Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Felietony

Mów mi do ręki

Data publikacji: Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

 Jest pomysł, aby skasować mandaty kredytowe, a kierowcy będą płacili gotówką od razu na miejscu zdarzenia. Policjanci twierdzą, że przyniesie to więcej zamieszania niż korzyści.

Jest pomysł, aby skasować mandaty kredytowe, a kierowcy będą płacili gotówką od razu na miejscu zdarzenia. Wiceminister Spraw Wewnętrznych i Administracji Andrzej Brachmański twierdzi, że zwiększy to ściągalność mandatów, a tym samym wpływy do budżetu.

 

Mandaty gotówkowe skasowano w roku 2000 m.in. po to, aby zmniejszyć korupcję wśród policjantów. Z tamtego czasu pochodzi jakże mądra, jak zwykle, wypowiedź Krzysztofa Janika (wówczas minister), który proponował, aby policjanci na służbie nie mieli przy sobie więcej niż prywatnych 20 złotych, a najlepiej jakby w ogóle nie wiedzieli, jak wyglądają pieniądze. W Polsce wypisuje się rocznie 200 tys. mandatów z czego 1/3 jest nieściągalna. Teraz mamy znowu płacić gotówką i można się założyć o każde pieniądze, że znowu będzie, jak było. Nigdzie i nigdy Polak z Polakiem tak szybko się nie dogadywał, jak kierowca z policjantem na drodze. Policjant mówił elegancko, że proponuje dwieście, a kierowca przebijał, że proponuje sto do ręki i było po rozmowie. I tak będzie. W dodatku stworzy się dodatkowy bałagan. Kierowcy na ogół nie wożą ze sobą większych sum pieniędzy i mandatu kilkuset złotowego i tak nie będą mogli zapłacić. Zaczną się korowody z odbieraniem zatrzymanych dowodów rejestracyjnych.

 

Policja w krajach tak zmotoryzowanych jak np. Niemcy nie ma prawa dotknąć się do pieniędzy. Mandaty płaci się wyłącznie w kredycie. W USA każdy mandat musi być zatwierdzony przez sędziego pokoju i to sędzia decyduje, czy policjant miał rację. U nas chce się wrócić do mrocznych czasów, kiedy policjant na szosie wydawał wyrok i nie było od tego odwołania.

 

Sami policjanci nie są zachwyceni pomysłem powrotu do mandatów gotówkowych. Twierdzą, że przyniesie to więcej zamieszania niż korzyści, a zakładając nieuniknione w tej sytuacji dogadywanie się "do ręki", wcale nie musi zwiększyć wpływów do budżetu. Wiceminister Brachmański chce się zasłużyć, ale może by się zasłużył w jakiś inny sposób.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości