teoretycznie dobrze zabezpieczone auto. W praktyce wygląda to tak, że jeden ze złodziei ze wzmacniaczem antenowym podchodzi do okien domu. Urządzenie wyszukuje sygnał kluczyka, który często leży blisko okna czy drzwi wejściowych. Druga osoba w tym czasie pociąga za klamkę po to, aby samochód zaczął domagać się sygnału z kluczyka. W teorii powinien znaleźć sygnał kluczyka, w momencie gdy ten jest blisko auta. "Walizka" łamie to zabezpieczenie za pomocą drugiego wzmacniacza - w rezultacie pojazd odbiera sygnał tak, jak z oryginalnego kluczyka.

ADAC przetestowało 237 aut. Metodą na walizkę nie udało się ukraść zaledwie trzech pojazdów! Zwycięzcą okazał się koncern Jaguar Land Rover. Modele, które oparły się złodziejom to Range Rover, Jaguar i-Pace oraz Land Rover Discovery. W zabezpieczeniu jakie stosuje Land Rover samochód mierzy czas reakcji na sygnał z kluczyka. Jeśli jest dłuższy, bo przechodzi przez złodziejski sprzęt, auto odczytuje to jako próbę kradzieży. Nie otwiera drzwi oraz nie uruchamia pojazdu.

Problemy pojawiły się przy próbie kradzieży Volvo XC60 T5, Mazdy 2 Skyactive oraz BMW i3. Okazało się, że w tych autach zwolnienie zamków wymaga fizycznego wciśnięcia guzika na pilocie. Wśród ponad 230 aut, które oblały test, znalazło się wiele popularnych modeli.
Złodziei powstrzymać może wynalazek polskich naukowców. Skontrowane urządzenie wykorzystuje czujnik ruchu i mikroprocesor. Ma formę klipsa, zakładanego na baterię pilota. Mikroprocesor analizuje ruch człowieka i na tej podstawie włącza lub wyłącza zasilanie pilota. Aby aktywować zabezpieczonego pilota należy na chwilę stanąć obok pojazdu i dwukrotnie klepnąć.
Specjaliści radzą też owijanie kluczyków w działającą jak ekran  folią aluminiową, która blokuje emitowane fale radiowe.

Nadal można stracić auto na „wskoka”. Wówczas złodziej odjeżdża naszym samochodem, gdy otwierając bramę lub odstawiając specjalnie w tym celu wystawione przed bramę kartony albo worki na śmieci blokujące nam wjazd pozostawiamy otwarte drzwi pojazdu z uruchomionym silnikiem. Nie zrezygnowano z metody „na butelkę” wkładaną między koło i nadkole, czy też po prostu kradnąc właścicielowi kluczyki. Ta ostatnia metoda, zwana „kluczykową”, jest szczególnie popularna w restauracjach, kawiarniach, kinach i teatrach. We wszystkich metodach obowiązuje swoista złodziejska specjalizacja. Rozbójnik drogowy nie będzie kradł samochodu metodą „na śpiocha” a złodziej z „walizką” nie potrzebuje dokonywać rozboju czy kraść metodą „na wskoka”.

Co jest większym problemem, kradzieże aut do zbycia w całości, czy też do rozebrania i sprzedaży w częściach?

My tak nie rozgraniczamy. Auto jest zawsze kradzione w całości. Czasy gdy zainteresowaniem złodziei cieszyły się radia czy na przykład reflektory dawno minęły. Komuś, kto straci swoje auto jest wszystko jedno czy zostało ono uprowadzone do rozbiórki czy też do „legalizacji”. Problemem jest kradzież, a nie jej forma.

Co dzieje się ze skradzionymi pojazdami?
Pierwszym zasadniczym celem kradzieży pojazdów nadal pozostaje ich demontaż na części, które następnie sprzedawane są poprzez portale aukcyjne, bez wskazania pochodzenia podzespołów bądź pod pozorem uzyskania ich z rozbiórki zezłomowanych, powypadkowych czy też „importowanych” pojazdów. Kolejna część kradzionych aut legalizowana jest na podstawie dokumentów samochodów po szkodach komunikacyjnych, powodziowych itp. bądź w oparciu o skradzione i sfałszowane dokumenty zagraniczne. Takie pojazdy sprzedawane są na terenie kraju lub wywożone poza Polskę, przede wszystkim do Rosji i byłych republik ZSRR. Część samochodów trafia do innych państw Unii Europejskiej, gdzie działają międzynarodowe grupy przestępcze zajmujące się legalizacją i sprzedażą aut poprzez międzynarodowe portale aukcyjne.

Czy obserwujecie też zjawisko kradzieży innych niż samochody pojazdów mechanicznych, koparki, sprzęt budowlany, czy maszyny rolnicze?

Tak, takie przypadki są też odnotowywane, ale to raczej incydenty. Zdarzają się zwłaszcza w regionach, gdzie trwają prace budowlane.

Przed kilku laty media upowszechniły informacje o zastawianych przez Was pułapkach na złodziei w postaci specjalnie spreparowanych aut. Teraz o tym nie słychać, czy z tej metody zrezygnowaliście, czy też po prostu spowszedniała?

Szczegóły  naszych działań są objęte tajemnicą.

Waszym orężem jest prawo, czy w swojej obecnej postaci pozwala na skuteczne działanie policjantów?

Nasze prawo karne nie nadąża za rozwojem i ewolucją przestępczości. Art. 279 paragraf 1 kodeksu karnego opisuje kradzież z włamaniem, to jest czyn zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 10. Od osiemnastu lat zajmuję się przestępczością samochodową i nigdy nie spotkałem się z zasądzeniem kary w górnej granicy zagrożenia. W zdecydowanej większości sądy ferują wyroki od dwóch do pięciu lat pozbawienia wolności. Zastanawiam się co trzeba by ukraść, by zasłużyć na maksymalny wymiar kary. A przecież obecnie kradzieże samochodów to nie działalność przypadkowa, ale szczegółowo zaplanowane postępowanie celowe, często prowadzone w zorganizowanej grupie przestępczej.

Świadczyć o tym może fakt, że na przestrzeni ostatnich 18 lat istnienia Wydziału do walki z Przestępczością Samochodową Komendy Stołecznej Policji, niektórych znanych nam złodziei samochodów zatrzymujemy i doprowadzamy przed oblicze sądu już czwarty albo piąty raz. To o jakiej karze, jakiej resocjalizacji my tu w ogóle mówimy? Mieliśmy ostatnio taki przypadek, że zatrzymaliśmy złodziei w „roboczym” samochodzie, czyli tym jakim ekipa złodziejska dojeżdża na „robotę”.  Znaleźliśmy w nim urządzenia elektroniczne lekko licząc warte około 5 000 euro, a także gotowe do użycia komplety tablic rejestracyjnych. I niewiele mogliśmy im zrobić. Interwencja nasza zakończyła się odebraniem sprzętu służącego do kradzieży. I to było na tyle. Zgodnie z art. 129 Kodeksu Wykroczeń musieliśmy ten stan ocenić jako wykroczenie.

W przypadku kradzieży lub kradzieży z włamaniem samochodu należałoby rozważyć wyodrębnienie tych czynów z art. 278 lub 279 kodeksu karnego do nowego artykułu z jednoczesnym podniesieniem dolnej, zaznaczam dolnej granicy odpowiedzialności karnej. Tylko taka nowelizacja prawa pozwoli skutecznie wycofać złodzieja z jego przestępczej profesji. Dodatkowo jedynym skutecznym sposobem zapobiegania kradzieżom aut jest stosowanie w przypadkach zatrzymania przez policję złodziei samochodów środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Żaden dozór, żadne poręczenie majątkowe temu nie dorówna i nie zapobiegnie kolejnym przestępstwom.

 Zobacz także: Jazda na suwak. Jak działa w praktyce?

Kolejna sprawa to art. 291 paragraf 1 kodeksu karnego dotyczący paserstwa, który przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 5. Niestety również w tym przypadku zasądzane kary są znikome. Prawo polskie nie odróżnia pasera, którym jest nabywca jednego silnika kupionego w celu naprawy własnego auta, a który to silnik okazuje się być kradzionym od pasera hurtownika, który przy pomocy portali internetowych sprzedaje tysiące takich części. A przecież to właśnie paserzy w praktyce kreują rynek kradzieży samochodów.

A artykuł 306 Kodeksu Karnego? Dotyczy on odpowiedzialności karnej za usuwanie oznaczeń identyfikacyjnych. W praktyce przepis ten jest martwy Jego konstrukcja nakłada bowiem na policjantów obowiązek zatrzymania sprawcy w trakcie fizycznego ich usuwania. A przecież zmiana numeru VIN, czy usunięcie tabliczki znamionowej zajmuje złodziejowi raptem kilkanaście minut. Jeżeli policja go nie złapie w trakcie „roboty” to potem nie może nic zrobić. Nowy samochód z wyciętym numerem VIN  i zdartą tabliczką znamionową staje się autem „niby legalnym” i nie stanowi dowodu przestępstwa. Wyraźnie brak definicji tzw. „strony biernej” czyli zapisu o tym, iż kto posiada rzecz lub przedmiot pozbawiony oznaczeń fabrycznych podlega karze, a rzecz taka ulega przepadkowi nawet gdy nie stanowi własności osoby u której została znaleziona.

Internet wyparł już giełdy samochodowe zmniejsza też znaczenie komisów, jaka jest jego specyfika dla obszaru kradzieży aut?

Sieć powoduje zwielokrotnienie kręgu odbiorców, daje też złudne przeświadczenie o anonimowości. Wielkie znaczenie ma też bezpośrednia dostępność asortymentu.

Czy widzi Pan szanse na ucywilizowanie rynku handlu używanymi częściami zamiennymi?

Oczywiście tak, ale warunkiem niezbędnym i koniecznym jest wprowadzenie obowiązku fakturowania kupna i sprzedaży części przy zastosowaniu konieczności zawarcia  w fakturze numeru identyfikacyjnego sprzedawanej lub kupowanej części.

I jeszcze jedno. Czy zabezpieczenia zarówno fabryczne, jak i montowane indywidualnie, są dla złodziei skuteczną przeszkodą i jak je pokonują?

Fabryczne nie są żadną przeszkodą. Jakieś szanse uniknięcia straty samochodu dają zabezpieczenia indywidualne. Nie ma jednak sposobów całkowicie skutecznych. Są jednak możliwości zniechęcenia złodziei do kradzieży akurat naszego auta. Pozwala na to oznakowanie auta tzw. mikrocząsteczkami. Każda z nich zawiera dane auta. Są do odczytania w świetle UV. To jest już w Polsce stosowane przez niektóre marki. Złodzieje też o tym wiedzą i tak oznakowane samochody raczej omijają z daleka. Paserzy takich aut nie akceptują. A jak oni nie kupią to złodziej ich nie kradnie.

Czy da się jakoś zabezpieczyć?
W przypadku samochodów z systemem keyless polecanymi metodami są trzymanie kluczyków w specjalnych pudełkach blokujących sygnał lub owijanie ich folią aluminiową. Może to zmniejszyć prawdopodobieństwo kradzieży, jednak nie eliminuje go całkowicie, bo samochód taki nadal można ukraść metodami tradycyjnymi. W przypadku pojazdów bez systemu bez-kluczykowego tylko od złodziejskiej kalkulacji zależy, czy zostaną skradzione, czy też nie.  
Najlepszą formą zabezpieczenia pojazdów, oprócz już zamontowanych firmowych urzadzeń, wciąż pozostają ukryte zabezpieczenia elektroniczne znane tylko ich właścicielom. Najlepsze zabezpieczenia to te niestandardowe, jak chociażby odcięcie zapłonu czy pompy paliwa, ale też montaż ukrytego modułu GPS. Zainstalowanie systemu monitoringu GPS pomaga w odnalezieniu skradzionego pojazdu lub chociażby poznaniu kierunku w jakim odjechał.

Pokuśmy się o rokowania na lata 20. Będzie mniej kradzieży, czy też nie. Spróbujmy przewidzieć co stanie się złodziejskim przebojem?

Przy spełnieniu założeń o jakich mówiliśmy wcześniej liczba kradzieży samochodów powinna zdecydowanie zmaleć. Jestem zdania, iż będzie to zjawisko marginalne, a może nawet zanikające.

I oby tak się stało.
Dziękuję za rozmowę.

Zobacz także: SUV-y Škody. Kodiaq, Karoq i Kamiq. Trojaczki w komplecie

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Komentarz usunięty.
  • realista (gość)

    "Wspomniany już spadek liczby kradzieży aut, to wynik ciężkiej pracy Policji. Zabezpieczenia nic tutaj nie dają, " ALE PROPAGANDA SUKCESU ;) Oczywiście że policja ciężko pracuje i trzeba to docenić, ale spadek kradzieży to przede wszystkim efekt zmiany realiów. Coraz trudniej zalegalizować kradziony samochód, wzrosła świadomość nabywców, a centralne rejestry umożliwiają sprawdzenie i wyłapanie podejrzanych ofert. PZ kolei rozbiórka aut na części też ilościowo jest ograniczona "mocami przerobowymi" dziupli. Poza tym oferta aut second hand jest ogromna porównując do tej sprzed lat, a złodzieje i paserzy nie mogą sobie pozwolić na długotrwałe przetrzymywanie gorącego towaru w oczekiwaniu na nabywcę.

  • Kd (gość)

    A radiowe systemy z niezależnym zasilaniem?

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości