Wszystko
o samochodach

Aktualności / Informacje

Mandat w Europie

Data publikacji: Autor: (maj)

Fot. VW

Zaczynają się zimowe wyjazdy. Niektórzy polscy kierowcy mogą podpaść zagranicznej drogówce. Nie radzimy...

 

Narzekamy na wysokie mandaty w Polsce, tymczasem za brak winiety austriacka policja może kierowcę ukarać mandatem do 4 tysiące euro. Tłumaczenie, że zapomniało się jej zabrać z domu albo „się odkleiła...” nie spotka się ze zrozumieniem.

 

Kraty i depozyt

 Fot. VW

Co nam zatem grozi, jeśli gdzieś w Europie zdarzy nam się popełnić wykroczenie?

 

Przede wszystkim nie należy liczyć na to, że łamiąc przepisy (np. parkując na zakazie) znajdziemy za szybą kartkę zapraszającą nas do komisariatu, wyrzucimy ją i po strachu. Jeśli taka kartka rzeczywiście nam się trafi, powinniśmy się do polecenia bezwzględnie zastosować. Najczęściej jednak znajdziemy samochód z zablokowanymi kołami albo odholowany. A to kosztuje przynajmniej kilkaset euro.

 

W Austrii turyści powinni liczyć się z drobiazgowymi kontrolami stanu technicznego pojazdów, zwłaszcza: ogumienia, hamulców, apteczki, trójkąta ostrzegawczego, a w zimie także łańcuchów. Za zły stan techniczny pojazdu lub brak podstawowego wyposażenia grożą wysokie kary, zatrzymanie tablic rejestracyjnych, a nawet samochodu. Prowadzący pojazd po pijanemu może nawet trafić za kratki na kilka miesięcy.

 

Jeśli turysta nie ma pieniędzy na opłacenie mandatu, służby graniczne lub policja mogą pobrać do depozytu, jako zabezpieczenie, przedmiot o wartości zbliżonej do jej wysokości.

 

Nie podyskutujesz...

 

Prawo niemieckie i holenderskie zawiera precyzyjnie określony katalog wykroczeń drogowych i wysokości kar. Dyskusja z policją na temat wysokości mandatu jest więc bezcelowa.

 

Odmowa zapłacenia mandatu na miejscu wiąże się zawsze ze skierowaniem sprawy do sądu i zatrzymaniem posiadanych przez kierowcę pieniędzy na zabezpieczenie kosztów postępowania. Sądowa kara może utrudnić późniejsze wjazdy do Niemiec.

 

Jakiekolwiek nieczytelności, uszkodzenia lub przeróbki w dokumentach skutkują zatrzymaniem tych dokumentów i samochodu, a kierowca obciążany jest kosztami. Przekroczenie dozwolonej prędkości karane jest mandatem, a nawet zatrzymaniem prawa jazdy.

 

W Holandii też nie należy dyskutować z policjantami. Przekroczenie dozwolonej prędkości o więcej niż 50 km/h grozi skonfiskowaniem samochodu, odebraniem prawa jazdy i oddaniem sprawy do sądu. Odmowa uiszczenia mandatu na miejscu wiąże się z zatrzymaniem pojazdu na parkingu policyjnym do momentu uregulowania nałożonego mandatu. Kwota grzywny pieniężnej jest zwykle zamieniana na karę pozbawienia wolności w relacji 1 dzień pobytu w więzieniu za każde 23 euro niezapłaconej kwoty.

 

Kosztowny promil

 

W Norwegii trzeba się liczyć nawet z zatrzymaniem samochodu do czasu aż kierowca kupi opony zimowe, łańcuchy lub inny sprzęt umożliwiający jazdę.

 

Nieprzestrzeganie przepisów ruchu drogowego wiąże się z bardzo surowymi karami, do odebrania prawa jazdy i wydalenia z kraju. Nawet niewielki promil alkoholu we krwi zatrzymanego może spowodować zakaz wjazdu do Norwegii na kilka lat.

 

Jak więc widać zasada jest prosta: bezwzględnie przestrzegać przepisów obowiązujących w kraju do którego jedziemy. W razie popełnienia wykroczenia mandat płacimy na miejscu. Zależnie od sytuacji policja może pozwolić na wypłatę potrzebnej kwoty w bankomacie.

 

Jeśli nie mamy odpowiednich środków, powinniśmy poprosić o pomoc kogoś w kraju. Im szybsza reakcja tym lepiej, bo w razie zatrzymania samochodu kierowca pokrywa wszystkie koszty (holowanie, postój na strzeżonym parkingu itp.).

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości