Wszystko
o samochodach

Aktualności / Informacje

Numer na granicy

Data publikacji: Autor: Cezary Stankiewicz

Fot. Karina Trojok Na przejściu w Bezledach pogranicznicy zatrzymali BMW należące do rosyjskiej milicji. Numery w dokumentach nie pokrywały się z tymi w samochodzie. Zapachniało międzynarodowym skandalem.

Delegacja szefostwa rosyjskiej milicji w obwodzie kaliningradzkim przyjechała do Szczytna na obchody 50-lecia Wyższej Szkoły Policji i Dnia Policji. Rosjanie spędzili u nas dwa dni. W sobotę wracali do siebie. Nawet nie przypuszczali, że przeżyją taką przygodę. Fot. Karina Trojok

 

Luksusowe, dwuletnie BMW serii 5 na cywilnych rosyjskich numerach pojawiło się na polsko-rosyjskim przejściu w Bezledach krótko po godz. 18. Rosyjska delegacja stanęła w kolejce do odprawy granicznej. Pogranicznikom wpadło w oko auto. — Takie samochody, a ten był wart ponad 100 tys. zł, zawsze podlegają drobiazgowym kontrolom — opowiada pułkownik Józef Biegun, komendant Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej w Kętrzynie.

 

— Sprawdzamy dokumenty i numery VIN nadwozia. I wykryliśmy nieścisłości.

 

A w takiej sytuacji rozpoczęliśmy normalną procedurę: powiadomiliśmy policję i prokuraturę w Bartoszycach.

 

Płk Biegun dodał jeszcze, że jedna z liter w numerze VIN (podwozia) nie zgadza się z tymi, które zostały wpisane w rosyjskim dowodzie rejestracyjnym. — Prokurator polecił przesłuchanie Rosjan i zabezpieczenie samochodu — dodaje komendant.

 

Procedura to procedura

 

W czasie przesłuchania w Bartoszycach rosyjscy oficerowie milicji udowodnili, że z autem wszystko jest w porządku. — Wyciągnęli nawet dokument swojego MSW, że auto jest rządową limuzyną — opowiada proszący o niepodawanie nazwiska oficer KWP w Olsztynie. — Ale procedura była już w toku.

 

Płk Biegun zapewnia, że Rosjanie (nie mogli być traktowani jak dyplomaci) na początku nie pokazali żadnej legitymacji. Nie pokazali, że mają jeszcze jakiś dokument samochodu, który został zarejestrowany przez rosyjskie MSW. — W każdym razie sprawdziliśmy naszą bazę danych i jako kradzione to BMW nie figurowało — opowiada płk Biegun. — Przykro, że tak się stało, bo to w jakimś sensie nasi koledzy po fachu.

 

Muszą się wytłumaczyć

 

Po sprawdzeniu dokumentów prokurator polecił wydać samochód. Prokuratura w Bartoszycach z dużym prawdopodobieństwem założyła, że doszło do klasycznego czeskiego błędu podczas wypełniania dowodu rejestracyjnego. — Zamiast literki „B” została wpisana „D” — powiedział nam nasz rozmówca z KWP.

 

W niedzielę nad ranem oficerowie rosyjskiej milicji wyjechali z Polski. Ale dla nich sprawa się nie skończyła. Procedura sprawdzania jest toku. Będą musieli dostarczyć do Bartoszyc dokument, że samochód kaliningradzkiej milicji pochodzi z legalnego źródła, a w dokumentach została wpisana omyłkowo jedna litera. Jeśli tego nie zrobią, to — gdyby do Polski przyjechali — będą mieć kłopoty. Milicyjne auto zostanie zatrzymane.

 

 

Cezary Stankiewicz

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości