Wszystko
o samochodach

Motociekawostki / Fascynacje samochodowe

Nazwy z lamusa – sposób na promocję?

Data publikacji: Autor: Marcin Lewandowski

Alfa Romeo Giulia
Oryginalna Giulia pojawiła się w 1962 roku jako sportowy sedan. Moce silników były spore jak na ówczesne czasy, a własności jezdne godne pozazdroszczenia. Model ten był na tyle udany, że jego produkcję zakończono dopiero w 1978 roku. Następcą została Giulietta drugiej generacji.

Fot. Alfa Romeo Jak wypromować niedrogie samochody tak, by klienci myśleli, że kupują coś większego i lepszego? Ogromną karierę robią nazwy modeli zarzucone przed laty. Szkoda, że czasami legendy są degradowane - okazują się mniej udane od poprzednika o tej samej nazwie.

Dlaczego w radiu od lat lecą te same piosenki? Bo lubimy słuchać tego, co już dobrze znamy. Podobnie jest z nazwami. Łatwiej dotrzeć do klienta z produktem, którego nazwa brzmi znajomo. Nie powinno zatem nas dziwić, że coraz częściej do promowania zupełnie nowych samochodów wykorzystywane są nazwy zapomnianych już modeli.

W zasadzie takie zjawisko można by uznać za całkiem naturalne, gdyby nowe samochody były następcami swoich dawnych imienników. Takich przypadków jest jednak niewiele, dominuje tendencja, by klientowi wciskać coś, co tylko pozornie ma wartość odpowiadającą oryginałowi.

Fot.Alfa Romeo Giulia
Oryginalna Giulia pojawiła się w 1962 roku jako sportowy sedan. Moce silników były spore jak na ówczesne czasy, a własności jezdne godne pozazdroszczenia. Model ten był na tyle udany, że jego produkcję zakończono dopiero w 1978 roku. Następcą została Giulietta drugiej generacji.

Fot.Nowa Giulia to nie tylko powrót do dawnej nazwy, to też come back do segmentu D.

Styl, w jakim Alfa Romeo powraca jest godny podziwu. Tym razem otrzymamy tylnonapędowego sedana mogącego stawić czoła BMW serii 3, Audi A4 i Mercedesowi Klasy C. O budzenie odpowiednich emocji będzie dbać topowa wersja QV napędzana silnikiem o mocy 510 KM. Debiut rynkowy zapowiedziany jest na luty 2016 roku.

Fot.Fiat Tipo
W 1988 roku Fiat zaprezentował model Tipo. Był to typowy hatchback segmentu C, na którym po dwóch latach zbudowano sedana o nazwie Tempra. Auto było na tyle udane od strony konstrukcyjnej, że zdobyło tytuł Samochodu Roku 1989. Ciekawostką był elektroniczny panel instrumentów, który można było zamówić w miejsce klasycznych zegarów. Tipo popularność zdobyło nie tylko w Europie, ale też w Turcji i Brazylii, gdzie produkowano go do 2000 roku.

Fot.W tym roku Fiat postanowił przypomnieć nazwę Tipo europejskim klientom. Pokazany w Turcji sedan Aegea rozpoczyna właśnie swoją karierę na Starym Kontynencie pod dobrze znaną starą nazwą. Z czasem do sedana dołączą też hatchback i kombi.

W Polsce ceny trójbryłowej odmiany zaczynają się od 45 tys. zł, co czyni z niego konkurenta Skody Rapid, czy Peugeota 301. Nowego Fiata Tipo zbudowano na platformie Small Wide LWB, czyli najbliższym jego krewnym jest Fiat 500L. Zdecydowaną zaletą Tipo jest słowo „Wide” w nazwie płyty podłogowej. Dzięki temu nowy sedan jest wyraźnie szerszy od swojego poprzednika, modelu Linea.

Fot.Ford Escort
Nazwa Escort pojawiła się po raz pierwszy w 1955 roku w odniesieniu do kombi modelu Anglia. Większość z nas kojarzy ją dopiero z niedużym sedanem debiutującym w 1968 roku.

Amerykanie wymogli na angielskim oddziale Forda, by konstrukcja była niezbyt skomplikowana. To, co sprawdzało się w Anglii, w Europie zostało przyjęte chłodno. Pomocny w przełamaniu postrzegania nazwy Escort okazał się udany udział w rajdach modeli o oznaczeniach RS.

Fot.Przełomem był przednionapędowy hatchback zaprezentowany w 1980 roku. Trzecia generacja była wówczas nowoczesna, oszczędna i na tyle dobra, że jego następcę w 1990 roku przyjęto z dystansem. Ostatnia generacja miała też problemy jakościowe. Krytyka ze strony prasy i klientów oraz całkiem nowa polityka stylistyczna spowodowały, że w 1999 roku Escorta zastąpiono znanym do dziś Focusem.

Fot.To jednak nie koniec historii, bowiem Escort odrodził się w 2014 r. na potrzeby największego rynku motoryzacyjnego na świecie - Chin. Ford postanowił nazwać swojego nowego sedana właśnie Escort. Od strony założeń technicznych auto zdradza duże podobieństwo do swojego pierwowzoru z 1968 roku.

Też ma prostą, czyli tanią w produkcji konstrukcję – choć bazuje na platformie Focusa II – nadwozie trójbryłowe i powstał, by zmotoryzować spragniony własnych czterech kółek naród. Pod maską jeden silnik (1.5 Ti-VCT), a ceny zaczynają się od 96 800 juanów (ok. 59 600 zł), co jednak trudno uznać za okazję wszech czasów.

Fot.Honda HR-V
W 1998 roku Honda pokazała samochód, który okazał się zwiastunem nadchodzącej mody na crossovery. Wówczas jednak jeszcze tej mody nie było i samochód spotkał się z chłodnym przyjęciem. Problemem z dotarciem do szerszego grona klientów była też skromna oferta silnikowa i dość proste wnętrze. Do zalet crossovera zbudowanego na platformie Civica należały za to napęd 4x4 i atrakcyjny wygląd.

Fot.W tym roku Honda powróciła z nowym crossoverem HR-V, tym razem pozycjonowanym w segmencie B, choć przewyższającym poprzednika pod każdym względem.

O sukces Honda nie musi się martwić, to popularny segment rynku i wciąż notujący wzrosty sprzedaży. Nowa Honda HR-V została dobrze przyjęta, ale jej ceny w Polsce zaczynają się od sporej kwoty wynoszącej 78 600 zł.

Fot. Mitsubishi Space Star
„Gwiazda Przestrzeni” narodziła się w 1998 roku. Spokrewniona z Carismą razem z nią była produkowana w holenderskiej fabryce NedCar w Born. Czym był ten samochód? To jeden z prekursorów kompaktowych minivanów ceniony za cechę podkreśloną w nazwie – przestrzeń. Space Star, produkowany do 2005 roku, miał dobrą opinię i aż szkoda, że nie doczekał się następcy.

Fot. W 2013 roku Mitsubishi oznajmiło, że nazwa Space Star powróci. Tak postanowiono ochrzcić model Mirage przeznaczony na europejski rynek. Skąd ta decyzja? Okazało się, że nazwa Mirage jest zastrzeżona.

Nowy Space Star to auto miejskie plasujące się pomiędzy segmentem A i B. Owe zawieszenie pomiędzy klasami zawdzięcza całkiem sporemu rozstawowi osi, dzięki czemu oferuje bezkonkurencyjnie dużo miejsca na nogi pasażerów tylnej kanapy. Z tego względu stara nazwa jest tu jak najbardziej na miejscu, choć to zupełnie inne auto. Ceny małego Mitsubishi zaczynają się od 39 990 zł.

Fot. Nissan Almera
Almera to następca Sunny. Pojawiła się w 1995 roku z trzema rodzajami nadwozia do wyboru. Samochód nie zwracał sobą uwagi na ulicy i uważany był za dość przeciętnego przedstawiciela segmentu C.

Z czasem zaczęto doceniać go za bezawaryjność, z którą druga generacja Almery z 2000 roku miała więcej problemów. Mimo względnej popularności tego modelu Nissan zdecydował się zastąpić go niezbyt udanym modelem Tiida (2007 r.) zbudowanym na platformie B0 Nissana.

Fot. Ale nazwa Almera nie odeszła w niepamięć. Nissan wykorzystał ją do wypromowania nowego sedana zbudowanego na platformie B (V) sprzedawanego w Rosji. Almera o fabrycznym oznaczeniu G11 ma sporo wspólnego z Tiidą, ale od strony stylistycznej przypomina nieco Nissana Skyline, znanego w Europie jako Infiniti G37.

Almera jest nadal produkowana i sprzedawana na rynku rosyjskim będąc tam najtańszym modelem japońskiej marki. Ceny zaczynają się od 447 tys. rubli, co w przeliczeniu daje ok. 25,5 tys. zł! Tanio, jak za jakiekolwiek auto uznanej marki, a co dopiero za rodzinnego sedana z bagażnikiem o pojemności ponad 500 litrów.

Fot. W 2011 roku Nissan przedstawił inną mutację Almery - produkowany w Tajlandii sedan N17 został opracowany z myślą o wybranych rynkach, głównie z krajów rozwijających się. Budżetowy sedan został zbudowany na płycie podłogowej Micry. Dzieli z nią silniki, skrzynie biegów oraz elementy zawieszenia. 

Nissan Sunny
Nazwy Sunny nie trzeba przedstawiać. Nissan stosował ją od 1966 roku, kiedy to jego produkty przeznaczone na eksport sprzedawane były jeszcze pod marką Datsun (do lat 80.). Ostatnia generacja oferowana w Europie (N14) ceniona była za ekonomiczne silniki, własności jezdne i wysoki poziom bezawaryjności. Następcą Sunny w 1995 roku została Almera. Fot.

Nazwa Sunny powróciła na kilku rynkach azjatyckich zdobiąc drugą generację Almery i jej koreańskie wcielenie w postaci Samsunga SM3 – tym razem na bliskim wschodzie. Ale największe szanse na zdobycie sporej popularności ma Nissan Sunny z 2010 roku o fabrycznym oznaczeniu N17 oferowany na rynku chińskim.

Fot. Zbudowany na tej samej platformie, co Note jest w rzeczywistości długą na 4,42 m Micrą w wersji sedan o, rzekłbym, dość kontrowersyjnej urodzie. Ceny zaczynają się tam od 79 800 juanów, co w przeliczeniu daje ok. 49 000 zł. Aby nie było łatwo połapać się w nazewnictwie Nissana, to Sunny w rodzimej Japonii sprzedawany jest pod nazwą Latio, a krajach Azji Południowo-Wschodniej jako... Almera.

Fot. Seat Toledo / Skoda Rapid
Nazwa Rapid pojawiła się w katalogu Skody już w 1935 roku. Był to model plasowany pomiędzy najtańszym Popularem, a droższym Favoritem.

Fot. Większość z nas lepiej kojarzy nazwę Rapid ze zgrabnym dwudrzwiowym coupe z 1984 roku bazującym na Skodzie 120-135. Był to ostatni model czeskiego producenta z niepraktycznym, choć cieszącym oko nadwoziem typu coupe. Jego produkcję zakończono w 1990 roku.

Fot. Nieco inaczej wygląda historia Toledo. Swoją karierę rynkową zaczynał w 1991 roku jako duży rodzinny kompaktowy liftback bazujący na Golfie II. W drugiej odsłonie był sedanem, w trzeciej minivanem z dość kontrowersyjną tylną stopniowaną klapą. Jednak za każdym razem Toledo plasowało się w segmencie C.

Fot. Obydwie marki, należące do koncernu Volkswagena, poszły tą samą drogą – zapożyczając starą nazwę do promocji zupełnie nowego modelu. Nowy Rapid liftback i nowe Toledo są identycznymi konstrukcjami, powstającymi na jednej linii produkcyjnej w Mlada Boleslav. Różnice ograniczają się do logotypów, wzorów felg i drobnych elementów wykończeniowych wnętrza. Zaprezentowane w 2012 roku liftbacki zaprojektowano w tym samym duchu, co pierwsze Toledo. Samochody maja oferować obszerne wnętrze przy stosunkowo atrakcyjnej cenie. Atrakcyjność jest jednak względna, ceny Rapida zaczynają się od 50 200 zł, zaś Toledo od 50 300 zł. Francuska konkurencja w postaci Citroena C-Elysee i Peugeota 301 jest w podstawie o ok. 10 tys. zł tańsza.

Fot. Suzuki Baleno
Baleno zadebiutowało w 1995 roku. Oferowane w trzech wersjach nadwoziowych znalazło sobie kawałek rynku. W Polsce sprzedawano sedana i kombi, zaś oferowany w Europie Zachodniej trzydrzwiowy hatchback prawie nie występuje na naszych drogach.

Rynkowa kariera Baleno zakończyła się w 2002 roku i dziś mało kto by o nim pamiętał (poza byłymi właścicielami), gdyby nie zaskakująca decyzja o powrocie tej nazwy.

Fot. Nowe Baleno zadebiutuje na rynku w 2016 roku. Mierzy cztery metry długości, ma pięcioro drzwi, a pod maską pracować ma nieduży silnik benzynowy z turbodoładowaniem nowej generacji. W zamierzeniu będzie on rywalizował w segmencie B, bo japońska marka ma ambitne plany odnośnie innego modelu.

Swift, reprezentujący Suzuki w tej klasie ma stać się w kolejnej generacji autem lifestylowym i nawiązać walkę z takimi graczami, jak DS 3, Mini, czy Audi A1. Mówiąc inaczej będzie drogi. Baleno zaś ma trafić do odbiorcy masowego.

Fot. Suzuki Vitara
Vitara pojawiła się w 1998 roku jako nieduże auto terenowe. Można by w odniesieniu do niej użyć słowa rekreacyjne, ale dziś może to oznaczać równie dobrze podniesione kombi z kilkoma dodatkowymi listwami, a Vitara radziła sobie w terenie i to doskonale. Dziś to już legenda, a egzemplarze pierwszej generacji, mimo sporych problemów z rdzą atakującą z każdej strony, są poszukiwane jako baza do budowy niedrogiego auta przeprawowego.

Fot. Właśnie ze względu na tę legendę nowa Vitara przez fanów marki została przywitana z niesmakiem. Dlaczego Suzuki zdecydowało się użyć w najnowszym crossoverze nazwy kojarzonej z prawdziwą przygodą? Może dlatego, że nowa Vitara jest autem rekreacyjnym, a jej napęd 4x4 odpowiada terenowym aspiracjom większości współczesnego społeczeństwa. Fakty są jednak takie, że klienci docenili nowy model Suzuki, który na brak zainteresowania narzekać nie może. Ceny do tego są całkiem atrakcyjne i zaczynają się od 61 900 zł.

Przekręt i sukces
Stare nazwy, nowe modele z niższych segmentów. Kogo to oburza? Głównie miłośników motoryzacji, którzy doskonale zdają sobie sprawę z całego „przekrętu”. Jednak te kombinacje uchodzą producentom w większości przypadków na sucho. Powodem jest ciągły wzrost wymiarów zewnętrznych co powoduje, że współczesny sedan segmentu B/B+ jest niejednokrotnie większy od sedana klasy średniej (segment D) sprzed dwóch czy trzech dekad. A to, że (czasem) jest niedrogi, to tylko zaleta. Nie wszyscy producenci wykorzystują jednak znane nazwy do promowania przerośniętych maluchów. Alfa Romeo jest tego najlepszym przykładem. Giulia powróciła w tym samym segmencie rynku i to w wielkim stylu. Można? Można! Trzeba tylko chcieć.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości