Wszystko
o samochodach

Tworzymy ogólnopolskie centrum wiedzy o samochodach. Zebraliśmy już 38614 opinii. Oceń swoje auto Zamknij

Samochody / Testy

Opel Zafira-e Life 136 KM (50 kWh). Test, wrażenia z jazdy, zużycie energii i ceny

Data publikacji: Autor: Kamil Rogala

Zapewne większość zna powiedzenie, że „Bus musi latać”. Owszem, coś w tym jest, w końcu po to kupuje się duże i przestronne auto, aby z niego korzystać. W przypadku Opla Zafiry-e Life jest nieco inaczej, bo po około 170-200 kilometrach podróży, czeka nas obowiązkowa przerwa na ładowanie baterii. Ta wersja nie może i nie powinna „latać” w trasach. Do czego więc została stworzona? Postanowiłem sprawdzić to przy okazji testu elektrycznej wersji Zafiry-e Life z baterią o pojemności 50 kWh.
Fot. Kamil Rogala Zapewne większość zna powiedzenie, że „Bus musi latać”. Owszem, coś w tym jest, w końcu po to kupuje się duże i przestronne auto, aby z niego korzystać. W przypadku Opla Zafiry-e Life jest nieco inaczej, bo po około 170-200 kilometrach podróży, czeka nas obowiązkowa przerwa na ładowanie baterii. Ta wersja nie może i nie powinna „latać” w trasach. Do czego więc została stworzona? Postanowiłem sprawdzić to przy okazji testu elektrycznej wersji Zafiry-e Life z baterią o pojemności 50 kWh.

Gdy tylko komukolwiek mówiłem, że auto ma napęd elektryczny i zasięg około 200 kilometrów (jeśli będziemy jechać bardzo spokojnie i umiejętnie korzystać z rekuperacji), spotykałem się z jedną reakcją. Było to zazwyczaj ogromne zdziwienie, żarty, sarkazm i łapanie się za głowę. W sumie trudno się temu dziwić, bo zasięg niespełna 200 kilometrów (realnie) w 9-osobowym minibusie z dużym bagażnikiem zakrawa na żart, ale w pewnych, co prawda rzadkich okolicznościach, ten samochód może mieć sens. Jakich? O tym we wrażeniach z jazdy i w podsumowaniu. Zacznijmy jednak od stylistyki i wnętrza.

Opel Zafira-e Life. Stylistyka zewnętrzna i wnętrze

Zapewne większość zna powiedzenie, że „Bus musi latać”. Owszem, coś w tym jest, w końcu po to kupuje się duże i przestronne auto, aby z niego korzystać. W przypadku Opla Zafiry-e Life jest nieco inaczej, bo po około 170-200 kilometrach podróży, czeka nas obowiązkowa przerwa na ładowanie baterii. Ta wersja nie może i nie powinna „latać” w trasach. Do czego więc została stworzona? Postanowiłem sprawdzić to przy okazji testu elektrycznej wersji Zafiry-e Life z baterią o pojemności 50 kWh.
Fot. Kamil RogalaTestowana przeze mnie odmiana Zafiry-e Life to wariant Business, czyli najniższa półka, jeśli chodzi o wyposażenie. Była to jednak wersja Extra Long, czyli mierząca 5306 mm długości i bezproblemowo mieszcząca 9 osób (w tym kierowca) oraz sporo bagażu. Wizualnie auto prezentuje się bardzo przyjemnie i elegancko. Nie ma tu śladu po pracowniczym i nieco spartańskim vanie, mimo iż była to bazowa wersja ze stalowymi felgami i kołpakami. Swoją drogą auto ma 1890 mm wysokości, więc bezproblemowo zmieści się do większości garaży podziemnych w galeriach handlowych lub na osiedlach.

W oczy rzucają się liczne przetłoczenia i łagodne linie, dzięki czemu długie i proste nadwozie nie sprawia wrażenia wielkiej płaskiej powierzchni blachy. Świetnie prezentują się przetłoczenia nadkoli, które nadają Zafirze odrobiny sportowego pierwiastka. Ładnie prezentuje się przód. Atrapa grilla poprowadzona jest dość wysoko, co dodaje autu agresywnego wyglądu i podkreśla jego spore gabaryty. Ciekawie prezentuje się również zderzak z dość szerokim wlotem powietrza, zakończony światłami przeciwmgielnymi. Ładnie wyglądają również światła, mają ciekawą konstrukcję wewnętrzną, choć w testowanym modelu były to podstawowe reflektory halogenowe. Tył jest prosty – dosłownie i w przenośni. Całość prezentuje się naprawdę dobrze, a uroku dodawał na pewno ładny, szary lakier oraz przyciemniane szyby.

po to kupuje się duże i przestronne auto, aby z niego korzystać. W przypadku Opla Zafiry-e Life jest nieco inaczej, bo po około 170-200 kilometrach podróży, czeka nas obowiązkowa przerwa na ładowanie baterii. Ta wersja nie może i nie powinna „latać” w trasach. Do czego więc została stworzona? Postanowiłem sprawdzić to przy okazji testu elektrycznej wersji Zafiry-e Life z baterią o pojemności 50 kWh.
Fot. Kamil RogalaAuto jest duże i to widać nie tylko z zewnątrz. W środku każdy będzie miał dla siebie sporo miejsca, choć odniosłem wrażenie, że środkowy rząd siedzeń jest dość blisko pierwszego i jeśli ktoś chce mieć dużo miejsca na nogi, powinien zasiąść w trzecim rzędzie. Kierowca i pasażerowie z przodu nie mają na co narzekać. Jest mnóstwo schowków, półek i praktycznych dodatków, choć brakowało mi np. wysuwanych uchwytów na kubki w środkowej części (są miejsca przy słupkach A), jakiegoś schowka pod dachem itp. Materiały? Oczywiście bardzo twarde, ale nic nie trzeszczało, a twardość plastików ma swoje zalety pod postacią łatwego utrzymania w czystości. Pewną wadą były również stopnie do wsiadania, które nie zostały w żaden sposób wykończone, aby ograniczyć możliwość poślizgu. Kilkukrotnie zarówno ja, jak i osoby wsiadające do tyłu poślizgnęły się i dorobiły siniaków na piszczelach. Testowana odmiana Business była pozbawiona praktycznie wszystkich dodatków, a więc na konsoli środkowej miałem cały festiwal zaślepek. Nad przełącznikiem trybów jazdy i skrzyni biegów zastosowano praktyczną półeczkę, w której idealnie mieścił się telefon z włączoną nawigacją. Nieco wyżej jest także dodatkowa wnęka, ale telefon przesuwał się po niej w lewo i w prawo. Szkoda, że nie zastosowano żadnego wykończenia np. gumową wkładką.

Opel Zafira-e Life. Silnik, zużycie energii i wrażenia z jazdy

po to kupuje się duże i przestronne auto, aby z niego korzystać. W przypadku Opla Zafiry-e Life jest nieco inaczej, bo po około 170-200 kilometrach podróży, czeka nas obowiązkowa przerwa na ładowanie baterii. Ta wersja nie może i nie powinna „latać” w trasach. Do czego więc została stworzona? Postanowiłem sprawdzić to przy okazji testu elektrycznej wersji Zafiry-e Life z baterią o pojemności 50 kWh.
Fot. Kamil RogalaDo napędu Opla Zafiry-e Life służy silnik elektryczny o mocy 136 KM i momencie obrotowym 260 Nm. Tak, to ta sama jednostka, która napędza Corsę-e, Peugeota e-208, Citroena e-C4 i kilka innych elektrycznych modeli koncernu Stellantis. Czy w tak dużym minibusie nie jest to za mała moc? Nie miałem okazji sprawdzić, jak auto spisuje się, gdy na pokładzie jest komplet pasażerów i bagaż, ale „na pusto” lub z 2-3 osobami radził sobie naprawdę przyzwoicie. Nie ma tutaj dynamiki, ale samochód bezproblemowo nabiera prędkości. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h to katalogowe 12,1 sekundy, a prędkość maksymalna ograniczona jest do 130 km/h. To mało? Jak się okazuje… w pełni wystarczająco, ale o tym za chwilę. W testowanym modelu zastosowano mniejszą baterię o pojemności 50 kWh. I to jest największa bolączka tego auta.

Zasięg jest bardzo mały. To w najlepszym przypadku 200-220 kilometrów. Poza tym bardzo wiele zależy od takich czynników, jak styl jazdy kierowcy, umiejętność przewidywania sytuacji na drodze oraz rekuperacji energii, jak również temperatury. Pokonałem dwukrotnie trasę około 100 km. Za pierwszym razem temperatura oscylowała w okolicach 15-16 stopni Celsjusza i przy prędkości około 90 km/h zużycie energii spadało poniżej 20 kWh/100km. Za drugim razem zmieniła się temperatura – około 2-3 stopni Celsjusza. Przy tej samej prędkości zużycie energii nie chciało spaść poniżej 25 kWh/100km. Oczywiście, miałem włączone ogrzewanie, ale i tak co chwilę je wyłączałem i przechodziłem w tryb Eco. O ile w aucie miejskim takie zasięg nie robi problemu i może być akceptowalny, tak w 9-osobowym minibusie o długości ponad 5,3 metra to po prostu bezsens.

Zobacz także: Czy można nie płacić OC kiedy auto tylko stoi w garażu?

Sama jazda jest bardzo przyjemna, zarówno w mieście, jak i w trasie. Oczywiście, samochód jest bardzo duży i manewrowanie jest utrudnione, choć w tym pomaga kamera cofania. Jest cicho, komfortowo i spokojnie, ale co z tego, skoro nie jesteśmy w stanie tego w pełni docenić, a przekroczenie 100-110 km/h wiąże się ze zużyciem energii na poziomie około 30 kWh/100km. I to przy jeździe w trybie Eco i bez pasażerów. Czy to oznacza, że ten samochód jest bezsensowny? Z tą baterią – tak. Z większą, tj. 75 kWh, która oferuje około 300 km zasięgu, sensu jest trochę więcej, ale jeśli spojrzymy na ofertę modelu Zafira Life, trudno forsować zalety wersji elektrycznej.

Opel Zafira-e Life. Ceny i wyposażenie

po to kupuje się duże i przestronne auto, aby z niego korzystać. W przypadku Opla Zafiry-e Life jest nieco inaczej, bo po około 170-200 kilometrach podróży, czeka nas obowiązkowa przerwa na ładowanie baterii. Ta wersja nie może i nie powinna „latać” w trasach. Do czego więc została stworzona? Postanowiłem sprawdzić to przy okazji testu elektrycznej wersji Zafiry-e Life z baterią o pojemności 50 kWh.
Fot. Kamil RogalaOpel Zafira-e Life w bazowej odmianie Business, z najdłuższym nadwoziem Extra Long i baterią 50 kWh kosztuje katalogowo 218 250 złotych. Za tą samą wersję z baterią 75 kWh trzeba zapłacić 244 050 złotych. Czy to dużo? Jak za zasięg 200 lub 300 km z większa baterią i ograniczeniami związanymi ze swobodą podróży, to ogromna kwota. Takie auto sprawdziłoby się chyba tylko w firmie lub jako samochód obsługi hotelu, który służy tylko do przewożenia pasażerów z lotniska na parking i z powrotem. Potem auto natychmiast wpinane jest do ładowarki, zaś prąd do ładowania jest darmowy, pochodzi z paneli fotowoltaicznych itp. Takie auto sprawdziłoby się również tam, gdzie obowiązują strefy ruchu bezemisyjnego np. w centrach dużych miast itp. Ale ile jest takich przypadków?

W każdym innym o wiele lepszym wyborem będzie odmiana z silnikiem wysokoprężnym, który zapewni zdecydowanie lepszą dynamikę i przede wszystkim nieskrępowany zasięg. Mało tego, porównywalna wersja z najmocniejszym silnikiem Diesla tj. 2.0 Diesel 177 KM i 8-biegowym automatem kosztuje 188 150 złotych. To o 55 900 złotych mniej, niż wersja elektryczna z większą baterią! Najdroższa odmiana 8-osobowa tj. Family Elite kosztuje 232 050 złotych i zostaje jeszcze rezerwa na dodatki.

Podsumowanie

Mimo ogromnych starań nie przekonałem się do koncepcji Zafiry-e Life z mniejszą baterią i bazowym wyposażeniem. W sumie to wyposażenie nawet nie przeszkadza, bo przy tak skromnym zasięgu korzystanie z wszelakich udogodnień łączyłoby się z jeszcze większym zużyciem energii. Zasięg około 200 kilometrów i brak możliwości normalnego podróżowania w trasie przy przepisowych prędkościach, w przypadku 9-osobowego minibusa kompletnie do mnie nie przemawia, tym bardziej, że w cenie znacznie niższej mamy silnik wysokoprężny, który ma podstawową zaletę – nieograniczony infrastrukturą zasięg. I nie przemawia do mnie idea, że to idealna wersja dla firm i/lub hoteli, którym nie zależy na dużym zasięgu, tylko możliwości darmowego lub taniego ładowania. Pozostaje bowiem pytanie, po jakim czasie inwestycja kilkudziesięciu tysięcy złotych w wersję elektryczną się zwróci?

ZALETY:

  • wysoki komfort podróży;
  • mnóstwo przestrzeni we wnętrzu;
  • przyzwoita dynamika, przede wszystkim w mieście;
  • spory wybór wersji i dodatków;
  • niezły wygląd, jak na ten segment.

WADY:

  • absurdalnie mały zasięg;
  • bardzo wysoka cena zakupu;
  • zdecydowanie lepiej wybrać wersję z dieslem.

Podstawowe dane techniczne Opel Zafira-e Life 136 KM (50 kWh) w wersji Extra Long:

Marka i Model

Opel Zafira-e Life (50kWh)

Długość/szerokość

5306/2010

Rozstaw osi

3275

Wysokość

1890

Rozstaw kół przód

1627

Rozstaw kół tył

1600

Dane

Cena (zł)

od 218 250

Liczba miejsc/drzwi

9/5

Typ nadwozia

Minibus

Masa własna (kg)

1965

Poj. Bagażnika (l)

989/4554

Poj. akumulatora (kWh)

50

Układ napędowy

Rodzaj napędu

elektryczny

Napędzana oś

przednia

Skrzynia bieg. l. przełożeń

automatyczna/1

Osiągi

Moc (KM)

136

Mom. obr. (Nm)

260

Przys. 0-100 km/h (s)

12,1

Pręd. Maks. (km/h)

130

Zasięg deklarowany (km)

238 (WLTP)


Zobacz także: Kierunkowskazy. Jak poprawnie korzystać?

Zapewne większość zna powiedzenie, że „Bus musi latać”. Owszem, coś w tym jest, w końcu po to kupuje się duże i przestronne auto, aby z niego korzystać. W przypadku Opla Zafiry-e Life jest nieco inaczej, bo po około 170-200 kilometrach podróży, czeka nas obowiązkowa przerwa na ładowanie baterii. Ta wersja nie może i nie powinna „latać” w trasach. Do czego więc została stworzona? Postanowiłem sprawdzić to przy okazji testu elektrycznej wersji Zafiry-e Life z baterią o pojemności 50 kWh.
Fot. Kamil Rogala

Zapewne większość zna powiedzenie, że „Bus musi latać”. Owszem, coś w tym jest, w końcu po to kupuje się duże i przestronne auto, aby z niego korzystać. W przypadku Opla Zafiry-e Life jest nieco inaczej, bo po około 170-200 kilometrach podróży, czeka nas obowiązkowa przerwa na ładowanie baterii. Ta wersja nie może i nie powinna „latać” w trasach. Do czego więc została stworzona? Postanowiłem sprawdzić to przy okazji testu elektrycznej wersji Zafiry-e Life z baterią o pojemności 50 kWh.
Fot. Kamil Rogala

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Komentarz usunięty.
  • konos (gość)

    Dobre auto do codziennej eksploatacji. jedyne co od tych aut można wymagać to wygoda dla kierowcy nic więcej

  • perol (gość)

    Do przewozu osób proace jest wygodniejsze dla kierowców jak i dla pasażerów

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Opel Zafira zdjęcia

Opel Zafira dane techniczne

Wszystkie dane techniczne

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości

Opel Zafira Cena

Części dla marki Opel

Średnia cena części z Moto.Gratka.pl

Suma (średni koszt):

350 zł