Wszystko
o samochodach

Przepisy / Aktualności

Kredyt samochodowy. Ile zależy od wkładu własnego?

Data publikacji: Autor: Kamila Nawotnik

Fot. Piotr Krzyżanowski Związek Banków Polskich informuje: Polacy coraz więcej oszczędzają! Z raportu wynika jednak, że kapitał zbierany przez nas w świnkach-skarbonkach rzadko kiedy wystarczyłby na porycie kosztów kupna nowego samochodu. Z odsieczą przybywa kredyt samochodowy - ale jak wziąć pożyczkę, by kosztowała nas jak najmniej?

W 2017 roku Fundacja Kronenberga opublikowała raport, z którego wynika, że 1/3 Polaków odkłada miesięcznie 100 zł. To oznacza 1200 zł w skali roku i zaledwie 6 tys. zł w ciągu 5 lat. Celem wielu z nas jest zakup nowego samochodu, z takim budżetem jednak nasze pole mocno się zawęża. Chyba że zmienimy taktykę i zdecydujemy się na kredyt.

Przeprowadzone w listopadzie 2018 roku badanie IMAS, zlecone przez Krajowy Rejestr Długów Biura Informacji Gospodarczej, wykazało, że ponad 75% Polaków w wieku 18-64 lat przynajmniej raz w życiu wzięło kredyt lub pożyczkę. Taki sam odsetek ma zadłużenie w banku, a najczęściej pieniądze pożyczano na sprzęt AGD i RTV, remont w domu… oraz kupno samochodu. Skoro sprawa dotyczy przeważającej części naszego społeczeństwa, sprawdźmy, jak wziąć kredyt, aby jak najmniej na tym stracić.

Nie tak łatwo uzbierać

Zakup nowego auta jest nie lada wyzwaniem. Umówmy się - o ile nie mamy świetnie prosperującej firmy, spadku, wygranej na loterii czy oszczędności gromadzonych od początku życia, trudno jest zebrać całą kwotę potrzebną do sfinansowania auta z salonu. Wszystko też zależy od tego, jakiego pojazdu potrzebujemy. Ceny aut miejskich, nawet z atrakcyjnym systemem rabatowym, zaczynają się zazwyczaj od ok. 40 tys. złotych. Najtańsze sedany wyceniane są na ok. 50-60 tys. zł, kombi 60-70 tys., a SUV-y 65-80 tys. zł. Auta sportowe, limuzyny i bogato wyposażone crossovery potrafią kosztować tyle, co połowa małego mieszkania. Nietrudno zatem zgadnąć, że dla większości jedyną szansą na kupienie „nówki” we względnie młodym wieku jest leasing, abonament, albo finansowanie przynajmniej części samochodu kredytem.

Niestety, każdy kredyt pociąga za sobą możliwości i koszty. Dzięki niemu zaoszczędzamy na czasie, ale to wszystko. Pieniądze, jakie musimy zapłacić za samo zaciągnięcie pożyczki, często przyprawiają o zawał serca, a im droższe auto nas interesuje, tym więcej zapłacimy za uruchomienie kredytu. Pojawia się także pytanie, jaki kredyt będzie dla nas najlepszą opcją – gotówkowy czy samochodowy? Ten pierwszy wymaga mniej formalności, pozwala nam przeznaczyć pieniądze na dowolny cel i nie wymaga wkładu własnego, ale zazwyczaj jest droższy. Z kolei kredyt samochodowy – zgodnie z nazwą – musi zostać przeznaczony na sfinansowanie auta, zazwyczaj też oznacza zakaz sprzedaży pojazdu do momentu spłacenia całkowitej kwoty pożyczki, ale za to jego cena jest atrakcyjniejsza.

Lepiej z wkładem własnym?

Najlepiej sprawdzić to na przykładzie. Załóżmy, że mam 30 lat, stabilną pracę na podstawie umowy cywilno-prawnej, w której zarabiam średnią krajową (w marcu wynosiła 5164,53 zł brutto, czyli po zaokrągleniu 3 665 zł netto) i nie mam absolutnie żadnych oszczędności. Interesuje mnie nowa Dacia Duster w wersji Prestige z silnikiem 1.3 TCe o mocy 150 KM i napędem na przód. Finansowanie proponowane przez Dacię ma opinię jednego z najbardziej opłacalnych na rynku, dlatego na początek to ono będzie stanowiło nasz punkt odniesienia.

Zobacz także: Używana Toyota RAV IV. Czy warto kupić?

Omawiany egzemplarz Dustera wyceniony jest na 69 600 zł. Z limitem kilometrów do 20 tys. rocznie, okresem kredytowania na 37 miesięcy i brakiem wpłaty własnej, Dacia proponuje nam kredyt z rzeczywistą roczną stopą oprocentowania na poziomie 7,93%, o całkowitej wartości 82 595,40 zł. Miesięczna rata wynosi w tym przypadku 1 194 zł, a ostatnia rata (tzw. balonowa) 39 602,40 zł. Oznacza to, że w rzeczywistości wydamy o 12 995,40 zł więcej niż w przypadku zapłacenia za auto pełnej kwoty od razu, przy zakupie.

Teraz załóżmy, że sumiennie udało mi się co miesiąc odkładać pieniądze i zebrałam 20 000 zł. Ta kwota będzie moim wkładem własnym. W takim przypadku (reszta założeń pozostaje niezmieniona) Dacia udziela mi kredytu na pozostałe 49 600 zł. Miesięczna rata wynosi 553 zł, ostatnia rata 39 602,40 zł, a całkowita kwota do zapłaty - przy RRSO (rzeczywistej rocznej stopie oprocentowania) opuszczonej do 7,44% - wyniesie 59 509,68 zł. Do tego trzeba oczywiście doliczyć nasz wkład własny, co daje nam wydatek rzędu 79 509,68 zł. Tym sposobem zaoszczędziliśmy niewiele ponad 3000 zł. Nadal jednak zapłaciliśmy o 9909,68 zł więcej niż gdybyśmy opłacili samochód bez brania kredytu. 1:0 dla wkładu własnego. Pamiętajmy jednak, że poza płaceniem co miesiąc rat, musimy w międzyczasie uzbierać pieniądze potrzebne do opłacenia ostatniej, skumulowanej raty. Spróbujmy zatem ją nieco zmniejszyć.

Fot. Pixabay.comMaksymalny okres kredytowania oferowany przez Dacię to 61 miesięcy. Bez wkładu własnego, z rocznym limitem 20 tys. kilometrów całkowita kwota kredytu wyniesie 91 543,20 zł. Miesięczna rata spadnie do 1014 zł, a roczna stopa oprocentowania wzrośnie do 8,73%. Rata balonowa skurczy się do 30 693,60 zł. Ostatecznie jednak zapłacimy aż 21 943,20 zł za sam kredyt!

Z wkładem własnym wynoszącym 20 tys. zł, miesięcznie będziemy płacić ratę w wysokości 593 zł, ale co ciekawe - rata balonowa nie zmieni się i wyniesie znowu 30 693,60 zł. Zmaleje za to cena kredytu, który tym razem, przy rzeczywistym oprocentowaniu 8,37%, będzie kosztować 16 374,20 zł. W porównaniu z brakiem wkładu własnego, zapłacimy ponad 5,5 tys. zł. mniej. 2:0 dla wkładu własnego.

Jednak wybieramy bank

Doszliśmy już do punktu, w którym szczerze nienawidzimy raty balonowej. Teraz sprawdźmy, czy uda nam się znaleźć atrakcyjniejsze warunki, biorąc kredyt samochodowy w banku. Załóżmy, że wolę płacić dłużej, ale mniejsze raty i decyduję się na rozłożenie spłaty pożyczki na 5 lat. Ponownie nie mam żadnych oszczędności i kredytem sfinansuję całą wartość zakupu, czyli 69 600 zł.

Według kalkulatorów i porównywarek internetowych, jedne z najatrakcyjniejszych warunków stawia Santander i BNP Paribas, więc dla przykładu odniesiemy się do tych dwóch placówek. W pierwszej z nich RRSO proponowane przez bank wynosi 9,22%, miesięczna rata to 1434,54 zł, a łączna kwota do spłaty 86 072,67 zł - jesteśmy „w plecy” 16 472,67 zł. Z kolei w BNP Paribas, RRSO wyniosłoby 7,14%, miesięczna rata 1375,29 zł, a całkowita kwota kredytu 82 517,40 zł. W tym przypadku za sam kredyt zapłaciliśmy 12 917,40 zł. Jest nieco lepiej.

Teraz zróbmy porównanie z wkładem własnym, co oznacza, że potrzebujemy kredytu na 49 600 zł. W Santanderze RRSO nie zmieniło się, więc miesięczna rata wyniesie 1022,32 zł, a całkowita kwota do spłaty 61 339,14 zł. Za kredyt zapłacimy 11 733,14 zł. 3:0 dla wkładu własnego. W BNP Paribas RRSO również bez zmian, za to miesięczna rata spadnie do 980,09 zł, a całkowita kwota kredytu do 58 805,40 zł. Za samą pożyczkę zapłacimy więc 9 205,40 zł. 4:0 dla wkładu własnego, mamy nokaut.

Dlaczego z wkładem własnym jest taniej?

Do tego nie potrzeba zaawansowanej matematyki - dlatego, że oszczędności oznaczają, że potrzebujemy mniejszej pożyczki. W każdym wypadku, w oczywisty sposób obniża to kwotę udzielanego nam kredytu. W dalszej kolejności oznacza także mniejsze raty miesięczne, a więc mniejsze koszty pożyczki.

Problem polega na tym, że nie każda instytucja będzie chciała nam udzielić kredytu bez wkładu własnego. Większy kłopot pojawia się przy autach używanych – zazwyczaj im starsze auto, tym większa kwota musi zostać wniesiona przed kredytobiorcę, a komplikacje pojawiają się już przy samochodach starszych niż 3-4 lata. Z wiekiem samochodu pogarszają się także pozostałe warunki kredytu, w tym oprocentowanie.

Podsumowując, branie kredytu na samochód to doraźna wygoda lub konieczność w przypadku ograniczonego czasu. Jeszcze nie pojawiła się opcja skorzystania z rat 0% na pojazdy, więc rozbijając płatność za auto, zawsze coś stracimy. Gdy już jednak zdecydujemy się na ten ruch, to o ile możemy sobie pozwolić na wniesienie wkładu własnego, róbmy to – nawet jeżeli nasze oszczędności nie są imponujące.

Zobacz także: Kia Picanto w naszym teście

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Rysiek (gość)

    Samochód się kupuje taki na jaki nas stać za gotówkę. Jak nie stać nas na coś co nie jest złomem, to oznacza, że nie kupujemy samochodu i nie dociązamy się wydatkami na samochód dodatkowo. Polacy zacząć myśleć, a nie szpanować. Rower to nie hańba, sam jeżdzę rowerem do pracy od 9 lat kiedy tylko mogę, a auto cały czas mam. Nie jestem leniwy i nie jestem debilem- nie stoję w korkach jak nie muszę.

  • irek (gość)

    Jak dla mnie kredyt na samochód to głupota... pralki nie kredytuje to samochodu też nie zamierzam. Wystarczy mi moj yaris II w dieslu. Jest trochęmały ale spalanie i brak poważnych napraw to rekompensuje. 90 koni na krajókach mi wystarcza, a zawalidrogą na pewno nie jestem :)

  • miron (gość)

    Kredyt wiadomo, ludzka sprawa, ale żeby nie płacić potem? Przecież ci wszyscy ludzie, którzy sa w KRD wpisani nie płacą zobowiązań. Jak tam ostatnio pracowo zaglądałem, to aż się słabo robi jak fatalna jest sytuacja.

  • aj (gość)

    Jedno pytanie. Co trzeba mieć w głowie, żeby przy dochodzie wynoszącym 3660 netto kupować samochód za 70 tysięcy na kredyt? Samochód to koszt. Nie ważne czy nowy czy nie. Wyjeżdzając z salonu auto traci już 5-15% swojej wartości. W przeciągu 2 - 3 lat użytkowania potrafi stracić nawet do 30%. Ja rozumiem, ludzie zakładają firmy, auto to ich narzędzie pracy i nowy samochód jest tutaj jak najbardziej usprawiedliwiony. Ale 30letni Janusz, zarabiający 3660, pracujący na etacie nie potrzebuje TAKIEGO samochodu, jedynie co potrzebuje to pochwalić sie przed innymi i dopieścić swoje ego.

  • Ja (gość)

    Dlatego w naszym kraju dominuje rynek używanych samochodów, nikt nie chcę pracować na banksterow bo się nie opłaca zapłacić 70 tysięcy za auto które po placeniu jest warte

  • Michał (gość)

    Moim zdaniem sposobem na pominięcie kredytu i nie wiązanie się kredytem na długie lata oraz spłaty prowizji, jest auto w abonamencie. Nie martwisz się ani dodatkowymi kosztami, ani kilkuletnim okresem spłacania. Bierzesz auto na rok i po roku jak Twoja sytuacja finansowania jest średnia, po prostu nie bierzesz kolejnego. No i przez ten rok dokładnie wiesz ile zapłacisz za auto, bo nie masz dodatkowych kosztów. Wszystko, nawet ubezpieczenie masz wliczone w comiesięczną ratę, która może wynosić tylko kilkaset złotych. Tym bardziej, że na rynku są już firmy oferujące używanego auta na abonament, np. Master1, a te z pewnością będzie tańsze.

  • Anna Weichhaus (gość)

    Potrzebujesz pilnie pożyczki? Czy jesteś w kryzysie finansowym? Nie martw się więcej, ponieważ rozwiązanie jest tutaj. Skontaktuj się ze mną dzisiaj w sprawie wszelkiego rodzaju pożyczek pod adresem: annaweichhaus11@gmail.com lub Dodaj mnie na Whatsapp: +15174314376

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości