Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Technologia

Nowe wyposażenie obowiązkowe. Unia sprawdzi realne zużycie paliwa

Data publikacji: Autor: Paweł Piątek

Ci, którzy narzekali, że standard zużycia paliwa wg WLTP jest lepszy niż cykl pomiaru zużycia paliwa wg NEDC, ale nadal pełen niedoskonałości, mogą czuć się częściowo usatysfakcjonowani. Po 1 czerwca 2021 roku wszystkie nowe samochody będą monitorowane pod kątem realnej emisji spalin podczas jazdy. Dane mają być zbierane i wykorzystane do opracowania kolejnych norm. Pytanie tylko - czy producenci to wytrzymają?

Fot. Pixabay.com Ci, którzy narzekali, że standard zużycia paliwa wg WLTP jest lepszy niż cykl pomiaru zużycia paliwa wg NEDC, ale nadal pełen niedoskonałości, mogą czuć się częściowo usatysfakcjonowani. Po 1 czerwca 2021 roku wszystkie nowe samochody będą monitorowane pod kątem realnej emisji spalin podczas jazdy. Dane mają być zbierane i wykorzystane do opracowania kolejnych norm. Pytanie tylko - czy producenci to wytrzymają?

Producenci samochodów będą mieli kolejny "trudny orzech do zgryzienia" oto bowiem nie przebrzmiała ich walka związana z wprowadzeniem restrykcji związanych z emisją spalin w samochodach rejestrowanych po 1 stycznia tego roku, co zaowocowało wycofaniem wielu jednostek napędowych z oferty producentów aut czy dokonaniem modyfikacji technicznych jednostek, które miały się w nich znaleźć, a już słyszymy, że UE chce wprowadzić nowe regulacje w tym zakresie. 

Niestety, o ile dotychczasowe regulacje dotykały głównie koncerny motoryzacyjne - choć ostatecznie, to i tak Kowalski musiał za to zapłacić - tak teraz, to właśnie przysłowiowy Kowalski może stać się celem inwigilacji.

Oto bowiem od 1 czerwca 2021 roku wszystkie nowe samochody osobowe i dostawcze oferowane na rynkach Unii Europejskiej (a już od przyszłego roku ich określone wersje, które będą uzyskiwały nową homologację), będą wyposażone w oprogramowanie monitorujące różne parametry związane z jazdą pojazdu.

Zobacz także: Prawo jazdy. Czy można zobaczyć nagranie z przebiegu egzaminu?

Komisja Europejska będzie wymagała od producentów aut, aby udostępniali jej numery VIN sprzedawanych pojazdów wraz z tak indywidualnymi danymi, jak zużycie paliwa podczas jazdy, pokonany dystans, styl jazdy, czy emisja spalin. A wszyscy producenci będą zobowiązani do składania raportów z zebranych danych.

Na tej podstawie mają być tworzone nowe normy emisji spalin.

Do czego będzie to wszystko prowadzić? No cóż, odpowiedź dla kierowców i producentów aut nie będzie zbyt optymistyczna. Trzeba będzie chyba definitywnie pożegnać się ze sportowymi jednostkami napędowymi, zaakceptować litrowe, trzycylindrowe silniki z turbodoładowaniem i pogodzić się z myślą o pożegnaniu się z jednostkami Diesla.

Co gorsza, dzięki nawigacji satelitarnej i możliwości odczytywania przez systemy pojazdu znaków drogowych związanych z ograniczeniem prędkości maksymalnej, realnym staje się połączenie tych danych ze sterowaniem silnikiem auta i jego przyspieszaniem. Może się okazać, że już wkrótce systemy takie staną się obowiązkowe w UE (w trosce o środowisko i bezpieczeństwo) i na nic zda się nasze "duszenie" pedału gazu, jeśli auto posłusznie samo będzie ograniczało naszą prędkość maksymalną. Orwellowska wizja? Ale może się ziścić...

Zobacz także: Tak prezentuje się nowy model Skody

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • satisfaction (gość)

    Wielka Brytania miała nosa, że uciekła z unii. Niedługo w ogóle nie da się jeździć bez stosownej KARY!!!!!

  • tedei (gość)

    Ale ja nie mam zamiaru nikomu udostępniać tych danych. Skąd koncerny je wezmą?

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości